FiM – Bój się Boga, Makulski

Ksiądz Eugeniusz Makulski, były kustosz sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej, nie może pogodzić się z odstawieniem na boczny tor. Choć zakończono już budowę gigantycznej świątyni i ma ona teraz nowego kustosza, Makulski nadal pisze listy do rodaków i błaga o nadsyłanie pieniędzy.

Pisaliśmy już („FiM” 49/2004) o listach do wiernych z prośbami o dalszą kasę na licheński meczet (już wybudowany). Kasę, którą ciągle należy przesyłać na (już nowy) adres ojca marianina! Księżulo śle do wiernych owieczek monity, korzystając z licheńskiej bazy danych…

Właśnie otrzymaliśmy książkę napisaną i wydaną przez rzeczonego marianina. Naliczyliśmy w niej ponad pół setki zdjęć z jego podobizną: Makulski w wieku 10 lat, Makulski na obozie harcerskim, jako piętnastolatek, w dniu święceń kapłańskich, przy ołtarzu podczas konsekracji bazyliki, w objęciach JPII… Jednym słowem – Makulskiego atak klonów!

Licheński kustosz dwoi się i troi, by ze swojej zwyczajnej kariery watykańskiego wyłudzacza kasiory uczynić żywot niepospolity. Jak sam wspomina – jeszcze przed urodzeniem lekarz wydał wyrok na jego życie. Potem księżulo chadzał po gniazdach żmij, topił się w Bałtyku, chorował na tyfus, a nawet wielokrotnie spadał z rusztowań i łamał sobie kości, ale Matka Boska zawsze go w porę pochwyciła w swe ramiona. W życiorysie świętego męża walczącego z wrogimi siłami komunistycznego państwa jest też, i owszem, epizod ze znienawidzonymi ubekami. Dokonywali oni licznych zamachów na marianina, próbując m.in. spowodować wypadek samochodowy. Bezskutecznie!

Makulski pisze wprost: „Szatan nie lubił mnie od dziecka i do dziś nie lubi. Jak tylko może, to dokucza, kusi, prześladuje, nienawidzi i atakuje”. W innym miejscu obszernej wkładki do wspomnianej książki dodaje: „Licheńskie Sanktuarium Maryjne, które tak się wspaniale rozwinęło w ostatnich latach – jest naszym wspólnym dziełem i takim pozostanie pomimo oszczerczych ataków złego ducha, pomimo ataków ludzi dalekich od Boga i Kościoła. Wasza miłość jest mi lekarstwem i balsamem na rany duszy, które mi zadają źli ludzie, wrogowie Kościoła, dobrze płatni przez nieczyste siły”.

Kogo ma na myśli marianin, mówiąc o dobrze płatnych wrogach? Może dziennikarzy, którzy pokazali w TV Polsat i opisali w „FiM” jego niepohamowaną miłość do pieniędzy oraz do pewnego przystojnego chłopca, którego materialnie urządził za pieniądze pątników?

Makulski jest zgorzkniały, ale nie myśli o emeryturze i schowaniu się w mysiej dziurze, choć wokół niego tylu wrogów i tyle nieczystych sił. Wraz z upływem lat przekonuje się coraz bardziej, że jego życie, a szczególnie budowa licheńskiego sanktuarium, były „wielkim cudem w naszych czasach”. Cudem, który się nie zakończył i który wciąż trwa.

O tak, to prawdziwy cud, że Makulski śmie jeszcze pisać o sobie pochwalne książki.

[2005] FaktyiMity.pl 12(264)/2005

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: