FiM – Ścinka za co łaska

Do kryminogennego zwolnienia Kościoła z opłat za wyrżnięcie dorodnych drzew w parafii Matki Boskiej Różańcowej w Puławach doszło dzięki osobistej protekcji lubelskiego metropolity Józefa Życińskiego. Archidiecezja za wycinkę 8 okazów powinna zapłacić ponad 158 tys. zł. Zapłaciła zaledwie 80 złotych, czyli… prawie dwa tysiące razy mniej!

Kościółkowe zagrywki pozbawiły miejski budżet kwoty, za jaką przez cały rok karmiono by dzieci z trzech puławskich sierocińców.

W rzezi wspaniałych okazów drzew miał również udział prezes Okręgowego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Puławach. Na mrugnięcie  Życińskiego „wzmocnił” on ekspertyzę, pisząc rozprawę o szkodliwym wpływie drzew na… kanał ciepłowniczy! Bojaźliwy prezes nie wziął jednak pod uwagę, że drzewa rosły tam, zanim powstała jego firma. Zresztą nie pierwszy to raz facet ten wspomaga sutannowych nie swoim groszem. Nie tak dawno za pieniądze firmy, czytaj podatników (OPEC jest spółką miasta), hojnie odnowił i odmalował elewację piętrowego budynku, w którym znajdują się pomieszczenia pobliskiej parafii.

Najdroższymi drzewami wyciętymi pod przyszłą rezydencję ks. Józefa Brodaczewskiego były wiązy. Obwód jednego z nich wynosił 140 cm. Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów opłata za usunięcie takiego gatunku wynosi 536,50 zł za… 1 cm obwodu pnia! Daje to w sumie ponad 75 tys. zł. Tak, tak – siedemdziesiąt pięć tysięcy za jeden tylko wiąz powinien wyłożyć ks. proboszcz. Owszem zapłacił, ale tylko 80 zł za wydanie przez urząd decyzji zezwalającej na wycinkę. Gdyby udało mu się przekonać wydział ochrony środowiska do swojego pierwotnego wniosku (ksiądz starał się o wyrżnięcie 13 drzew), to sutannowi zaoszczędziliby aż 225 tys. zł! Prawicowy urząd miejski, odstępując wspaniałomyślnie od naliczania opłat Kościołowi, „wykupił” cegiełkę przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Rezydent parafii MB Różańcowej, proboszcz Brodaczewski, z pewnością nie pominie tego faktu w swoich kazaniach do wiernych-wyborców.

Pełnomocnictw dla ekspansji inwestycji kościelnych w Puławach arcybaca Życiński udzielił miejscowemu klerowi już w 1999 roku. Dzięki jego poparciu, dawny miejski grunt o powierzchni 2167 mkw. przeszedł na własność archidiecezji za cenę… dobrego odkurzacza! Ten gest pozwolił lubelskiemu klerowi zaoszczędzić od 300 do 400 tys. złotych.

Obecnie na przeszkodzie inwestycji kościelnej stanęły drzewa. Purpurowy birecik metropolity do tego stopnia wywarł wrażenie na puławskich urzędnikach, że postanowili opinię dendrologiczną zlecić parafiance z Lublina. Dziwnym tra-fem urząd nie wziął pod uwagę miejscowego eksperta z zakresu dendrologii, na dodatek posiadającego w tej dziedzinie uprawnienia biegłego sądowego.

Tworzona z mozołem od ponad 200 lat – zieleń w Puławach chroni dziś mieszkańców m.in. przed szkodliwym wpływem Zakładów Azotowych. Nie może tego wiedzieć proboszcz Brodaczewski, który do Puław przyjechał z jakiegoś zadupia z zadaniem wybudowania domu parafialnego. Powierzchnia planowanej dla niego rezydencji ma wynieść prawie 1000 mkw.! Dla wałęsających się po parafii trzech księży – lokum niezgorsze. Projekt przewiduje także sześć garaży na poziomie piwnic, na parterze i piętrze po dziewięć gościnnych apartamentów, dwie kuchnie, sauno-łazienki i inne „skromne” pomieszczenia do wypoczynku i rekreacji. Parafialne centrum hotelowo-gastronomiczno-rozrywkowe powstanie za przyzwoleniem katolickiej części rady miasta. To jednak jeszcze nie koniec prezentów od prawicowych radnych. Wróble w Puławach ćwierkają o planowanej wycince kolejnych kilkudziesięciu drzew oraz różnego rodzaju dotacjach na budowę hotelu-plebanii. Orientacyjnie koszt jej postawienia szacuje się na 700–800 tys. zł. Puławy, tak jak reszta Katolandu, niezawodnie opływają w bogactwa. Warto zobaczyć…

[2002] FaktyiMity.pl Nr 24(119)/2002

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: