FiM – Ksiądz zabójca skazany na 5 lat więzienia – Rok za trupa

Na 5 lat pozbawienia wolności i 6 lat zakazu prowadzenia pojazdów skazany został przez sąd we Włocławku ks. Marek Sobański z Częstochowy, sprawca tragicznego wypadku drogowego, w którym śmierć poniosło pięć osób.

O okolicznościach lej potwornej tragedii pisaliśmy w „FiM” w numerach 13 i 19/2001. Przypomnijmy: 18 czerwca 1999 roku kierujący oplem vectrą ksiądz Marek Sobański, duszpasterz młodzieży częstochowskiej kurii, w pobliżu Włocławka podczas wyprzedzania na wiadukcie stracił panowanie nad pojazdem. Doszło do czołowego zderzenia z peugeotem kierowanym przez kutnianina Dariusza P. Na miejscu zginęli: Dariusz P. i jego synowie, 8-letni Michał oraz jednomiesięczny Mateusz. 23-letnia Beata, przyjaciółka Dariusza, zmarła kilka godzin później w szpitalu, podobnie jak pasażerka peugeota, Anna K. Zarówno ksiądz, jak i jego zmiennik za kierownicą odnieśli jedynie niegroźne obrażenia.

Podczas przewlekłego procesu toczącego się w Sądzie Rejonowym w Włocławku sprawca tragicznego wypadku usiłował zwalić całą winę na cukrzycę, która jakoby przyprawiła go o nagłą utratę przytomności. Biegli medycy stwierdzili jednoznacznie, iż ta utrata przytomności nastąpiła na skutek wstrząśnienia mózgu, już po wypadku, i nic miała nic wspólnego z cukrzycą. Zresztą stopień zaawansowania tej choroby wykluczał możliwość nagłej utraty przytomności.

14 bm. Sąd Rejonowy we Wacławku ogłosił wyrok w tej bulwersującej sprawie, przychylając się w pełni do wcześniejszego wniosku prokuratora. Jak nas poinformował rzecznik prasowy włocławskiego Sądu Okręgowego, Zbigniew Siuber, sprawca wypadku skazany został na 5 lal pozbawienia wolności i 6-letni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Wyrok nic jest prawomocny. Zarówno obrońca M. Sobańskiego, jak i rodziny ofiar zapowiedzieli rewizję wyroku.

Rodziny poszkodowanych zbulwersowane są zarówno niską karą, jak i postawą ks. Sobańskiego. Ich zdaniem, 1 rok więzienia za 1 zabitego człowieka to stanowczo za mało. Podczas trwającego blisko 3 lata procesu sądowego zabójca w sutannie ani przez moment nie wyraził skruchy czy ubolewania; wprost przeciwnie: zachowywał się w sposób niegodny człowieka, a co dopiero kapłana. Nie pomógł w żaden sposób rodzinom, w tym dzieciom ofiar. Jego adwokat stwierdził, że sprawczynią wypadku była cukrzyca, a sprawę powinien osądzić jedynie Bóg…

[2001] FaktyiMity.pl Nr 47(90)/2001

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: