FiM – Ksiądz w „wytrzeźwiałce”

Niedawny przypadek pijanego biskupa za kółkiem samochodu niczego jego młodszych kolegów nie nauczył…

W nocy z 7 na 8 listopada izbę wytrzeźwień przy ul. Zaściańskiej w Białymstoku nawiedził wyjątkowo dostojny gość. Był nim 37-letni doktor prawa kanonicznego ksiądz Adam M. z miejscowej parafii katedralnej, sprawujący w centrali archidiecezji białostockiej funkcję sędziego Sądu Metropolitalnego i przewodniczącego Kolegium Duszpasterzy Akademickich. Ściślej rzecz biorąc, został dostarczony policyjnym radiowozem w stanie kompletnego zamroczenia alkoholowego po karczemnej awanturze w miejscu publicznym, podczas której szarpał się i przeklinał oraz wybił kamieniem szybę w tirze na białoruskich numerach rejestracyjnych. Okoliczności tego incydentu mają charakter obyczajowy, więc nie będziemy ujawniać szczegółów.

Na wejściu do izby duchowny miał we krwi ponad 3 promile. Zaczął powoli dochodzić do siebie dopiero w czwartek około południa, aż wreszcie udało mu się wydmuchać w alkomat mniej niż regulaminowe 0,24 promila, które pozwala personelowi „wytrzeźwiałki” na zwolnienie pensjonariusza. Zapłacił za czułą opiekę 250 zł, wysłuchał standardowego pouczenia na temat szkodliwości nadużywania alkoholu i dokładnie o godz. 13.50 wyszedł do domu.

Ksiądz Adam uchodzi w archidiecezji za jednego z najznamienitszych kapłanów młodego pokolenia. Studia w Rzymie, znajomość języków, częste występy u boku metropolity abp. Edwarda Ozorowskiego, nauki wygłaszane podczas najbardziej prestiżowych uroczystości… Jeden z kolegów po fachu wróży mu świetlaną przyszłość, nie wyłączając (w nieco dalszej perspektywie) sakry biskupiej.

W odbytej 11 listopada rozmowie z dziennikarzem „FiM” ksiądz doktor, zapytany o okoliczności wydarzeń sprzed trzech dni, tłumaczył początkowo, że niczego nie pamięta. Chwilę później zaczął sobie co nieco przypominać: – Nie będę wypowiadał się na temat tej sprawy, bo cóż tu jeszcze komentować – zauważył.

– Ksiądz miał szczęście, że nie jechał samochodem, a kwestia uszkodzeń tira zostanie załatwiona polubownie, czyli za pieniądze – mówi policjant z Białegostoku.

###

W niedzielę 3 listopada około godz. 11.30 do Komendy Powiatowej Policji w Kędzierzynie-Koźlu przyjechał autem 38-letni zakonnik ze Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Niepokalanej. Poprosił, żeby sprawdzili mu licznik punktów karnych, bowiem ma przed sobą długą drogę i nie chce ryzykować. Zionął gorzałą na odległość, więc policjanci skontrolowali mu najpierw oddech. Urządzenie pokazało ponad 2 promile. Mnich tłumaczył, że bankietował na ostrej imprezce w miejscowym klasztorze, ale to było wczoraj. Stróże prawa odebrali mu prawo jazdy i zabezpieczyli pojazd na parkingu komendy. Pechowego kapłana odebrali koledzy. Wkrótce usłyszy zarzuty i stanie przed sądem.

[2012] FaktyiMity.pl Nr 46(663)/2012

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: