„Co łaska”, ale trzeba płacić obowiązkowo. Ewa i Sylwester: Ściąga z nas haracz!

Ksiądz ma wysokie ceny, choć nazywa to „ofiarą”.

Ewa i Sylwester Ryżko są właścicielami największego w Ciechanowcu zakładu kamieniarskiego, ale sami nie wiedzą, ile jeszcze pociągną. Miejscowy proboszcz, zarządca parafialnego cmentarza, nie pozwala im na prowadzenie prac przy montażu nagrobków. Dlaczego? Bo odmówili płacenia za wjazd na teren nekropolii.

– 150 zł za choćby dodanie napisu na tablicy albo ułożenie kostki granitowej wokół pomnika, 300 zł, a raz nawet 700 za postawienie nowego nagrobka – wylicza Ewa Ryżko.

A skoro nie płacą, cmentarna brama pozostaje przed nimi zamknięta. Pracownicy zakładu noszą ciężkie elementy nagrobków „przez płot”, wożą płyty na taczkach.

Zabroni im w ogóle wstępu

– Pan Ryżko nie przestrzega regulaminu cmentarza, nie zgłasza prowadzonych prac. Postawił już 12 pomników bez pozwolenia – tłumaczy ks. Kazimierz Siekierko, proboszcz parafii Trójcy Przenajświętszej.

– Wystąpię na drogę prawną, by ta firma miała zakaz wstępu na cmentarz – zapowiada.

Ksiądz Siekierko przyznaje, że opłata za postawienie pomnika jest pobierana. Wynosi ona 300 zł.
Właściciele zakładu kamieniarskiego zwrócili się do zwierzchników proboszcza. Jak wyjaśnia kuria drohiczyńska, opłata dotyczy wszystkich firm: 150 zł za wymurowanie tzw. piwnicy (ale nie wjazd), 300 zł za nowy pomnik. Jest to „ofiara”, bo parafia nie może prowadzić działalności gospodarczej.

– Ofiara, jak sama nazwa wskazuje, jest datkiem dobrowolnym – zauważają państwo Ryżko.

Nie jesteśmy włamywaczami

– Zdarzało się, że proboszcz wzywał policję. Że niby włamaliśmy się na cmentarz – opowiada pani Ewa. – Ale włamywacz coś wynosi, a nie przynosi. Policjanci to rozumieli.

Sylwester Ryżko został też posądzony o przepiłowanie kłódek w cmentarnej bramie, ale ks. Siekierko wycofał oskarżenie. Poinformował za to z ambony wiernych o sporze. Efekt? Masowy odpływ klientów. Parafianie przestali korzystać z usług zakładu kamieniarskiego, wielu z nich wycofało zlecenia na wykonanie nagrobków.

– Teraz mamy bardzo mało zamówień od miejscowych – żali się pan Sylwester. – Działamy głównie w okolicach albo w Warszawie.

A jak sprawa opłat wygląda na innych cmentarzach? W mniejszych miejscowościach problemu nie ma. Cmentarne bramy są otwarte. Ale np. w Łomży zezwolenie na postawienie nowego pomnika lub przebudowę starego kosztuje 10 proc. wartości nagrobka (czyli nawet kilka tys. zł). Różnica jest taka, że „ofiarę” składa rodzina zmarłego, a nie zakład kamieniarski.

Na prośbę klientów często zaniżane są więc faktury za pomniki. Na cmentarzach komunalnych opłaty za wjazd są zaś niewielkie (np. 20 zł w Siemiatyczach).

[2010] Wspolczesna.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: