Ksiądz zmarłemu nie przepuści

Cmentarz w Dębowej Łące (powiat wąbrzeski) przypomina teren działania firmy windykacyjnej. Ponad dwadzieścia mogił obklejonych jest kartkami z napisem „Grób do likwidacji”. Wcześniej już zniszczone nagrobki straszą za murem nekropolii.

– Czy tak się godzi? – z płaczem pyta pani Janina, 78-letnia mieszkanka wsi. – Proboszcz młody jest, życia nie zna. U nas to lepiej leżeć w ogródku niż na tym cmentarzu, gdzie kości nieboszczyków za nic mają.

Do likwidacji ks. Krzysztof Górski, młody wiekiem i stażem duszpasterz (parafię objął dwa lata temu), przeznaczył te groby, za które nie przedłużono tzw. prolongaty. Opłata to 600 złotych. Oznacza bezpieczeństwo mogiły na kolejne 20 lat. Sęk w tym, że bliscy niektórych pochowanych od dawna nie mieszkają w okolicy albo najzwyczajniej w świecie klepią biedę.

Prosi o Zdrowaś Maria

Lista 22 grobów (z nazwiskami zmarłych) została wywieszona w przycmenatrnej gablocie. Obok niej, też z nazwiska, wymienieni są ci zmarli, których rodziny nie zapłaciły za wywóz śmieci. Taka metoda „mobilizująca”.

Ruszamy na spacer spowitymi mgłą alejkami. Co krok – windykowany grób.

Kazimierz Boguta. Urodzony 25 listopada 1953 roku. Zmarł 12 stycznia 1954. („Spoczywaj w pokoju”). Do likwidacji.

Honorata Wolakówna. Urodzona 5 września 1921 roku. Zmarła 7 grudnia 1944 („Prosi o Zdrowaś Maria”). Do likwidacji.

Franciszek Bar. Urodzony 4 grudnia 1877 roku. Zmarły 7 lutego 1953. („Pod krzyż twój o Panie złożyliśmy skarb swój”). Do likwidacji.

Kazimierz Wyskiel. Zmarły w 1934 roku. Do likwidacji.

I tak dalej, i tak dalej.

– Rodziny tych zmarłych wyjechały albo nie ma już żadnych żyjących krewnych. Nie ma więc osób, które mogłyby zapłacić. A przecież poza tym, że jest to czyjś grób, jest to także lokalny zabytek. Jako dziecko miałam tam lekcje historii. Ważne jest, aby wiedzieć coś o miejscu, z którego się pochodzi. Groby mają więc wartość zabytkową – podkreśla pani Hanna, mieszkanka Dębowej Łąki. Bardzo przejęta sprawą dokumentuje zdjęciami to, co dzieje się na cmentarzu.

Nagrobki rzucone pod mur

Za likwidowanie grobów ksiądz proboszcz zabrał się już w zeszłym roku. Kartkami z napisem „do likwidacji” obkleił nawet mogiły kilkudniowych maluszków. Część parafian zapłaciła, ale przynajmniej dziesięć nagrobków, jak wyliczają parafianie, zostało zniszczonych.

W cmentarnej gablocie wywieszona była odezwa podpisana przez proboszcza. Przypominała o obowiązku uiszczenia opłat i prawie zarządcy cmentarza (Ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych z 1959 r.) do likwidacji grobów nieopłaconych.

„(…) Przystąpimy w najbliższym czasie do likwidacji tych grobów. Jeżeli są nagrobki, to ich elementy przechodzą na własność parafii jako mienie porzucone” – pisał ks. Krzysztof Górski.

Jak zapowiedział, tak uczynił. Szczególnie smutne wrażenie sprawiają resztki nagrobków, rozrzucone w trawie za murem nekropolii (teren parafialny).

– Proboszcz przygotował w ziemi taki jakby betonowy kojec i tam wrzucane były nagrobki. Straszne – wspomina pani Wiesława, staruszka w chustce na głowie. – Mam w rodzinie księdza prałata. Powiedział mi, że tak nikt nie robi, że to bezprawne. Ale widać naszego proboszcza inne prawa obowiązują…

Są księża i księża

Co na to ks. Krzysztof Górski? Nie zastajemy go we wsi, ale udaje nam się do niego dodzwonić. Rozmowa jest krótka. – Nie będę z wiernymi komunikował się przez media – mówi krótko duchowny i przerywa połączenie.

W niedalekiej Lipnicy, jak zapewniają nas parafianie, ksiądz proboszcz Stanisław Kadziński prezentuje zupełnie inną postawę. Na tamtejszym cmentarzu również znalazłyby się groby, za które prolongaty nie opłacono.

– Ale księdzu nie w głowie jakieś likwidacje – mówią mieszkanki tej wsi, które spotykamy nad mogiłami. – U nas akcja idzie za akcją. Teraz proboszcz zarządził akcję „Święta”. I parafianie razem sprzątają cmentarz – liście zagrabią, krzaczory wyrwą, zapalą lampki na opuszczonych grobach. Proboszcz potrafi nas tak zmobilizować, że wszyscy bez gadania stawiają się do pracy. I każdy wie, że robi coś dobrego na rzecz wspólnoty.

– Nasz proboszcz w ciągu dwóch lat zdążył już poznać swoich parafian na tyle, aby wiedzieć, kto jest człowiekiem majętnym, kto natomiast jest bardzo ubogi. Właśnie te ubogie rodziny najbardziej cierpią na tym, że ksiądz, zamiast być księdzem, działa jak windykator. Mało tego, że zainteresowane rodziny żyją w niedostatku, to jeszcze w dniu Wszystkich Świętych nie będą miały gdzie uczcić pamięć swoich bliskich. Ksiądz nie opiera swojego myślenia na systemie wartości, tylko na cyfrach, pieniądzach i dowodach wpłaty – z goryczą podsumowuje pani Hanna z Dębowej Łąki.

Wieś rolniczego niedostatku

– Dębowa Łąka, jak i cała gmina, nie należy do zamożnych. Nie brakuje w niej samotnych, starszych ludzi, żyjących z najniższej emerytury rolniczej (niecałe 800 złotych brutto) – mówi Ewa Orszt, kierowniczka Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Dębowej Łące. – Uciekają naszym statystykom. Nie łapią się na pomoc od nas, bo kryterium dochodowe, uprawniające do wsparcia, to 542 złote miesięcznie na osobę samotną. Ale w praktyce tym osobom wyżyć bardzo trudno.

Ci samotni emeryci rolnicy niemal codziennie stają przed wyborem: wykupić lekarstwa w aptece czy pozwolić sobie na kawałek mięsa.

– Po opłaceniu rachunków tym ludziom zostaje na życie po 300, góra 400 złotych na miesiąc. Takie zakupy, jak odzież czy nowe okulary, są poza ich ich możliwościami – dodaje Ewa Orszt.

Młodsze pokolenie też nie opływa w dostatki. Dość powiedzieć, że aż 80 uczniów Zespołu Szkół w Dębowej Łące je bezpłatne posiłki w stołówce.

Za komuny nikt nie niszczył…

Likwidując groby proboszcz z Dębowej Łąki powołuje się na ustawę z 1959 roku. – Tyle, że nawet najstarsi parafianie nie przypominają sobie, aby w antykościelnej dobie PRL-u ktokolwiek powoływał się na to prawo i z premedytacją zadawał ludziom ból, likwidując groby ich najbliższych – dodaje pani Hanna.

Dziś, gdy ręka proboszcza sięga do nagrobków najstarszych, tych sprzed II wojny światowej, dochodzi do precedensu. Jeśli społeczność wiejska się nie zmobilizuje, utraci część własnej historii i tożsamości.

Ale czy można zmobilizować się bez pieniędzy? Czy naprawdę nie ma instytucji, stowarzyszeń, które mogą pomóc w tej sytuacji?

PS Imiona niektórych parafian, na ich życzenie, zostały zmienione.

[2012] Nowosci.com.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: