Cmentarz jak kemping. Woda tylko z płatnego automatu

Skończyło się darmowe lanie wody na bytomskim cmentarzu. Ksiądz kazał zamontować tu specjalny automat. – Wrzuci pani złotówkę, to popłynie 10 litrów – tłumaczą ludzie. Jedni ozłociliby proboszcza, który próbuje wprowadzić oszczędności. – Woda do kwiatków i umycia grobu ma być za darmo i już – mówią inni

Młoda, ubrana na czarno blondynka szybkim krokiem podchodzi do kranu. Chce odkręcić wodę, ale ktoś wymontował pokrętło. – Nie ma, bo ksiądz zabrał – rzuca w jej kierunku przechodząca obok starsza pani. – Teraz mamy automat – kobieta pokazuje na metalową skrzynię powieszoną na cmentarnym ogrodzeniu, tuż przy kranie.

Kiedy dziewczyna robi zdziwioną minę, dodaje: – Wrzuci pani złotówkę, to popłynie 10 litrów.

– Ale ja potrzebuję tylko pół słoika. Przyjechałam na pogrzeb i nie chcę, żeby mi kwiaty w samochodzie klapnęły – tłumaczy dziewczyna i zaczyna nabierać wodę z dna wielkiej betonowej balii pod kranem.

Antidotum na marnotrawstwo

Automat na cmentarzu przy parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bytomiu-Szombierkach pojawił się zeszłorocznej jesieni. – Kiedyś widziałem taki przy prysznicu na kempingu – mówi ksiądz Antoni Kopiec, proboszcz tutejszej parafii. Zapewnia, że nie chciał uprzykrzać parafianom życia. Zamontował aparat, bo ludzie nie oszczędzali wody. – Wiadomo, jak coś jest za darmo, to się z tego korzysta na umór. W czerwcu zeszłego roku z cmentarnego kranu popłynęło aż 77 metrów sześciennych wody! – oburza się proboszcz.

W internecie znalazł więc firmę oferującą tego typu automaty. Przyjechała i za blisko 2,5 tys. zł zamontowała urządzenie przy wejściu na cmentarz. Do tego doszła jeszcze skrzynia ze stali, która chroni mechanizm przed uszkodzeniem. – Ludzie mają różne pomysły. Licznik bił, bo nabierali wodę z cmentarza i zanosili do domu. Teraz mogą się złościć, to jest i skrzynia – mówi ksiądz Kopiec. Jakby tego było mało, nad skrzynią zawiesił znak informujący o tym, że obiekt jest monitorowany.

Ksiądz zaprowadził porządek

Jesienią urządzenie działało tylko przez chwilę. Zarządca cmentarza w obawie przed mrozami, które mogłyby je zepsuć, szybko zakręcił główny zawór. Spora część parafian o zmianach na cmentarzu dowiedziała się więc niedawno. – To świństwo! – mówi wprost 71-letnia Małgorzata Skupiak. – Na żadnym innym cmentarzu nie ma takich rewelacji. Jak żyję, woda do kwiatków czy mycia grobu zawsze była za darmo i nie widziałam, żeby ktoś jej nadużywał – przekonuje bytomianka.

69-letnia Małgorzata Gryc na cmentarzu w Szombierkach dogląda grobu teściów i opiekuje się grobem znajomych. – Wrzucam do automatu nawet 15 zł miesięcznie. To dla mnie, emerytki, bardzo dużo! – mówi kobieta. Przyznaje, że czasem z oszczędności nosi wodę z domu. Ale mieszka kawałek stąd, a napełniony po brzegi plastikowy baniak trochę waży.

Obie bytomianki przypominają też, że automat na monety to nie pierwszy sposób płacenia za wodę na szombierskim cmentarzu. – Zanim zaczął działać, obowiązywała 30-złotowa opłata roczna. Dziwią mnie więc tłumaczenia księży, że sami płacili wszystkie rachunki, a my nic, tylko odkręcaliśmy kurki – kręci głową Skupiak.

Ale części parafian pomysł księdza Kopca się podoba. – Bo nie wszyscy płacili te 30 zł za rok! Ja i owszem, a sąsiadka, która chodzi na grób męża w równoległej alejce, już nie. Teraz wszyscy muszą płacić. Ksiądz proboszcz zaprowadził wreszcie porządek i sprawiedliwość! Ja bym mu za to postawiła pomnik – mówi 67-letnia pani Wiesława.

Niech automat uzbiera na chodnik

Takie opinie są jednak rzadkością. Mieszkańcy narzekają, bo ich zdaniem automat przyniósł więcej szkody niż pożytku. Teraz zawczasu trzeba pamiętać o drobnych, bo inaczej trzeba będzie biegać po okolicznych sklepach i prosić o rozmienienie pieniędzy. – Ciągle ktoś mnie o to prosi, później nie mam czym wydawać – żali się pani Zofia, która w pobliżu cmentarnej bramy sprzedaje kwiaty i znicze.

Ludzie skarżą się też, że przy automacie nie ma instrukcji obsługi. Ci, którzy często z niego korzystają, wiedzą, że przyjmuje tylko złotówki. Niezorientowanym zdarzało się wrzucać drobniejsze lub grubsze nominały, które automat połykał, ale z kranu nie leciała ani kropla wody.

Bytomianie nie do końca rozumieją też ideę oszczędzania dzięki automatowi. – Kiedyś nabierałam wodę do półtoralitrowej butelki. Teraz za każdym razem leci jej 10 litrów, z czego większość do balii. Co to za oszczędzanie? – pyta Małgorzata Gryc.

Czy płatny automat na cmentarzu to dobry pomysł? Przedstawiciele diecezji gliwickiej nie chcą tego rozstrzygać. Ksiądz kanclerz Bernard Koj twierdzi jednak, że urządzenie może się sprawdzić. – Pod warunkiem że pieniądze zebrane w ten sposób od parafian w części zostaną przeznaczone na drobne inwestycje na cmentarzu: malowanie bramy, remont chodników. Widząc pozytywne zmiany, parafianie nie będą mieli pretensji o pobieranie opłat – mówi ks. kanclerz.

[2012] Gazeta.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: