FiM – Profanacja rozumu

Pijaństwo, bezmyślność, ułomności psychiczne – oto charakterystyczne cechy wandali grasujących na cmentarzach czy na plebaniach, a wykorzystywanych przez biskupów do prób wzniecania konfliktów społecznych.

Fakt, że w Polsce istnieją ateiści, a liczba osób nazywających kościelne łajdactwa po imieniu stale rośnie, zaćmiewa niektórym hierarchom rozum. Najdobitniejszą tego ilustracją jest przypadek metropolity częstochowskiego abp. Wacława Depy, który po incydencie przy obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze (9 grudnia 2012 r.) jawnie podjudzał wiernych, twierdząc, że podobne zjawiska występują niemal codziennie (użył liczby mnogiej, mówiąc o „profanacjach i świętokradztwach, jakie mają miejsce w tych dniach i miesiącach na terenie archidiecezji”), zaś ich przyczyną jest „antykościelna nagonka niektórych ugrupowań politycznych i mediów”. Nazw nie wymienił, ale wiadomo, że chodzi o wszystko, co nie klęczy i nie całuje w pierścionek…

Depo nie działał pod wpływem emocji, bo dokładnie tym samym językiem przemówił, gdy w nocy z 24 na 25 listopada 2012 r. ktoś zaprószył ogień pod drzwiami kościoła na częstochowskim cmentarzu Kule (skończyło się na osmaleniu jednego skrzydła drzwi. Był to pierwszy w ubiegłym roku przypadek na terenie archidiecezji dający się ewentualnie zakwalifikować jako profanacja). Arcybiskup wydał wówczas specjalną odezwę, określając czyn nieustalonego wandala „bolesnym aktem ateizmu”, a zamiast wezwać wszelkich piromanów i pijaków chlejących na cmentarzach do opamiętania lub obiecać wiernym wyłożenie kasy na monitoring nekropolii, wykrzykiwał, że nie pozwoli, „aby język nienawiści wobec wiary chrześcijańskiej był obecny i bezkarny w naszym mieście i naszej ojczyźnie”. Stosując tę pokrętną logikę, można by powiedzieć, że słynny ks. Krzysztof J., który już prawie rok siedzi w więzieniu za to, że będąc w „świętym mieście” proboszczem parafii Najświętszej Marii Panny Częstochowskiej, zgwałcił na plebanii byłą kochankę, jest „bolesnym aktem katolicyzmu”…

Skoro już jesteśmy przy cmentarzu Kule, to chyba warto odświeżyć świątobliwym mężom pamięć o celowym, jak stwierdzili eksperci, podpaleniu w 1999 r. kancelarii tego bardzo już przepełnionego obiektu (miejsce pochówku ok. 200 tys. osób). – Sprawcy nie namierzyliśmy, ale ewidentnie chodziło o zatarcie śladów po jakichś szwindlach. Poszło z dymem całe archiwum, dzięki czemu wielebni zyskali co najmniej kilkaset wolnych miejsc po grobach, które były jeszcze opłacone, ale nikt już się nimi nie interesował. W przeliczeniu na gotówkę – grubo ponad milion złotych. Nikt w kurii jakoś nie płakał ani nie mówił o bezbożnych ateistach – ironizuje częstochowski policjant.

###

Próbując uchwycić wspólną cechę sprawców „bolesnych aktów ateizmu”, przeanalizowaliśmy kilkadziesiąt przypadków z obszaru całego kraju. Oto najbardziej typowe:

# W Bzowie (woj. kujawsko-pomorskie) pewien 30-latek, który przyjechał tam aż z Wrocławia, intensywnie dobijał się w biały dzień do drzwi plebanii tamtejszej parafii św. Małgorzaty, a gdy nie został wpuszczony przez proboszcza – podpalił sprzęt w kruchcie kościoła. Nie próbował uciekać, spokojnie poczekał, aż przyjedzie policja wezwana przez jednego z wiernych. „Poznałem go przez internet. Niby chciał się ochrzcić. Potem się okazało, że wcale nie o chrzciny mu chodziło, więc zerwałem z nim kontakt. Ciągle do mnie dzwonił, często w nocy, musiałem nawet zmienić numer telefonu. W zeszłym roku przyjechał do Bzowa latem, odesłałem go i dałem mu pieniądze na bilet. Teraz znów przyjechał, nie wiem, czego chciał, bo w ogóle z nim nie rozmawiałem. Bałem się, że zrobi mi coś złego” – opowiadał później ks. proboszcz Sylwester D. – Zapomniał dodać, że poznał tego człowieka na pewnym specjalistycznym portalu randkowym – podkreśla policjant, który prowadził sprawę zatuszowaną drobną karą w zawieszeniu (kwiecień 2011 r.);

# Łukasz Ł. ze Śmiardowa Złotowskiego, spokojny na co dzień 19-latek, który słynie we wsi z tego, że po alkoholu dostaje „małpiego rozumu”, włamał się w stanie zamroczenia do miejscowego kościoła parafialnego. Grasował w środku przez kilka godzin. Przewracał krzyże, stłukł jakąś figurkę, wypił cały zapas mszalnego wina, zagryzając je komunikantami, a dla zatarcia śladów zalał pobojowisko pianą z gaśnicy przeciwpożarowej. Ogłoszono, że był „opętany przez szatana”, bo… „od siedmiu lat nie chodził do kościoła” (marzec 2012 r.);

# W święta Bożego Narodzenia na cmentarzu sióstr urszulanek w Pniewach powyrywano drewniane krzyże z 47 nagrobków. Część z nich była ułożona na grobach, inne rozrzucono po terenie cmentarza. Wandale rozbili na grobach znicze. Kilka tygodni wcześniej nieznani sprawcy wrzucali na teren klasztoru petardy. – Żyjemy w zgodzie i przyjaźni z mieszkańcami Pniew, których dzieci uczą się w przedszkolu i szkole, prowadzonych przez siostry, a także śpiewają w chórze Promyki Słoneczne – zdumiewa się s. Małgorzata Krupecka, rzeczniczka urszulanek (grudzień 2012 r.);

# Ministrant Krystian M.(19 l.) z Gryfic podpalił wieżę miejscowego kościoła parafialnego Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Okazało się, że był druhem ochotniczej straży pożarnej i bardzo lubił gasić ogień jako pierwszy (luty 2012 r.);

# W Raciborzu policjanci schwytali trzech młokosów (17–18 lat), którzy z dziedzińca kościoła parafialnego św. Jana Chrzciciela ukradli dwie figurki krasnoludków i wyrwali z cokołu posążek, który porzucili na pobliskim skrzyżowaniu z czapką krasnala na głowie Maryi. Przed plebanią znaleziono porozbijane butelki po wódce (październik 2012 r.);

# Młoda kobieta (19 l.) z Lubska (woj. lubuskie) wymalowała nad drzwiami wejściowymi do miejscowego kościoła Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny napis „Ave Satan”. Grożą jej dwa lata więzienia za obrazę uczuć religijnych i znieważenie miejsca kultu religijnego, jeśli sąd nie zatwierdzi uzgodnionego z prokuraturą dobrowolnego poddania się karze 160 godzin prac społecznych do wykonania w ciągu ośmiu miesięcy (październik 2012 r.);

# W Żaganiu pijany mężczyzna (28 l.) wdrapał się w nocy na kilkumetrowej wysokości posąg Chrystusa Króla, usiadł okrakiem na jego ramieniu i palił papierosa. Gdy schodził, uszkodził niechcący dłoń figury (odłamany kciuk). Choć nikt poza grupą dopingujących „wspinacza” kolegów nie widział zdarzenia, usłyszał za ten kciuk nie tylko oczywisty zarzut uszkodzenia mienia, ale także obrazy uczuć religijnych, bo kilka osób po przeczytaniu kroniki kryminalnej w lokalnej gazecie poczuło się urażonych (kwiecień 2012 r.);

# Na zabytkowym krzyżu cmentarza parafialnego przy ul. Kozielskiej w Raciborzu ktoś wymalował grubym flamastrem napisy: „Ch… w d… aniołom” i„Kochamy diabła” oraz męskie genitalia i hasła miejscowych kibiców. Tuż obok znaleziono dziesiątki niedopałków i butelki po piwie (czerwiec 2012 r.);

# 16-letni uczeń, korzystając z południowej przerwy między niedzielnymi mszami w kościele parafii Ducha Świętego w Płocku, skradł z tabernakulum naczynia liturgiczne wraz z tzw. Najświętszym Sakramentem oraz pieniądze ze skarbony, rzutnik i mikrofon. Biskup płocki Piotr Libera zarządził nabożeństwa przebłagalne we wszystkich miejskich kościołach. „Bezprawne zabranie ze świątyni Najświętszego Sakramentu jest ciężkim przestępstwem. Osoby, które się tego dopuściły, mocą samego prawa zaciągnęły karę ekskomuniki, od której może uwolnić tylko Stolica Apostolska” – ogłosił ks. Mirosław Milewski, wikariusz generalny kurii (maj 2012 r.);

# Tuż przed świętami Bożego Narodzenia w Czeladzi skradziono z tabernakulum w kaplicy szpitalnej naczynia liturgiczne. Biskup sosnowiecki Grzegorz Kaszak nakazał odprawić specjalne modły pokutne za „targnięcie się na Boga, ukrytego pod postaciami chleba i wina”. Kilkanaście dni wcześniej, w komunikacie dotyczącym incydentu na Jasnej Górze, napisał: „To tragiczne wydarzenie dobitnie pokazuje, że w narodzie polskim dzieje się coś niedobrego” (grudzień 2012 r.);

# Na trzech stacjach Drogi Krzyżowej ustawionych przy drodze na szczyt góry Matyska w powiecie żywieckim (tzw. Golgota Beskidów) ktoś uszkodził znajdujące się tam figury, poobłamywał kolce z korony cierniowej, a niektóre elementy pomalował białą farbą. Znaleziono napisy antymasońskie dotyczące twórcy rzeźb, którego podejrzewano o przynależność do „Loży Wdowa”. Akcja była efektem zaciekłej krytyki części środowisk katolickich, zarzucających twórcy „przemycenie do Golgoty symboli masońskich” (maj 2012 r.);

# Po zakończeniu wieczornej mszy w kościele parafii Podwyższenia Krzyża w Kole (woj. wielkopolskie) nieznani sprawcy pozostali w świątyni i dali się w niej zamknąć. Okradli zakrystię, puszki z pieniędzmi, wypili cały zapas wina mszalnego. Nie zdołali tylko sforsować zabezpieczenia tabernakulum. Policja oświadczyła, że „włamanie miało charakter typowo rabunkowy i nie należy się w nim doszukiwać np. aktów antykościelnych czy satanistycznych” (luty 2012 r.);

# „Zostałam wezwana na rozmowę do dyrektora mojej szkoły w związku z tym, że poprzedniego dnia zrobiłam zdjęcie telefonem komórkowym krzyżowi, na którym była naga lalka Barbie bez głowy. Lalka znalazła się na krzyżu za sprawą innej osoby. Jestem katoliczką, prosiłam, aby lalkę zdjęto, jednak później zrobiłam zdjęcie. Zostałam oskarżona o profanację religijną przez nauczycieli. Mam 15 lat i nie zdawałam sobie sprawy, że zrobiłam coś złego. Jeszcze tego samego dnia usunęłam zdjęcie z pamięci telefonu, ponieważ wydało mi się to nieodpowiednie, że je posiadam. Wiem, że zrobiłam źle i żałuję tego, ale nie zdawałam sobie sprawy z konsekwencji. Dyrektor ma zamiar porozmawiać z rodzicami, a po rozmowie zdecyduje, czy zgłosi sprawę na prokuraturę. Jestem przerażona. Wiem, że skoro mam 15 lat, będę sądzona jak osoba dorosła. Ja nawet nie wiem, na czym polega ta profanacja religijna, o którą mnie oskarżono. Czy mogę zostać w jakikolwiek sposób ukarana? Ja nie wiedziałam, że robię coś złego”– błaga o radę uczennica gimnazjum.

Według statystyk policyjnych co roku dochodzi do ponad 150 aktów wandalizmu, mających luźny związek z Kościołem (zniszczenia na cmentarzach, w przydrożnych kapliczkach lub wokół parafii). Podstawową cechą wspólną „świętokradców” jest stan po spożyciu alkoholu, a w konsekwencji – bezmyślność. Z wyrywkowych badań „FiM” wynika, że spośród sprawców mieszczących się w przedziale wiekowym 15–20 lat aż 99,9 proc. uczęszczało w szkole na katechezę. Jeśli chodzi o złodziei dopuszczających się przy okazji profanacji, to we wszystkich rozpoznanych przypadkach motywem była chęć zarobku, natomiast podpalacze działają bez schematów.

[2013] FaktyiMity.pl Nr 2(671)/2013

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: