Ofiara, pokładne czy haracz za otwarcie bramy

Zygmunt M. z Białej Podlaskiej chciał wymienić nagrobek rodziców pochowanych na cmentarzu parafialnym w Wisznicach. Zgłosił się do jednej z bialskich firm kamieniarskich i tam dowiedział się, że najpierw musi „załatwić otwarcie bramy”. – Idź pan do księdza i zapłać za klucze – usłyszał.
– Ksiądz z Wisznic powiedział mi, że abym mógł wymienić nagrobek, muszę zapłacić. I podał pułap od 300 do 900 zł. Pytałem, czy jest to opłata za dzierżawę, bo taką płacę na cmentarzu w Białej, a on powiedział, że nie. Gdy zacząłem dopytywać, na jakiej podstawie chce ode mnie aż tyle pieniędzy, odesłał mnie do rzecznika kurii. Zadzwoniłem i usłyszałem, że mam rozmawiać z księdzem, bo to on ustala stawki. Nie chciałem oddawać całej emerytury za samo tylko pozwolenie, żebym mógł wybudować pomnik. W drodze wyjątku ksiądz pozwolił mi zapłacić jedynie 200 zł. W tej kwocie mieściło się również „otwarcie bramy” – opowiada Zygmunt M.

Gdy poprosił o rachunek, ksiądz – jak relacjonuje nasz czytelnik – wydrukował jakąś kartkę i włożył w kopertę. – Spieszyłem się, więc nie zajrzałem do koperty od razu. Oniemiałem, gdy zobaczyłem ją w domu. Było napisane: „pokładne – pokwitowanie złożonej ofiary”. Dziwne, bo ofiara kojarzy się z czymś dobrowolnym. Nie dość, że wymieniam nagrobek, który kosztuje niemało, to jeszcze muszę dodatkowo płacić. Tylko za co, skoro nie za dzierżawę? – pyta Henryk M.

Jak zezwolenie na budowę

To, co zbulwersowało bialczanina, nie dziwi bialskich kamieniarzy. Ci, z którymi rozmawialiśmy, bali się podawać nazwisk. – To nasz chleb, nie chcemy nikomu wchodzić w drogę – tłumaczą. Ale potwierdzają, że księża zarządzający niektórymi cmentarzami pobierają opłatę za wymianę nagrobka. Zazwyczaj jest to 50 zł, które płaci albo firma kamieniarska, albo jej klient, który chce wybudować lub wymienić nagrobek. Często jednak, jak przyznają nasi rozmówcy, księża żądają dodatkowej opłaty, nawet do 10 proc wartości nagrobka. Przy tych najdroższych daje to kwotę nawet 1500 zł. Opłaty takie pobierane są np. w Wisznicach, Woskrzenicach, Leśnej Podlaskiej czy Terespolu. – Księża tłumaczą, że to coś w rodzaju zezwolenia na budowę – mówią kamieniarze.

W sprawie Zygmunta M. zadzwoniliśmy do parafii Przemienienia Pańskiego w Wisznicach. Jej proboszcz wysłuchał co prawda pytania dziennikarza, ale do słuchawki rzucił jedynie: – Mam z prasą same nieprzyjemności. Proszę skontaktować się z rzecznikiem kurii biskupiej. Szczęść Boże – pożegnał się i rozłączył. Ksiądz Jacek Szostakiewicz, rzecznik prasowy kurii siedleckiej, odpowiedział nam tylko, że w diecezji nie ma cennika stawek tzw. pokładnego. Bo opłata, którą wniósł pan M., to właśnie nieuzupełniane przez 20 lat pokładne. – Ksiądz sam ustala jego wysokość. Nic nie wiem na temat wymiany płyty. Na pewno nie były to pieniądze za otwarcie bramy czy płyty – zapewnia rzecznik.

Jednak wbrew temu, co mówi rzecznik, w niektórych parafiach praktykuje się pobieranie opłat w przypadku budowy czy wymiany pomnika. Pieniądze przeznaczane są na utrzymanie cmentarza.

Ksiądz musi wiedzieć

Księża na pytanie dotyczące opłat na cmentarzach reagują nerwowo i odpowiadają niechętnie. Proboszcz parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Łomazach nie zna słowa pokładne. – My nazywamy to opłatą cmentarną. Gdyby dziś ktoś chciał wymienić nagrobek, musi się do mnie zgłosić, bo wszelkie prace uzgadniane są z administratorem cmentarza. Wówczas sprawdzę w księgach, kiedy ostatnio było regulowana opłata. Jeżeli przykładowo dziesięć lat temu, to trzeba będzie zapłacić za kolejne dziesięć, by utrzymać dwudziestoletnią ciągłość. Zgodnie z prawem opłata eksploatacyjna jest ważna przez 20 lat. U nas obowiązuje stawka 200 zł, czyli wychodzi 10 zł rocznie – informuje ks. Adam Kamecki, proboszcz łomaskiej parafii. Zapewnia przy tym, że nie pobiera żadnych opłat od firm kamieniarskich.

Podobnie jest w parafii Św. Trójcy w Terespolu. Tutaj proboszcz pobiera jedynie 100 zł za dzierżawę nagrobka raz na 20 lat. – To najmniejsza stawka w okolicy. Porównując ją z innymi parafiami oraz z tymi, w których byłem na probostwie, to naprawdę niewiele. Żadnych dodatkowych opłat nie pobieramy – wyjaśnia ksiądz proboszcz Zbigniew Komoszka.

Opłatę pomnikarską pobierają za to firmy zarządzające cmentarzami parafialnymi, tak jak Hades w Białej Podlaskiej, Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych w Międzyrzecu Podlaskim czy Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Terespolu, które za wjazd pomnikarzy na cmentarz inkasują od 50 zł (w Białej Podlaskiej) do 100 zł (w Międzyrzecu).

Trzeba inwestować w infrastrukturę

– Pieniędzy na utrzymanie nie bierzemy z powietrza. W infrastrukturę cmentarza trzeba inwestować. A to kosztuje. Nie wspomnę już o wywożeniu śmieci, koszeniu trawy, zapewnieniu dostaw wody. Niedawno przeprowadzaliśmy wycinkę starych drzew. Ocena dendrologiczna plus wycinka wyniosła nas 17 tys. zł – wyjaśnia Franciszek Maksymiuk, właściciel firmy Hades administrującej cmentarzem parafialnym przy ul. Janowskiej w Białej Podlaskiej.

Firma wprowadziła kilka lat temu opłatę dla kamieniarzy. – Zrobiliśmy to po to, by nie było rozgardiaszu, bo zdarzało się, że wjeżdżano kilkakrotnie na cmentarz i tworzył się bałagan. Od kiedy płacą 50 zł, jest zupełnie inaczej – przekonuje Maksymiuk. Opłaty na cmentarzu, jakie ponosi klient w razie wymiany nagrobka, zależą od rocznego utrzymania obiektu. W przypadku bialskiej nekropolii jest to 300 zł plus 7-proc. VAT.

Pokładne, czy inaczej placowe, to zupełnie inna bajka. Opłatę eksploatacyjną, która idzie na sprzątanie, wywóz nieczystości, prowadzenie administracji, prąd, zamykanie i otwieranie cmentarza czy bieżące naprawy, należy uiszczać co 20 lat. – My pobieramy 300 zł plus VAT. Do tego dochodzi jeszcze opłata za dzierżawę grobu – 200 zł za 20 lat. Zezwala na to ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Po upływie tego okresu, jeśli opłaty nie są regulowane, administrator ma prawo przejąć grób i pochować w nim kogoś innego. I nie ma znaczenie, czy ktoś dbał o nagrobek, czy nie. Liczy się to, czy zapłacił placowe. Wniesiona opłata gwarantuje, iż grób nie zostanie użyty do ponownego pochówku – mówi Maksymiuk. Prawo do grobu mają najbliżsi pierwszej osoby w nim pochowanej, jeżeli inne dokumenty nie świadczą inaczej.

Placowe rzadko kto płaci

Z wyliczeniem placowego (pokładnego) w Białej Podlaskiej nie ma najmniejszego problemu. Administrator prowadzi ewidencję 11 tysięcy grobów. Każdy ma swój numer, jest wpisany do księgi i ma swoją teczkę z historią grobu.

Problem pojawia się za to w Międzyrzecu Podlaskim. Cmentarz parafialny przy ul. Brzeskiej administrowany jest przez Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych. – Za wjazd firmy kamieniarskiej na teren cmentarza inkasujemy 100 zł. Nie interesuje nas, czy opłatę uiści firma, czy osoba zainteresowana budową nowego nagrobka. A często płacą właśnie ci, którzy wynajęli firmę – wyjaśnia Czesław Miazga, kierownik zakładu usług komunalnych PUK w Międzyrzecu.

Pokładne za pojedynczy placyk pod grób wynosi 300 zł, za podwójny 600 zł. Opłata za grób dla noworodka – 60 zł, dla dziecka do lat 6 – 100 zł. Stawki ustalane są w porozumieniu z parafią, do której należy cmentarz. Miazga przyznaje, że w ostatnich dniach przed opustem św. Rocha jednego dnia wywieziono 40 m sześc. odpadów. – Jednorazowo zapłaciliśmy więc ponad 3 tys. zł. Opłaty, i placowe, i od kamieniarzy, przeznaczane są na utrzymanie cmentarza. Przy czym placowe rzadko kto płaci. Ludzie zazwyczaj przypominają sobie o tym przy pogrzebach i dopiero wtedy regulują należności – tłumaczy kierownik.

Przedsiębiorstwo jak dotąd nie zadbało o należyte egzekwowanie placowego. – Problem pojawi się w przyszłym roku, kiedy odpady będziemy wozić do Białej Podlaskiej. Gdy wzrosną koszty, trzeba będzie dopilnować kwestii uiszczania opłat – przyznaje Miazga. Nie wiadomo, jak PUK tego dokona, skoro nie prowadzi ewidencji grobów na cmentarzu. To powoduje zamieszanie z regulowaniem opłat za dzierżawę miejsca pod grób i utrudnia ustalenie jego właściciela.

[2009] SlowoPodlasia.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: