Miasto chciało przejąć willę, ale do gry wszedł Kościół

Miasto chciało przejąć na własność zabytkową willę przy ul. Noskowskiego, którą od wojny nikt się nie interesował. Ale zablokowała to poznańska kuria. I reaktywowała po kilkudziesięciu latach Katolicki Instytut Wychowawczy, który willę odzyskał

Willa położona jest w atrakcyjnym miejscu: niby centrum Poznania, ale okolica spokojna i cicha. Dom zbudowano ponad 100 lat temu przy ul. Noskowskiego 24, pomiędzy ul. Libelta i Nowowiejskiego, niedaleko parku Moniuszki.

Przez kilkanaście lat mieszkał w niej niemiecki nadburmistrz Poznania Ernst Wilms. Potem zmieniała właścicieli, a ostatni wpis w księdze wieczystej pochodzi z 1935 r. Jako właściciel wskazany jest tam Katolicki Instytut Wychowawczy.

Po wojnie willę zajmuje jednak związek literatów. Zarządza nią miasto: podpisuje umowy najmu, prowadzi remonty, przeglądy instalacji. Willą nikt się nie interesuje. Ale też nigdy katolicki instytut nie zostaje wywłaszczony.

Sprawa powraca cztery lata temu.

* Marzec 2008 r. Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej chce, by sąd stwierdził, że już w latach 80. doszło do zasiedzenia nieruchomości i willa przeszła na własność miasta.

* Czerwiec 2008 r. Sąd każe ustalić, co dzieje się z Katolickim Instytutem Wychowawczym, o którym mowa w księdze wieczystej. MPGM sprawdza więc, że w 1933 r. powołał go arcybiskup August Hlond. Instytut prowadził szkołę pielęgniarek. Miał też edukować katolickich wychowawców. Co działo się z nim po wojnie? Ks. dr hab. Leszek Wilczyński, wykładowca Wydziału Teologicznego UAM, specjalizuje się w badaniu instytucji kościelnych w Wielkopolsce, ale zapytany przez miejskich urzędników stwierdza, że o instytucie nie umie nic powiedzieć. Śladu po nim nie ma także w książkach.

MPGM sprawdza jeszcze w Archiwum Archidiecezjalnym. W katalogu dokumentów odnajduje zapis: „Katolicki Instytut Wychowawczy 1933-1960”. Sugerowałoby to, że prowadził działalność do 1960 r., ale ją zakończył. Kiedy urzędnicy proszą o wgląd w dokumenty, dowiadują się, że są „czasowo niedostępne”.

Pytania o instytut miasto śle również do poznańskiej kurii. W jednym z nich prawniczka MPGM zdradza, że KIW figuruje w księdze wieczystej jako właściciel willi, a w sądzie toczy się sprawa o jej zasiedzenie. Z sądowych akt, które czytaliśmy, wynika, że miasto odpowiedzi wtedy nie dostaje. Sprawa zostaje zawieszona.

* Październik 2011 r. Do sądu zgłasza się Mikołaj Drozdowicz, prawnik poznańskiej kurii, znany z odzyskiwania dla Kościoła nieruchomości. Twierdzi, że spadkobiercą instytutu jest kuria, i chce przejąć willę.

* Listopad 2011 r. Drozdowicz zmienia zdanie i przekonuje, że skoro instytut nigdy nie został rozwiązany, to wciąż istnieje, tyle że nie ma wybranych władz. Zaświadczenie o takiej treści wysyła też do sądu kanclerz poznańskiej kurii ks. Ireneusz Dosz.

Drozdowicz przekonuje również, że MPGM jedynie zarządzał willą, a instytut nie mógł wcześniej dochodzić jej zwrotu, bo Kościół był represjonowany przez komunistyczne władze.

Michał Pankowski, prawnik MPGM, odpisuje, że to nie represje były problemem, lecz nieprowadzenie działalności przez KIW: „Trudno mówić o jakichkolwiek represjach wobec podmiotu, który istniał tylko formalnie”.

* Luty 2012 r. Sędzia Marek Jaskulski dopuszcza instytut do udziału w procesie. Prosi Drozdowicza, by wskazał jego władze. Dwa tygodnie później arcybiskup Stanisław Gądecki i kanclerz Dosz powołują prezesa instytutu. Zostaje nim ekonom poznańskiej archidiecezji ks. Henryk Nowak. Reprezentuje go Drozdowicz.

* 30 marca 2012 r. Sąd oddala wniosek MPGM o zasiedzenie nieruchomości. Instytut występuje o wydanie willi.

* 31 maja 2012 r. MPGM wydaje nieruchomość instytutowi.

Dzisiaj mieszka tam pięć rodzin, a biuro prowadzi agencja artystyczna Go Ahead. Związek literatów wyprowadził się z willi już w ubiegłym roku, bo nie stać go było na czynsz

– W tej chwili nie ma planów przekwaterowania lokatorów – mówi nam mecenas Drozdowicz, który teraz jest prawnikiem także KIW. Podobne zapewnienie składa ksiądz ekonom Henryk Nowak: – „Wyborcza” już wietrzy sensację, że tu pazerny Kościół ludzi będzie wyrzucał, ale nie, nie mamy takich zamiarów.

A co z samym instytutem? Czy reaktywowano go tylko po to, by przejąć willę?

Drozdowicz: – Instytut wznowi działalność. Chcemy, by zajmował się tym samym, czym przed wojną, a nawet myślimy nad poszerzeniem zakresu działalności o badanie historii poznańskiej archidiecezji.

Ks. Nowak: – Jesteśmy na etapie zastanawiania się nad tym.

„Gazeta”: – Czy ma ksiądz doświadczenie w prowadzeniu takiej działalności?

Ks. Nowak: – Nie mam, ale myślę, że opierając się na wielkim doświadczeniu Kościoła, będę je zdobywał.

Instytut nie ma na razie własnej siedziby. W sądowych dokumentach podaje adres poznańskiej kurii.

[2012] Gazeta.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: