FiM – Szpitale na kościoły!

Procesja w szpitalu? A może ślub lub pogrzebowe egzekwie? Wszystko jest możliwe, bo jeśli chodzi o kasę, to wyobraźnia biskupów nie zna granic…

Kościołowi wiernych systematycznie ubywa, ale ekspansja w kierunku erygowania nowych parafii i budowy kolejnych świątyń przybiera na sile. Standardowo wygląda to tak:

# Najpierw wielebni wyłudzają od władz samorządowych możliwie największy kawał atrakcyjnie zlokalizowanego gruntu, który dostają całkiem za darmo lub kupują w promocji z 99,9-procentową bonifikatą;

# Biskup eryguje na wyodrębnionym terytorium nową parafię, ustanawiając jej proboszczem wszechstronnego specjalistę, który potrafi obłaskawiać sponsorów i odróżnia gips od cementu;

# Na rzeczonej działce szybko wznosi się wypasioną plebanię, a obok niej prowizoryczną kaplicę, żeby wierni mieli gdzie słuchać intonowanych przez proboszcza modłów o pieniądze;

# Dalej bywa różnie, ale po wykopaniu fundamentów świątyni oraz zainstalowaniu się na plebanii, duśpasterz nie ma już takiego ciśnienia i może trochę odsapnąć, bo na życie już mu wystarczy, a jak coś zostanie, to cegieł dokupi, żeby ludzie widzieli, że roboty idą pełną parą.

– Znam wielu budowniczych kościołów i jeszcze nie spotkałem naiwniaka, który by przy tak cudownej okazji nie postawił sobie lub rodzinie jakiejś fajnej chałupki – twierdzi znający się na rzeczy kapłan, który obecnie odpoczywa na emeryturze wraz z przyjaciółką w przytulnej 200-metrowej willi na obrzeżach Łodzi.

W przedstawionej wyżej procedurze najtrudniejszy, bo martwy finansowo, jest okres między pozyskaniem gruntu a postawieniem szopy, w której można już odprawiać msze i zbierać na tacę. No bo tak: parafia erygowana, owieczki tylko czekają, żeby je elegancko przystrzyc, a tu nie ma gdzie! Po prostu dramat! Okazuje się jednak, że nie dla tych, którzy mają łeb do interesów…

###

W Kościerzynie (woj. pomorskie, diecezja pelplińska) funkcjonuje śliczny i prawie nowy szpital specjalistyczny z wyszykowaną za publiczne pieniądze kaplicą dla pacjentów oraz personelu. Jak w każdym polskim mieście, również i w Kościerzynie ponad wszystko brakuje kościołów, bo dwie świątynie na niespełna 8 tys. obywateli uczęszczających w niedzielę na msze, to jest po prostu skandal.

Biskup pelpliński Jan Bernard Szlaga postanowił zmienić ów stan rzeczy i dekretem z 14 września erygował nową parafię pod wezwaniem Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, ustanawiając jej proboszczem ks. Bogusława Kwasigrocha, dotychczasowego wikariusza miejscowej parafii Świętej Trójcy. W przytomności kilkunastu wiernych odbyła się z tej okazji podniosła uroczystość wkopania krzyża na działce nieopodal szpitala, gdzie w przyszłości stanąć ma kościół. Biskup grunt pokropił, ks. Kwasigroch obiecał szybkie wybudowanie prowizorycznej kaplicy dla najbardziej zagorzałych fanów – jednym słowem było fajnie. Aczkolwiek nie dla wszystkich…

Etatowym kapelanem kościerskiego szpitala był – niemal od początku istnienia tej placówki – ks. Zbigniew Kostewicz. Dusza człowiek, gotów nieść pociechę chorym i cierpiącym o każdej porze dnia i nocy. Z dniem 25 października został nieoczekiwanie odwołany przez biskupa z funkcji. Cóż się stało?

Oto „w związku z potrzebą tymczasowego miejsca kultu liturgicznego” ordynariusz zarządził, a dyrekcja szpitala potulnie zgodziła się z życzeniem ekscelencji, że do czasu wybudowania przez ks. Kwasigrocha prowizorycznej kaplicy, jej funkcję musi pełnić kaplica szpitalna! W niej właśnie będą się odbywać wszelkie msze i uroczystości parafialne dla okolicznych wiernych, czyli zapewne również śluby i pogrzeby, jeśli tylko znajdą się ekscentrycy skłonni przystać na taką scenerię. Żeby zaś ks. Kwasigroch nie musiał liczyć tylko na tacę i wiernych szukających mocnych wrażeń, bp Szlaga dał nowemu proboszczowi-budowniczemu etat kapelana publicznego szpitala.

– Mógł mu, k…a, dać ten ajatollah jeszcze mój gabinet na kancelarię parafialną! Ja już nie wiem, gdzie my żyjemy! Pomijam wykopanie Kostewicza, który okazał się człowiekiem wyjątkowo – jak na księdza – przyzwoitym. Rzecz w tym, że kaplica szpitalna  z definicji służy pacjentom. Mogą tu przyjść nawet w piżamie, bez żadnego zakłopotania swoimi ułomnościami. Jeśli zdrowi chcą się gdzieś modlić, ich sprawa. Do najbliższego kościoła jest tylko kwadrans spacerkiem. Mamy kilka oddziałów wyjątkowo wrażliwych i wymagających szczególnej septyki, a tymczasem cholera wie, kto tu będzie teraz przyłaził z zewnątrz. Chyba trzeba im, k…a, będzie wybudować na koszt szpitala jakąś bramkę dezynfekującą. Nawiasem mówiąc strasznie mnie ciekawi, co nasza świętojebliwa dyrekcja zrobi, jak zaczną im wędrować po szpitalu z procesjami i nap…ć na Wielkanoc o szóstej rano z kalichlorku – piekli się zaskakująco prostolinijny ordynator jednego z oddziałów.

###

Kościerzyna stała się niewątpliwym liderem w dziele anektowania i zagospodarowywania przez wielebnych obiektów publicznej służby zdrowia, utrzymywanych – o czym warto pamiętać – z pieniędzy wszystkich podatników. O pozostałe miejsca na podium walczy kilkadziesiąt placówek szpitalnych, w których kaplice stały się już niemal normalnymi kościołami ze swobodnym dostępem ludzi z zewnątrz (np. Szpital Rejonowy w Busku-Zdroju, Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Rybniku) i zbiórkami na tacę w finale mszy. Biskupom jakoś nie przychodzi do głowy, żeby zacząć płacić zadłużonym szpitalom za wynajem dochodowych „miejsc kultu liturgicznego”…

[2008] FaktyiMity.pl Nr 47(455)/2008

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: