FiM – Sutannowa szlachta – won!

Parafianie z Piotrkowa Kujawskiego chcą usunąć wszystkich trzech księży. Pomimo petycji 550 osób w tej sprawie, biskup włocławski rżnie głupa.

– To kłamstwo, opluwacie swoich kapłanów – wykrzyknął biskup włocławski Stanisław Gębicki. gdy pojawiła się u niego delegacja parafian z Piotrkowa Henryk Fer odparował: -To was, księży, opanował szatan, nie macie wiary w Boga i drugiego Człowieka. Skończy się to dla was tragicznie.

Zbuntowana parafia

Parafianie w Piotrkowie Kujawskim maja dość swoich księży. Zebrali 550 podpisów pod petycja i pojechali z nią do włocławskiej kurii. Bp Gębicki nazwał ich warchołami. Gdy kilka dni później zawitał do Piotrkowa, wychwalał i wynosił pod niebiosa proboszcza Kazimierza Bocianowskiego. Ludzie ze zgorszeniem przyglądali się temu żałosnemu widowisku.

Konflikt księży z dużą częścią parafian zaczął się już kilka łat temu. Na miejscowym cmentarzu proboszcz Bocianowski zniszczył jeden z grobów, co spowodowało, że trafił do sądu. Nie pierwszy raz zresztą. Niektórzy mawiają, żc za ludzką krzywdę i pazerność los zapłacił mu już z nawiązką: proboszcz, wracając z sądu samochodem, zatrzymał się na jednym z drzew, cudem niemal unikając śmierci Kilka lat wcześniej, gdy pod ochroną policji uciekał z parafii w Golinie, gdzie za 120 starych baniek usiłował przehandlować XVIII-wieczny kościółek (patrz: „FiM” nr 32), też ledwo uratował głowę.

Politykę proboszcza – z gorliwością godną lepszej sprawy – realizują w Piotrkowie dwaj jego pomagierzy: ks. Sławomir Mrugała i ks. Piotr Dziurdziński. Ten ostatni jest rzekomo krewniakiem proboszcza

Jak twierdzi wielu parafian, dla sług bożych liczą się tylko pieniądze! Luksusowe samochody i wygodne życie w potężnej plebanii, która miała być wcześniej Domem Pielgrzyma, przysłoniły im powołanie. Za wszystko każą sobie słono płacić, nie dbając należycie ani o świątynię, ani o cmentarz. Na tym ostatnim ludziska toną w błocie, bramę porasta zielsko i do dziś nie ma tam należ) tego ogrodzenia.

Kielich goryczy przepełnił się w końcu maja tego roku.

– W Piotrkowie od dawna ludzie sami sprzątają kościół; co tydzień robią to mieszkańcy kolejnej uliy. Oprócz tego. przynoszą na ten cel pieniądze – mówi H. Fer. – Z uliy Pogodnej ostatnio przyszło tylko 7 osób. Posprzątali i zapłacili 120 zł. Po mszy ks. Piotr publicznie darł się, że to skandal, gdyż na Pogodnej mieszka 60 rodzin. Tych, c0 nie przyszli sprzątać świątyni, należy wykreślić ze wspólnoty!

Ludzi słuchali ze zgrozą, milcząc. Tylko Fer odważył się przypomnieć. ze Kościół to Lud Boży a nie wynajęci za piniądzc kapłani. To rozwścieczyło młodego batmana. – Jeśli pan Fer chce rozmawiać, nich przyjdzie do zakrystii – wycedził z udawanym spokojem.

Fer pojawił się na zapleczu kościoła Tu już księżulo nic musiał niczego udawać.

– Wynocha ze świątyni! – wyrzucił z sibie. – Synu, ja mam dzieici starsze od ciebie… – wyjąkał z bólem parafianin.

Podczas następnej niedzielnej mszy Fer wstał i zakomunikował księżom: – Daję wam dwa tygodnie na przeproszenie parafian. Udawali, że nie słyszą. Ks. Sławek zamierzył się, chciał go uderzyć. Z plebanii wybiegł ks. Piotrek, który z trudem powstrzymał kolegę.

Nie wpuszczą księży

,,My, niżej podpisani na załączonych listach — czytamy w piśmie skierowanym do kurii – zwracamy się do Biskupa Bronisława Dembowskiego o natychmiastowe odwołanie wszystkich trzech księży z naszej parafii z Piotrkowa Kujawskiego. Motywujemy to tym, że kapiani nie spełniają posłannictwa kapłańskiego. (…) My chcemy księży którzy będą mówić nam o Bogu, Trójcy Świętej i objawieniu Matki Świętej, a nie o polityce”.

Henryk Fer, przywódca buntu, mężczyzna po sześćdziesiątce, jest zbulwersowany zachowaniem księży. Przytacza wiele przykładów pazerności i zwyczajnego chamstwa. – W Wielki Post. tuż po złożeniu Pana Jezusa do grobu, proboszcz publicznie przyznał, iż „właśnie wyrzucił za drzwi jednego z największych kurwiarzy” we wsi, skarżącego się na zbyt wysoki ceny za usługi kościlne. Nawet przez moment nie zastanowił się, co mówi. Innym razem ubolewał, że piotrkowianie nie zostali ukarani powodzią, tak jak mieszkańcy innych regionów Polski…

Eugeniusz Kasprzak też uważa, że trzeba usunąć wszystkich trzech księży. Był w tej sprawie u bpa Gębickiego. – Dlaczego? Bo traktują ludzi jak bydło, wyciągają z nich ostatni grosz. Oczywiści, trzeba zacząć od proboszcza. Gdy pewnego razu zjawiła się u niego żyjąca w nędzy rodzina zmarłej kobieciny i poprosiła o darmowy pogrzeb, odpowiedział, że „nie po to się uczył, by teraz chować ludzi bez pieniędzy”.

Władysław Jaromierski od kilku lal nie chodzi do świątyni. Wierzy w Boga. ale nie chce mić nic wspólnego z tutejszymi kapłanami. – To ni są prawdziwi księża. Zbuntowałem się przed trzema laty. Pojawiłem się wówczas u proboszcza w związku ze śmiercią mojego syna. Ksiądz Bocianowski wyciągnął kartotekę, przestudiował ją i stwierdził, że nie przyjmie trumny do świątyni, bo zmarły nie zaglądał do kościoła i zamknięte były drzwi, kidy ksiądz chodził po kołędzi. Jak się okazało, w kartotece były notatki prowadzone od 1991 roku. chociaż syn wrócił do Pitrkowa dopiero w 1996!

– Jak mogę szanować kapłana, który ni potrafi uszanować bliźniego! — zastanawia się W. Jaromierski. — Gdy zmarł pan Stanisław Danidewicz, jego żona usłyszała od proboszcza: – Nie masz dość pieniędzy na pogrzeb, pochowaj go w ogródku. A przecież zmarły był człowiekiem wierzącym, pomagał przy różnych pracach w naszej świątyni. Zresztą nie tylko zmarłymi proboszcz pomiata; w kościele publicznie nazywa ludzi pomyleńcami i wałkoniami, a kobiety – krowami.

Do bpa pojechali: Henryk Fer, Władysław Jaromirski, Eugeniusz Kasprzak i Wacław Królikowski. Ponieważ biskup nie zareagował na ich protest i 550 podpisów parafian, zamierzają zamknąć drzwi kościoła przed proboszczem Bocianowskim i jego poplecznikami. – Jak będzie trzeba dojdzie do okupacji świątyni — zapowiadają.

Ręka rękę myje…

…dlatego biskup nie chce zrobić krzywdy swoim podwładnym, którzy ślą mu z Piotrkowa ciężkie pieniądze. Henryk Fer ocenia, że każdego roku parafia zarabia ok. 500 tys. zł. Z tego sporo trafia do Kurii we Włocławku.

Gdy przed laty Bocianowski usiłował sprzedać zabytkowy kościółek, liczył na 120 mln starych zł. Sporą kasę chciał też zgarnąć za starą plebanię w Piotrkowie, ale wierni sprzeciwili się transakcji. Duży budynek stoi więc pusty, choć przydałby się wielu biednym rodzinom.

– Wcześniej czy późnij wykurzymy stąd sutannową szlachtę – mówi jeden z mieszkańców Piotrkowa. – Ani Bóg, ani my nie potrzebujemy takich nauczycieli

[2001] FaktyiMity.pl Nr 46(89)/2001

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: