Prokurator za wcześnie umorzyła śledztwo przeciw policjantom!

Romuald Narzewski stracił syna w wypadku. Chłopaka potrącił samochód, za kierownicą siedział ksiądz , dyrektor łomzyńskiego Caritasu. Białostocka prokuratura już po raz drugi prowadzi śledztwo w tej sprawie. Dotyczy ono niedopełnienia obowiązków przez łomżyńskich policjantów.

Sprawą kazał się zająć sam prokurator apelacyjny.

Śledztwo dotyczy wypadku samochodowego, do którego doszło 19 czerwca 2005 r. w podłomżyńskich Konarzycach. Zginął wówczas 11-letni chłopiec Marcin Narzewski, potrącony przez księdza, dyrektora łomżyńskiego Caritas. Jego ojciec Romuald Narzewski jest przekonany, że policjanci, którzy przyjechali na miejsce zdarzenia, nie wypełnili swoich obowiązków. To on zawiadomił prokuraturę.

– Tyle że białostocka prokuratura umorzyła śledztwo. Nie zgodziłem się z tą decyzją – mówi Narzewski. – Moim zdaniem, jest bardzo dużo kwestii, które wskazują na niedopełnienie obowiązków przez policjantów.

Narzewski zwrócił się więc do Ministerstwa Sprawiedliwości, które uznało jego racje, podobnie jak prokurator apelacyjny w Białymstoku Bazyli Telentejuk.

– Rozstrzygnięcie o umorzeniu należy ocenić jako co najmniej przedwczesne – napisał. I zlecił jego uzupełnienie.

Narzewski miał więc nadzieję, że tym razem doczeka się szczegółowej analizy zachowania policjantów. Tyle że sprawa trafiła… do tej samej pani prokurator. A przecież już raz zdecydowała ona o umorzeniu postępowania, ponieważ uznała, że policjanci zrobili wszystko, co trzeba. Czy to możliwe, żeby była tak obiektywna, by przy ponownej ocenie tych samych dowodów zmieniła zdanie?

– Zwykle tak się dzieje, że śledztwo uzupełnia ten sam prokurator. Oczywiście, gdyby zachodziło podejrzenie o jego braku obiektywizmu, zostałby wyłączony ze sprawy. Ale nie ma podejrzenia. Wszystko jest zgodne z prawem – tłumaczy Urszula Sieńczyło, szefowa Prokuratury Rejonowej w Białymstoku. – Uważam, że prokurator nawet rozpatrując te same dowody po raz drugi jest w stanie ocenić je właściwie. Poza tym jego decyzja będzie jeszcze analizowana przez przełożonych. Nie ma powodu do obaw.

[2009] Wspolczesna

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: