Mają dość proboszcza

Wierni z parafii św. Jakuba w Murowanej Goślinie żądają odwołania proboszcza. Zarzucają mu pazerność i złe traktowanie parafian. Zapowiadają, że jeśli proboszcz nie odejdzie, zabarykadują kościół

– Zanim przyszedł nowy proboszcz, ludzie nie mieścili się w kościelnych ławkach. Teraz częściej idą na msze do sąsiednich parafii. Nie ma się co dziwić, skoro zdarza się, że poranna msza trwa 13 minut – mówi Piotr Borowicz, redaktor goślińskiego dwutygodnika „Murowana Prawda”. To na łamach tej gazety zaczęły ukazywać się pierwsze skargi. – Nie było numeru bez listu o niegodziwych zachowaniach księdza – Borowicz pokazuje gazetę z 2008 r. Fragment listu: „Jeszcze nie otrzymaliśmy zasiłku pogrzebowego z ZUS, poszedłem do proboszcza ustalić kilka szczegółów pogrzebu, głównie datę. Co usłyszałem? Abym przyszedł, jak będę miał pieniądze, przecież mogę gdzieś pożyczyć”.

– Msza za mniej niż 50 zł się nie odbędzie. Prolongata za grób w maju wynosiła 300 zł, w czerwcu już 400. W Poznaniu ludzie burzą się, gdy mają za pogrzeb zapłacić 800 zł, a od nas proboszcz chce co najmniej 1,3 tys. zł. Za lepsze miejsce trzeba zapłacić nawet 2-3 tys. – opowiada jedna z parafianek.

Borowicz: – Lato, na cmentarzu brakuje wody. Sami organizujemy zbiornik na 2 tys. litrów. Chcę poinformować o tym proboszcza, a on nie wpuszcza mnie na plebanię, muszę krzyczeć do niego zza płotu. Ze względu na dziurawy, przeciekający dach, przez całą zimę nieczynny był drugi kościół należący do parafii, przy ul. Dworcowej. Ksiądz nawołuje do zbierania na remonty, ale efektów nie widać.

780 parafian podpisało się pod listem do kurii, w którym domagają się odwołania proboszcza Ludwika Dudy. Zarzucają mu m.in. wysokie ceny posług kapłańskich, kierowanie się finansami w dobieraniu adresatów kolędy i komunii św. dla chorych, brak remontów kościołów, niejasne gospodarowanie pieniędzmi: „Nikt nie wie, ile zebrano pieniędzy na malowanie (…) Corocznie po odbytej kolędzie proboszcz nie informuje ani ile zebrał, ani na co zamierza ofiary parafian wykorzystać. Podobnie po każdorazowej składce na pomoc ofiarom klęski żywiołowej i misjonarzom”. Parafianie skarżą się też, że ksiądz nie tworzy grup modlitewnych, nie współpracuje z chórami, zaniedbuje duchową posługę – a powodem jest to, że nie ma z tego dochodu.

List wysłali pod koniec ub.r. do metropolity gnieźnieńskiego abpa Józefa Kowalczyka. Kuria odpowiedziała im, że proboszcz złożył wyjaśnienie i otrzymał wskazówki co do dalszej pracy. Parafian nie zadowala ta odpowiedź. Pod koniec kwietnia ich delegacja osobiście pojechała do Gniezna z wnioskiem o odwołanie proboszcza. Usłyszeli, że odpowiedź dostaną do końca maja. Nie przyszła jednak do dziś. – Jeśli proboszcz nie ustąpi, zabarykadujemy kościół – zapowiada pani Teresa, która była w delegacji parafian.

Co mówi proboszcz? – Żadnego konfliktu nie ma! – ucina i wskazuje dziennikarzowi „Gazety” furtkę.

Co mówi kuria? „W liście do Kurii proboszcz podkreślił, że nie zgadza się z zarzutami dotyczącymi złego stanu duchowego i materialnego parafii. Poparł to konkretnymi argumentami, wyliczając grupy duszpasterskie oraz opisując szereg prac dokonanych w kościele, w domu katechetycznym, na plebanii i cmentarzu. Potwierdza to wizytacja kanoniczna parafii oraz wizyty księży biskupów z okazji udzielania sakramentu bierzmowania” – odpisał nam na pytania ks. Zbigniew Przybylski, rzecznik prasowy gnieźnieńskiej kurii. „Prymas Polski, ks. abp Józef Kowalczyk, nie widzi merytorycznych i duchowych podstaw do usunięcia ks. proboszcza z parafii. Uważa natomiast, że w trosce o dobro całej wspólnoty parafialnej wszyscy jej członkowie powinni starać się rozwiązywać powstające konflikty w duchu Ewangelii”.

[2011] Gazeta.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: