Konsternacja wśród wiernych w Suchedniowie – proboszcz odchodzi. Czy to przez wojnę charakterów zasłużonych kapłanów?

Ksiądz Stanisław Sikorski zaledwie po dwóch latach kończy pracę w Suchedniowie. To zaskoczenie dla mieszkańców i niego samego. Zastąpi go ksiądz Marek Migocki z Odrowąża.

Suchedniowska parafia pod wezwaniem świętego Andrzeja Apostoła przez wiele lat była kierowana przez księdza infułata Józefa Wójcika. Przyjaciel Karola Wojtyły, Lecha Wałęsy, Jacka Gmocha i wielu innych znanych osobistości, bohater walki o jedność Kościoła, szykanowany przez komunistów. Po zmianie ustroju doceniony wieloma wysokimi odznaczeniami, polskimi i włoskimi, nakręcono o nim nawet film, w głównej roli wystąpił Artur Żmijewski. Znany z kontrowersyjnych kazań, skutecznej walki z dyskoteką, w której organizowano damskie pokazy dla dorosłych, krytyk burmistrza Tadeusza Bałchanowskiego. Wybudował Dom Włoski, Ośrodek Kultury Chrześcijańskiej, odnowił świątynię, kupił nowe witraże. Został Suchedniowianinem Roku, niedawno odebrał tytuł Zasłużony dla Miasta i Gminy Suchedniów. To postać o niezaprzeczalnie mocnym charakterze. Dwa lata temu, ze względu na wiek, przeszedł na zasłużoną emeryturę. Pozostał w Suchedniowie, administrację po nim objął ksiądz Stanisław Sikorski.

STARCIE CHARAKTERÓW

Ten kapłan również ma chlubną kartę w swoim życiu. Pochodzący spod pobliskiego Bodzentyna, wspierał w najtrudniejszych latach radomską Solidarność. Harcerz z kursem spadochronowym, kapelan kombatantów, robotników i policjantów, mistrz karate, muzyk, w dodatku pasjonat motocykli. Siłą charakteru nie ustępuje poprzednikowi. Tak jak on, jest Kawalerem Orderu Uśmiechu. Kiedy przyszedł do Suchedniowa, wydawało się, że jego probostwo będzie kontynuacją linii księdza Wójcika. Jak się okazało, zakończyło się starciem dwójki mocnych kapłanów. – Żeby się przekonać, ile jest we mnie odwagi kapłańskiej, podjąłem się probostwa w Suchedniowie. Jest specyficzna. Przez lata proboszczem był tu ksiądz infułat Wójcik, bardzo znana osoba. Trzeba się pogodzić z tym, że choć zmienił się człowiek kierujący parafią, jest i będzie przynajmniej przez kilka lat postacią dominującą – przyznał w rozmowie z Echem Dnia ksiądz Sikorski.

ZMIANA KURSU

Nowe rządy szybko okazały się być całkowicie odmienne. Zamiast o polityce, do czego zdążyli się już przyzwyczaić parafianie, nowy proboszcz mówił o religii. Szybko okazało się też, że parafia jest w finansowym dołku. Kapłan oznajmił, że w kasie zastał zaledwie trzy tysiące złotych. Skąd taka bieda, nie chciał komentować. Doszło do konfliktu ze Stowarzyszeniem Młodzieży Suchedniowa, które wyprowadziło się z budynku Ośrodka Kultury Chrześcijańskiej. Podobnie mogło być ze świetlicą środowiskową, bo nie było pieniędzy na ogrzewanie ośrodka. Wierni zrzucili się na węgiel. Wiele głosów krytycznych wywołała decyzja proboszcza o wycięciu starych drzew z kościelnego placu. Posłużyły jako opał. Jeszcze większe kontrowersje wywołał pomysł sprzedaży zabytkowej plebanii, w której dotąd mieszkał Infułat. Zdaniem księdza Sikorskiego remont przewyższałby kosztem wybudowanie nowej plebanii. Wkrótce suchedniowianie docenili administracyjne talenty nowego proboszcza. Wyremontował kościelną kopułę, zrobił porządki na cmentarzu, zajął się wstawianiem okien. Odnowiono wikariat, powstał nowy wjazd na teren kościoła. Co było nowością, informował parafian zarówno o poniesionych kosztach, jak i dochodach. Jeszcze większe zdziwienie wywołał fakt, że ksiądz Sikorski dogadał się z burmistrzem.

ZGORSZENIE DLA LUDU

Sytuacja w parafii daleka była jednak od normalnej. Powodem tego była coraz bardziej widoczna, gorsząca wiernych, wzajemna niechęć starego i nowego proboszcza. Najżarliwsze homilie i najpiękniejsze słowa brały w łeb, gdy ludzie widzieli, jakie stosunki panują między ich pasterzami. Stara plebania opustoszała. Ksiądz Wójcik zamieszkał w Casa Italiana, o której zdumieni parafianie dowiedzieli się, że jest …prywatną własnością Infułata. Nowy proboszcz zajął lokum w wikariacie. Zakończyło się wspólne stołowanie. Znamienne, że suchedniowscy księża nie spędzili nawet wspólnie Wigilii. Konflikt widzieli wszyscy. Wierni podzielili się na „Infułatczyków” i „Sikorszczyków”. Część parafian stała po stronie „starego”, inni wsparli „nowego”. Wśród nich nie zabrakło osób, które wcześniej widywano w towarzystwie księdza Wójcika. Musiał to odczuć szczególnie boleśnie. – Myślę, że ani czynem, słowem, ani żadną inną sytuacją nie zrobiłem księdzu infułatowi przykrości i sądzę, że by to potwierdził – stwierdził w wywiadzie dla „Echa Dnia” ksiądz Sikorski. Jako smutny symbol tego, co się dzieje, niektórzy suchedniowianie odczytywali złamanie przez wichurę krzyża na szczycie świątyni, a potem drewnianego krucyfiksu na kościelnym placu.

BISKUP ZDECYDOWAŁ

Już pół roku po objęciu przez niego probostwa zaczęły krążyć słuchy o jego odwołaniu. – Nie mam zamiaru odejść. Natomiast w ostatniej rozmowie z biskupem mówiłem, że ślubowałem posłuszeństwo i przyjmę każdą decyzję. Nie mam chęci ani planów odejścia z Suchedniowa. Taką decyzję w każdej chwili może podjąć biskup – mówił półtorej roku temu ksiądz Stanisław Sikorski. Jak się niedawno okazało, rzeczywiście podjął. Nieoficjalnie mówi się, że pasterz diecezji radomskiej której podlega Suchedniów był przez dobrych Chrześcijan nieustannie informowany o tym, co dzieje się w Suchedniowie. Jego Eminencja Henryk Tomasik wydał dekret, którym odwołał Stanisława Sikorskiego z funkcji proboszcza parafii świętego Andrzeja, powierzając mu kierowanie parafią pod wezwaniem Chrystusa Nauczyciela w Radomiu. To rzadkość, by duchowny był proboszczem w jednej parafii zaledwie dwa lata, nie wywołując w międzyczasie jakiegoś skandalu. – Zmiana wynika z potrzeb duszpasterskich, tak ocenił sytuację ksiądz biskup – poinformował nas ksiądz Sławomir Fundowicz, kanclerz Diecezji Radomskiej. Pogłoski o odejściu proboszcza krążyły w Suchedniowie, ale do tej pory z ambony nie padło na ten temat ani słowo.

MIGOCKI ZA SIKORSKIEGO

Sprawą żyje cały Suchedniów. Choć ksiądz Sikorski jeszcze nie ogłosił swojego odejścia, decyzja biskupa przez dobrze poinformowanych jest żywo komentowana. Odchodzący proboszcz, co nie jest tajemnicą, z żalem żegna Suchedniów. Miał ambitne plany – między innymi instalację nowoczesnego ogrzewania świątyni. Inwestycji nie dokończy. Na ten temat jak zwykle grzecznie, ale odmówił rozmowy z dziennikarzem „Echa Dnia”.

Otrzymaliśmy wiele sygnałów od suchedniowian. – W końcu nowy proboszcz przegrał ze starym. Nie może być dwóch szefów jednej parafii. Okazało się, kto ma większe wpływy – twierdzi jeden z wiernych.

Nowym proboszczem w Suchedniowie będzie zarządzający do tej pory parafią w Odrowążu w powiecie koneckim ksiądz Marek Migocki, który dał się tam poznać jako dobry organizator. Jego przeniesienie wierni przyjmują z zaskoczeniem i żalem. Wiele zrobił, by odnowić zabytkowy kościół i zyskać sympatię swoich owieczek.

Jak powiedział kanclerz kurii, zmiana odbyła się za zgodą kapłanów. Ale w Kościele obowiązuje zasada posłuszeństwa, Ponoć ma zamieszkać w Casa Italiana. Za puentę tej niecodziennej sytuacji niech posłużą słowa Ewangelii: „A wtedy wszyscy poznają, żeście moi, gdy miłość wzajemną mieć będziecie”.

[2012] EchoDnia.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: