Kunowski proboszcz powiesił się na parafii. Dlaczego?

Proboszcz parafii w Kunowie popełnił we wtorek samobójstwo. Choć upłynęło kilka dni kunowianie są nadal w szoku i ciągle nie mogą zrozumieć, co kapłana, który był uosobieniem spokoju, pchnęło do tak desperackiego kroku.

Ksiądz Krzysztof proboszczem parafii pod wezwaniem świętego Władysława w Kunowie był od marca bieżącego roku. We wtorek, 6 grudnia proboszcz miał odprawić nabożeństwo żałobne za zmarłą mieszkankę Kunowa. Zaniepokojeni długim spóźnieniem, gospodyni księdza i pracownik zakładu pogrzebowego, poszli go szukać. Znaleźli kapłana w pomieszczeniu gospodarczym przy kościele. Już nie żył.

– Dostaliśmy telefoniczną informację o znalezieniu zwłok. Na miejsce udała się grupa operacyjna, przybyły lekarz z pogotowia stwierdził zgon. Natychmiast podjęliśmy czynności związane z aktem samobójczym. Z całą pewnością wykluczamy udział osób trzecich w zdarzeniu- poinformował komisarz Grzegorz Rdzanek, komendant Komisariatu Policji w Kunowie.

Parafianie z Kunowa są w szoku i ciągle nie mogą zrozumieć, co kapłana, który był uosobieniem spokoju, pchnęło do tak desperackiego kroku. Dlaczego ksiądz proboszcz powiesił się? Odpowiedzi nie zna nikt. Kapłan nie zostawił pożegnalnego listu.

Od tragedii minęło kilka dni a spekulacje na temat powodów popełnienia przez 53-letniego duchownego samobójstwa nie ustają. Jedni mówią, że powodem były rzekome problemy finansowe parafii, z którymi nie mógł sobie poradzić. Inni twierdzą, że ksiądz był podobno poważnie chory i to go załamało.

– Znałem tego księdza nawet dobrze. On zawsze był miły i sympatyczny, choć ostatnio unikał ludzi. Nie uczestniczył w żadnych uroczystościach gminnych, nawet rzadko odprawiał msze. Myśleliśmy, że jest chory- mówi mieszkaniec Kunowa.- Nadal nie mogę w to uwierzyć co się stało. To jest niepojęte, by kapłan i to jeszcze na terenie kościoła odebrał sobie życie. Jak musiał być zdesperowanym człowiekiem, że zdecydował się na samobójstwo?! Był tylko kilka miesięcy u nas w parafii, ale nie zapomnimy go.

Nie tylko parafianie z Kunowa będą z żalem wspominać swojego proboszcza. Ksiądz Krzysztof był kapłanem z powołania, o czym zapewniają wszyscy, z którymi się spotkał w czasie swojej posługi kapłańskiej.
Jedną z pierwszych parafii księdza był Tarłów. Tam, młody wikary dał się poznać jako osoba bardzo kontaktowa, miła, a przede wszystkim zaangażowana w sprawy parafii. W Tarłowie był tylko dwa lata, od 1978 do 1980 roku. Osoby, które go pamiętają, wspominają bardzo ciepło i nie mogą uwierzyć, że stało się takie nieszczęście. Jedną z nich jest pan Stanisław Markiewicz z Wólki Tarłowskiej, który w tym czasie był kościelnym w kościele pod wezwaniem Św. Trójcy w Tarłowie.

– Jego lubili wszyscy. Pamiętam, że miał dłuższe, czarne włosy i bardzo ładnie śpiewał. Prowadził scholę z młodzieżą – wspomina z ogromnym smutkiem pan Stanisław.- Żałowaliśmy, że odszedł od nas z parafii. Ale cóż taka ich praca. Był naprawdę bardzo dobrym człowiekiem i kapłanem, zawsze uśmiechniętym i nigdy nie okazywał, że mu było źle. Wiemy jakie wtedy były ciężkie czasy dla Kościoła.

Ksiądz Krzysztof przez dwa lata był też wikarym w ostrowieckiej parafii, gdzie został przeniesiony z Tarłowa. W latach 1980-1982 posługę kapłańską pełnił w parafii pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny na Piaskach. Wśród obecnie pracujących tam kapłanów już nie ma księży pamiętających go z tamtego okresu. Za to wielu ostrowieckich duchownych bardzo dobrze pamięta księdza z czasów gdy był proboszczem w Tarnobrzegu i w Kunowie.

– Znałem księdza. Ostatnio był bardzo zniechęcony i czymś załamany. Wiele razy wspominał, że chciałby przenieść się bliżej rodzinnego Parszowa, ale Kuria Diecezjalna nie wyrażała na to zgody. Coraz bardziej pogrążał się w samotności, odseparowywał od środowiska. Był zamknięty w sobie- mówi ksiądz prałat Stefan Wilk.- Radziliśmy mu, by zajął się pracą, kontaktował z ludźmi. To by mu pomogło. Ksiądz wybrał inną drogę.

Samobójstwo księdza wstrząsnęło środowiskiem ostrowieckich duchownych. Jeszcze do niedawna dobrowolne odebranie sobie życia w kościele katolickim było uznawane za najcięższy grzech, a ofiarom czynów samobójczych odmawiano pochówku na cmentarzy. Samobójstwo popełnione przez osobę duchowną musi budzić i budzi jeszcze więcej emocji i kontrowersji.

Po ostatnim Soborze Watykańskim Kościół nieco zmienił postawę wobec samobójców. Kodeks Prawa Kanonicznego przeciwstawia się praktykom nieudzielania kościelnego pogrzebu osobom, które targnęły się na własne życie w wyniku depresji lub choroby psychicznej. Wydany dokument jest odpowiedzią na rosnącą z roku na rok liczbę samobójstw i coraz większy odsetek osób, które targnęły się na swoje życie w związku z depresją lub innymi zaburzeniami psychicznymi.

Księdza Krzysztofa w piątkowe popołudnie pożegnały tłumy. Wierni z Kunowa nawet w ostatniej drodze nie zawiedli swojego proboszcza, a na mszę żałobną przybyli też księża z ościennych parafii.
Proboszcz został pochowany w sobotę na cmentarzu w rodzinnym Parszowie, koło Skarżyska- Kamiennej.

[2005] Wiadomosci-OC.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: