Komitywa psa z pingwinem

Jak w Polsce ma być normalnie, jeśli policjant wymusza haracz od zakonnicy?

Funkcjonariusze Wydziału Wewnętrznego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu 21 września rankiem zawinęli do kibitki Sebastiana K., swojego kolegę po fachu z Kamiennej Góry. Po przewiezieniu do Jeleniej Góry prokurator postawił mu zarzuty żądania i przyjęcia korzyści majątkowych. Ponadto zastosował środek zapobiegawczy w postaci zakazu opuszczania kraju, zawieszenia w czynnościach służbowych oraz poręczenie majątkowe w wysokości 10 tys. zł.

Dwa tygodnie wcześniej w Komendzie Powiatowej Policji w Kamiennej Górze pojawiła się Ewa S. i poprosiła funkcjonariuszy, aby przekazali Sebastianowi K., że szmal jest przygotowany.

* * *

Ewa S. bardziej znana jest jako siostra Paula, zakonnica ze zgromadzenia sióstr benedyktynek opactwa w niedalekim Krzeszowie. Siora była już bohaterką publikacji w tygodniku „NIE”. W numerze 12/2004 opisaliśmy, jak w marcu zeszłego roku zakonnica odśnieżając parking przed opactwem za pomocą pługa śnieżnego zamocowanego na traktorze staranowała Opla kombi. Właściciel pojazdu, który zatrzymał się na chwilę, aby zadzwonić z budki telefonicznej, po powrocie zastał samochód nieco odkształcony i Paulę, która zaległa w niemocy na kierownicy traktora. Badanie alkomatem wykazało 3,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. W asyście stróżów prawa siostrę dźwignięto w klasztorne zacisze. W maju tego roku („NIE” nr 37/2005) benedyktynka mimo braku prawa jazdy zarekwirowanego na trzy lata siadła za kierownicą nowiutkiego Seata, własności klasztoru. Po przejechaniu kilkuset metrów zderzyła się z nadjeżdżającym z naprzeciwka samochodem. Seat wpadł do rowu, dwa razy dachował, po czym stanął na kołach w przydrożnym lesie. Badanie zakonnicy, która wyszła z opresji bez szwanku, wykazało, że tym razem zawartość alkoholu wynosiła 3,6 promila. Po wypisaniu mandatu na sześć stówek Paulę zataszczono do celi, oczywiście klasztornej.

* * *

Siostra Paula jako jedyna z trzydziestu sześciu benedyktynek zamieszkujących krzeszowskie opactwo potrafi śmigać różnymi pojazdami, przeorysza powierzyła jej więc obowiązek prac rolnych na klasztornych gruntach. Dzięki temu siora może swobodnie bujać się po okolicy nie naruszając klauzury. Jest ceniona w Krzeszowie z dwóch powodów: po pierwsze – chętnie pomaga przy pracach polowych okolicznym rolnikom, po drugie – ma łeb jak niemiecki pancerwerk, dzięki czemu w obalaniu procentów pokonuje największe lokalne sławy.

Zdarzyło się pewnego razu przy biesiadzie na klasztornym dziedzińcu gospodarczym, że Paula pożaliła się współtowarzyszom na pieski los, jaki ją spotkał. Nie dość, że ma sprawę w sądzie, to jeszcze media ją obsobaczają. Jeden z żuli obiecał pomoc i skontaktował zafrasowaną niewiastę z miejscowym stróżem prawa. Sebastian K., bo on to był, obiecał pomoc. Za skromne 3000 złociszów zobowiązał się do przekazywania Pauli sądowej korespondencji do rąk własnych, z pominięciem klasztornej skrzynki, oraz do wyciszenia sprawy w mediach. Jego wiarygodność wspierał fakt, iż małżonka policjanta pełni funkcję wiceprezesa kamiennogórskiego sądu rejonowego. Siora kasę dała, lecz media i tak nie odczepiły się od niej ujawniając m.in. wyrok za ubiegłoroczną kraksę: 2000 zł grzywny i zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na trzy lata. Po wypadku w maju tego roku policjant sam zaoferował pomoc. Za taką samą kwotę jak poprzednio obiecał to samo, czyli pośrednictwo w korespondencji i chwycenie mediów za ryj. Wścibscy dziennikarze nie przestali jednak rozsławiać czynów siostry Pauli. Gdy reporter lokalnej telewizji filmował zakonnicę z wysokości klasztornego muru, ta straciła benedyktyńską cierpliwość i posługując się grubą łaciną kazała mu spierdalać, co zarejestrowała kamera.

* * *

Wkurzona Paula zdecydowała się zakablować nierzetelnego kompana. Przy okazji wyszło na jaw, że policjant dał zakonnicy telefon komórkowy do szybkich kontaktów. Jednak siora nie potrafiła rozkumać przychodzących esemesów, które odczytano jej dopiero w komendzie, np. Załatw temat kasy, bo do sądu przychodzą leszcze (to o dziennikarzach – przyp. B.G.) i pytają, jak twoja sprawa. Żebyś potem nie miała pretensji. Policjanta obciążają też zeznania świadków, m.in. pracownicy sądu, od której odbierał korespondencję.

Sebastian K. nie odebrał pisma informującego o zawieszeniu w czynnościach, bo jest na zwolnieniu lekarskim. Siostra Paula złożyła w kamiennogórskim sądzie wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Nadal śmiga po okolicy klasztoru. W sobotę 17 września można ją było widzieć, jak wiozła minibusem dewocjonalia na odpustową imprezę. Jej przełożona nie bardzo się orientuje w temacie, bo reguła benedyktyńska zabrania zakonnicom oglądania telewizji i czytania prasy innej niż kościelna. Media rozsławiły Paulę, a wraz z nią krzeszowskie opactwo. Następnym razem zakonnica, zamiast ufać stróżowi prawa, raczej podpisze pakt z diabłem.

[2005] NIE.com.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: