Kościelne dzwony biją na alarm

Kościołowi w Wilkowie Polskim grozi katastrofa budowlana. Powstał w 1540 roku. Teraz zamknięto go dla wiernych. To już koniec?

To bardzo smutny widok – spoglądam w górę. Kilka metrów nad głową zza drucianej siatki wyglądają poszarzałe od kurzu gwiazdy stworzone ręką szesnastowiecznego budowniczego. Jedna, druga, trzecia… dawno już straciły pierwotny blask. Spływają w dół żebrowanymi kolumnami tak samo szarymi, jak cała reszta ścian.

– Smutny, to prawda – kiwa głową ksiądz proboszcz Marian Derkaczewski.

Jeszcze przed chwilą z entuzjazmem odkrywcy powiadał o odsłoniętych przed czterdziestoma laty freskach i siedemnastowiecznej ambonie, której trzeba było dorobić schody, bo stare zupełnie przegniły. Teraz stoi na progu kościoła wpatrując się w sklepienie, na którym złowrogo szczerzą zęby widoczne z daleka pęknięcia.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że w Wilkowie Polskim (gmina Wielichowo) dzwon na przykościelnej wieży od dawna już bije na alarm. Tylko czy jego spiżowe, spracowane serce jest w stanie zmusić ludzi do działania?

Eksperci napisali

Zacząć trzeba byłoby chyba od tego, że o tych pęknięciach wiadomo od dawna. Podobno kiedy w 1994 roku kładziono na kościele nową dachówkę to już coś było nie tak. Ówczesny proboszcz Henryk Bączkiewicz w kronice parafialnej napisał: „W czasie remontu dachu uwidocznione zostały pęknięcia ścian murów kościoła w czterech miejscach. Są to stare pęknięcia – ale w przyszłości trzeba mieć na uwadze sklamrowanie murów, oczywiście po ekspertyzie konserwatora zabytków”. Potem, już w nowym stuleciu była konserwacja fresków. Tej jednak nie dokończono, bo okazało się, że pękają i mury, i strop. Konserwator z Poznania kazał przerwać prace, a dwóm uznanym znawcom zabytkowej architektury zlecił wykonanie ekspertyzy.

– Zniszczona jest więźba dachowa, poza tym na sklepienie działa bardzo duża siła rozporowa. Konstrukcja budynku nie jest w stanie wytrzymać pojawiających się obciążeń, tym bardziej, że to obiekt wiekowy. Jeśli zaś uszkodzony jest strop, może dojść do katastrofy budowlanej. Z tym nie ma żartów, zwłaszcza, iż nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kiedy to nastąpi – podkreśla prof. dr hab. Jerzy Jasieńko z politechniki wrocławskiej, jeden z autorów ekspertyzy.

Te złowrogie słowa konserwator zabytków i poprzedni wilkowski proboszcz przeczytać mogli już w 2007 roku.

– Stan budynku pozostaje bez zmian – przyznaje wojewódzki konserwator zabytków Aleksander Starzyński. – Wtedy konstruktorzy zmiękli i zdecydowali, że tymczasowo wystarczy siatka.

Od ponad dwóch lat przynajmniej kilka osób wiedziało więc, że świątynia w Wilkowie Polskim grozi katastrofą budowlaną. Przez ten czas odbyło się w niej setki niedzielnych mszy, nie jeden ślub, chrzest, dwa roczniki dzieci przystąpiły do pierwszej komunii. Za każdym razem grały organy, wywołujące drgania mało bezpieczne dla 400-letnich murów. Za każdym też razem kościół wypełniali wierni nieświadomi zagrożenia.

Raz dali 20 tysięcy…

W połowie lata 2007 roku w wilkowskiej parafii nastał nowy proboszcz, ksiądz Marian Derkaczewski. Cel miał jeden – oprócz pracy duszpasterskiej rzecz jasna – remont kościoła. Projekt sporządzony przez wrocławskich ekspertów czekał na realizację w proboszczowskim biurku. Na razie wiernych chroniła stalowa siatka, ta jednak mogła powstrzymać co najwyżej sypiący się tynk.

– W takim stanie kościół jest od lat, ale wcześniej nikt nie chciał tego dostrzec. Zajmowano się innymi sprawami, w końcu gdy podczas renowacji fresków pokazały się pęknięcia, wystraszono się i prace porzucono. Ot, to cała historia – ksiądz proboszcz to energiczny jegomość, ale w przypadku wilkowskiej świątyni ta energia na niewiele się zdała. Właściwie co roku szło pismo do gminy Wielichowo, urzędu marszałkowskiego i ministerstwa kultury.

– Raz dali 20 tysięcy, to kupiliśmy dachówki, drugi raz urząd marszałkowski przyznał 25 tysięcy – kupiliśmy drewno na więźbę – wylicza ksiądz Derkaczewski.

W staraniach o pieniądze znalazł nawet życzliwe wsparcie w śmigielskim urzędzie miejskim – w końcu połowa parafii leży w gminie Śmigiel – ale i to nie dało efektów.

– Pomagaliśmy pisać dwa wnioski o dotacje. Zaznaczaliśmy w nich, że kościół znajduje się w bardzo złym stanie i wymaga pilnego remontu, dołączaliśmy nawet zdjęcia, ale pieniędzy nie udało się pozyskać – wyjaśnia Wiesława Poleszak-Kraczewska, zastępca burmistrza Śmigla.

Pieniądze na remont ksiądz proboszcz zbiera też po niektórych niedzielnych mszach. Jak sam mówi, trochę się ich zgromadzić udało, ale to i tak kropla w morzu. Potrzeba przecież około miliona.

– We wrześniu wysłałem pismo do jednego z autorów ekspertyzy z prośbą żeby zgodził się na rozłożenie remontu na etapy, bo zrobienie go w całości od razu jest ponad nasze siły i właśnie od tego wszystko się zaczęło – ks. Marian Derkaczewski wyjmuje na potwierdzenie swych słów niebieski segregator z mnóstwem dokumentów, pism i papierów.

Zagrożenie jest… teoretyczne

Autor ekspertyzy na rozłożenie remontu w czasie się zgodził, ale o jego decyzji dowiedział się nie tylko wilkowski proboszcz. Pismo poszło także do konserwatora zabytków. Parę dni później na parafii pojawił się powiatowy inspektor nadzoru budowlanego z Grodziska Wielkopolskiego.

– Dokładnie obejrzałem strop i więźbę dachową. Stan jest katastrofalny – stwierdza Antoni Gałecki, inspektor nadzoru budowlanego. – Wydałem więc decyzję o natychmiastowym wyłączeniu obiektu z użytkowania.

Dla proboszcza i parafii oznaczało to ni mniej ni więcej, że 23 grudnia drzwi kościoła powinny zostać zamknięte i to na długo. Powinny, ale nie zostały.

– To zagrożenie teoretyczne, nie realne – ksiądz Derkaczewski tak właśnie odpowiada na pytanie, czy nie boi się, że w kościele komuś się coś stanie. – Może ten mój sprzeciw zmusi innych do działania. Na razie zostawieni jesteśmy samym sobie. Poza tym, jak kościół zostanie zamknięty, to o jedności i integracji parafii możemy zapomnieć, a to przecież bardzo ważne.

Tyle, że sprzeciw może drogo kosztować i proboszcza, i parafian. Inspektor nadzoru budowlanego już zapowiada, że sprawdzi, czy ksiądz do nakazu się zastosował. Być może jeszcze przez parę lat kościelny strop pozostanie tam gdzie jest. Takiej pewności jednak nie ma. Równie dobrze pewnego dnia jego część spaść może na posadzkę. Oby wtedy nikogo w kościele nie było.

Świetlica? To nie to samo

Proboszcz decyzji inspektora nadzoru budowlanego z ambony nie przeczytał, więc parafianie o nakazie zamknięcia kościoła nie wiedzieli. Teraz już wiedzą, ale na msze i tak chodzą.

– Od roku na siatkę nic nie spadło – mówi Stanisław Łakomy, sołtys Wilkowa Polskiego.

Inni powtarzają mniej więcej to samo: przez tyle lat nic się nie działo, to dlaczego teraz ma się stać. Niektórzy żartują, że jakby co to zdążą uciec, bo stoją blisko wyjścia.

– Ludzie zbulwersowani są najbardziej tym, że tak długo ciągnie się sprawa remontu – dodaje Wacław Nowak, sołtys Śniat.

Parafianie się co prawda nie boją, ale już burmistrz gminy Wielichowo – tak.

– Dlatego właśnie zorganizowałem spotkanie z proboszczem oraz radą parafialną i zaproponowałem, by msze odbywały się w jednej ze świetlic wiejskich, ale odpowiedzi nie otrzymałem – wyjaśnia Adam Łaniecki, burmistrz Wielichowa.

W parafii mówi się, że taka świetlica lepsza niż nic, ale tylko w ostateczności. W końcu to nie kościół, więc i klimatu nie będzie i oprawy uroczystości jak należy.

Będą szukać rady

– Teraz podstawowa sprawa to ratować kościół – podkreśla Jan Pietrzak z Księginek, członek rady ekonomicznej parafii. – Moim zdaniem nie ma innego wyjścia, jak tylko sięgnąć po pieniądze unijne.

– Paradoksalnie decyzja o zamknięciu kościoła może się mu przysłużyć. Ministerstwo kultury ma środki na ratowanie zabytków zagrożonych zniszczeniem, o które w tej sytuacji można się będzie starać – podpowiada prof. Jerzy Jasieńko.

Wczoraj w wielichowskim magistracie spotkali się wszyscy, którzy mogą mieć wpływ na losy szesnastowiecznej świątyni. O jej efektach poinformujemy za tydzień. Na razie wymierny efekt decyzji o zamknięciu kościoła jest jeden – zamilkły organy. Dzwon na przykościelnej wieży wciąż bije. Jak długo przyjdzie mu wołać na alarm?

[2010] Media.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: