Czyje są cmentarze? Czyje są groby?

Tak jakoś jest z instytucją Kościoła i jego przedstawicielami, czyli duchownymi, że jak są jakieś potrzeby, to wołają Radę Parafialną i oczekują, że ta zachęci mieszkańców do wyłożenia potrzebnych pieniędzy. Przy większych wydatkach Kościół woła o pieniądze do władz gminy lub nawet wyżej. Charakterystycznym przykładem jest budowanie nowych kościołów np. Boromeusza w Kościanie. Składać się mają mieszkańcy sąsiednich ulic.

Z drugiej strony Parafianie coraz mniej mają do powiedzenia. Tak się dzieje np. na stęszewskim cmentarzu. Ludzie narzekają od czasu, gdy proboszcz Jan Małeta miejscowy cmentarz dał „w opiekę” ludziom traktującym nekropolię, nie jak miejsce wyciszenia, skupienia i wspomnień o tych, co odeszli, ale jak maszynkę do robienia pieniędzy.

###

Inna sprawa. Konserwator zabytków razem z inspektorem budowlanym zamknęli kościół w Wilkowie Polskim w gminie Wielichowo, albowiem spadały elementy dachu, co groziło ludziom będącym wewnątrz.

Działo się tak ze dwa lata temu. Wówczas proboszcz zrobił larum na całą gminę. Doszło do spotkania nawet z burmistrzem Adamem Łanieckim. Ostatecznie zwołano zebranie kilku wsi należących do parafii i zaproponowano opodatkowanie każdego mieszkańca na kwotę kilkuset złotych. Były protesty wielodzietnych rodzin. Mówiono, że ksiądz widział wcześniej, co się dzieje z kościołem i nic nie robił. Do tego dwa lata wcześniej już zbierał na remont. Zatem, gdzie podziało się te kilkanaście tysięcy?

###

Kolejny przykład. W Konojadzie w gminie Kamieniec przed wojną mieszkańcy zbudowali wiejską salę gimnastyczną dla Związku „Sokoły”. Po wojnie nie było gdzie prowadzić katechezy, to udostępniono ją księdzu. Gdy religia weszła do szkoły chcieli salę przejąć z powrotem. Wtedy zaczął się spór między ówczesnym, nie żyjącym już księdzem Ptakiem, a wójtem gminy Kamieniec, który chciał rozbudować tę salę i przekazać wiosce. Mieszkańcy Konojadu przegrali, bo wójt wtedy odpuścił. Te i temu podobne przykłady zmuszają do stawiania pytań, czyje są kościoły, probostwa i majątek parafialny? Przecież na to wszystko pieniądze dają zwykli ludzie. Oni też często sami stoją przy budowie, a ksiądz dostaje obiekty jedynie do użytku. Tymczasem rzeczywistość pokazuje, że Kościół zaczyna wspólne dobra materialne traktować, jako swoją, osobistą własność.

###

Parafianie coraz mniej mają do powiedzenia. Tak się dzieje na stęszewskim cmentarzu. Ludzie narzekają od czasu, gdy proboszcz Jan Małeta miejscowy cmentarz dał „w opiekę” ludziom traktującym nekropolię, nie jak miejsce wyciszenia, skupienia i wspomnień o tych, co odeszli, ale jak maszynkę do robienia pieniędzy. Nowy zarządca Wojciech Tonder ze Stęszewa po otrzymaniu „glejtu” na prowadzenie placówki natychmiast podniósł ceny na wszelkie usługi. – Stary grabarz sam kopał, nowy wynajął ludzi od roboty i rządzi. Tak! On nie jest na usługi dla rodziny zmarłych osób, ale od rządzenia: „To można! Tego nie można! Ty będziesz tu leżał, a ciebie już skopiemy!” Cmentarz stał się miejscem zarobkowym jednej rodziny – tak mówią stęszewianie. W tym roku, gdy zarządca Wojciech Tonder w lipcu z proboszczem pojechał do Włoch, to rządzącym cmentarzem stał się jego ojciec. Ludzie pytają, czy jest już oficjalnym pracownikiem? A może pracuje „na dziko”, bez umów i podatków? Oprócz niego coraz częściej widać nowego zięcia Wojciecha Tondera, przywiezionego przez córkę z Dalekiego Wschodu, ponoć z Indonezji. Jedna rodzina rządzi całym pozazaziemskim Stęszewem. Stało się tak, że podczas włoskich wakacji zarządcy, jego ojciec Jan Tonder przyrównywany przez mieszkańców do Hitlera (dla jasności piszemy, że to nie KL tak określa tego pana, ale tak mówią o nim mieszkańcy Stęszewa) – nakazał skopać grób rodziny Henryka Kąkolewskiego z ulicy Powstańców Wlkp. Konkretnie skopany został dziadek żony – Jan Konefał.

– Zazwyczaj jestem raz w tygodniu na wszystkich rodzinnych grobach, a mamy ich w Stęszewie kilka. Tak moich, jak i żony – zaczyna opowiadać pan Henryk. Pojechaliśmy na wakacje i po trzech tygodniach, w poniedziałek 13 sierpnia poszedłem około 19-ej na cmentarz. Podszedłem do grobu Jana Konefała i grobu nie zobaczyłem. Myślałem, że pomyliłem ganki. Obszedłem wokoło i wróciłem. Ale nie chciało być inaczej. Sąsiedzki grób Czyżów był, a naszego – nie. Tablica informuje, że w tym miejscu leży jakaś kobieta. Poszedłem do Wojciecha Tondera, a on mi odpowiada, że niby nic nie wie, że to jego ojciec. Zapytałem wynajmowanych grabarzy. Odpowiedzieli mi, że przyszedł „Hitler” i kazał skopać grób. Oni nie są od dyskusji. Kazał, to tak zrobili. Było to trzy dni przed pogrzebem tej pani z ulicy Kwiatowej w Stęszewie. Powiedzieli, że jak kopali, to w dole była czaszka dziadka i jego kości. Tonder zaproponował mi, że da mi skrzynkę z ziemią z okolic grobu dziadka. Mówi, że tę ziemię mam posypać koło grobu babci. Czy to nie kpina? Ziemię, to ja sam mogę sobie gdzieś ukopać. A kości? A czaszka? A ludzkie szczątki? Jaki to szacunek do zmarłego? Przecież Kościół nie do końca zgadza się na kremację, bo ciało ludzkie jest ważne. Nawet po kilkudziesięciu latach przenosi się ludzkie szczątki, na przykład żołnierzy, z pełnym szacunkiem, ostrożnie i z honorami. Aż nie mogę o tym myśleć. Pierwszej nocy, gdy to zobaczyłem, to spać nie mogłem. Ktoś powie, że może nie na czas zapłaciłem za plac. A czy Kościół, to jedynie kasa, kasa, kasa? I nic poza tym się nie liczy? No tak! Zadane pytanie jest nader słuszne! Bo dlaczego skopuje się groby zadbane – choć może nieopłacone – skoro parafia w Stęszewie otrzymała w użytkowanie nie swoje, a ewangielickie ziemie starego cmentarza? Jest tam miejsca jeszcze na kilkaset grobów. Jeden mamy Kościół Katolicki w Polsce i na świecie, a bardzo różne jest traktowanie grobów. W polskich parafiach jest to różnie.

W podstęszewskiej Łodzi ludzie się buntowali ze trzy lata temu, gdy na zadbanych grobowcach pojawiły się kartki, że rodzina ma miesiąc czasu na zapłacenie, bo inaczej grób zostanie zlikwidowany. Z kolei w podkościańskim Białczu ksiądz wywiesił na drzwiach kościoła listę nieopłaconych grobów przeznaczonych do rozbiórki. Każdy mógł do księdza przyjść i niektórych skreślił z listy. A w Stęszewie tak bez uprzedzenia? – Ksiądz dobrze mnie zna – mówi dalej Henryk Kąkolewski. Tonder po mszy kłania się zawsze mojej żonie. Wiedzą, że my tutejsi parafianie. Mogli podejść, powiedzieć, dać czas. Ale żeby tak!? Aż trudno uwierzyć, że tylko kasa się liczy? Nie popuszczę. Zgłosiłem na stęszewską policję. Przyjechali, porobili zdjęcia i spisali protokół. Niech teraz Tonder zarządzi ekshumację za swoje pieniądze. A swoją drogą gmina – ponoć zastanawia się, czy kupić ziemie od prywatnego właściciela – by stworzyć cmentarz komunalny. A dlaczego nie przejęła terenów po starym, poewangielickim cmentarzu? Sprawdziliśmy w Wydziale Gospodarki Gruntami Urzędu Gminy Stęszew. Ewangelickie ziemie należą teraz do stęszewskiego probostwa. Na pytanie, kiedy przeszły, kto je darował – urzędniczki nie potrafiły odpowiedzieć.

Na koniec wrócimy do praw parafialnych własności, albowiem wynikł ostatnio jeszcze jeden spór. Tym razem w parafii Modrze w gminie Stęszew. Mieszkańcy Modrza zobaczyli w sobotę 4 sierpnia, że z grobowców zniknęły mosiężne krzyże. Zwrócili się do proboszcza księdza Henryka Rynkiewicza, by w niedzielę powiedział o tym podczas mszy. – Może złodziej jest miejscowy i ruszy go sumienie? – mówili nasi rozmówcy. A nade wszystko chodziło o to, by uczulić innych, że grasują złodzieje. Niechby baczniej patrzyli, kto chodzi i dziwnie zachowuje się na cmentarzu. Po rozmowie z proboszczem jesteśmy zbulwersowani tym, że ksiądz odmówił – stwierdził jeden z mężczyzn. Duchowny powiedział nam, że to nie jego problem. Nie jego problem? Czy on nie pamięta, że cmentarz, to miejsce poświęcone? Też jest jego współwłaścicielem odpowiedzialnym za teren? Jak trzeba płacić za grób, to już jest cmentarzem zainteresowany!? Zawiadomiliśmy policję. Przyjechali ze Stęszewa. Porobili zdjęcia i będą namierzać skupy złomu. Jest nam bardzo przykro, że moderski duszpasterz tak nas zlekceważył – kończą rozmowę i proszą, aby temat nagłośnić.

[2011] KurierLokalny.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: