FiM – Kościół skarży Poznań o jezioro Matlańskie – Zamienić wodę na kasę

„Moim obowiązkiem jako proboszcza jest stać na straży prawa Kościoła. Ja nie chcę pomniejszać sytuacji majątkowej Kościoła przez zaniedbanie czy zaniechanie” – to słowa księdza kanonika Kazimierza Królaka, który wytoczył proces Urzędowi Miejskiemu w Poznaniu o zwrot 24 hektarów gruntów.

Według księdza, sporna działka należy do tak zwanego beneficjum proboszczowskiego, czyli majątku parafii pw. św. Jana Jerozolimskiego za Murami w Poznaniu.

Grodem Przemysława rządzi koalicja AWS-UW, która bez mrugnięcia okiem spełnia wszystkie zachcianki kleru i pewnie to żądanie zostałoby również spełnione, gdyby nic „mały” problem. 24 hektary wskazane przez proboszcza to część Jeziora Maltańskiego, a dokładnie sam jego środek. Jezioro Maltańskie swoje początki wywodzi z przedwojennych stawów rybnych. W czasie hitlerowskiej okupacji Niemcy wpadli na pomysł stworzenia w tym miejscu sztucznego jeziora. Zapewne myśleli, żc będą się w nim kąpać oni i ich wnuki… Rękami jeńców francuskich rozszerzyli akwen wodny w kierunku Antoninka (między innymi o część kościelnych gruntów). Dalsze powiększenie jeziora Malty nastąpiło) w latach 50. Wtedy ówczesny proboszcz nie protestował, choć i tak miałby wówczas niewiele do powiedzenia.

Dziś miasto Poznań płaci za swą naiwność i uczciwość. W 1982 roku Poznański Ośrodek Sportu i Rekreacji zwrócił się do ówczesnego proboszcza, ks. Władysława Koperskiego, o zgodę na pracę przy pogłębianiu jeziora. Wniosek został skierowany do parafii, ponieważ na „mapach ewidencyjnych stanu prawnego jeziora ” 18.6 ha zaznaczone było jako własność Kościoła. Brak zgody proboszcza, Władysława Koperskiego, powinien być pierwszym sygnałem ostrzegawczym dla władz Poznania. Od tego momentu parafia cały czas monitowała o zwrot gruntu.

W 1996 r. kierownik Urzędu Rejonowego na prośbę Urzędu Miasta pozbawił parafię św. Jana Jerozolimskiego tytułu własności. Kościół oddał sprawę do sądu. W wyniku procesu parafia uzyskała ponowny wpis do księgi wieczystej. Jak twierdzi obecny proboszcz, ks. Królak – próbował on dogadać się z miastem na lemat dzierżawy tegoż gruntu, ale bez rezultatu. Dlatego zdecydował się na drogę sądową. Druga strona sporu jest zdziwiona reakcją proboszcza. Członek Zarządu Miasta (odpowiedzialny za miejski majątek). Michał Parysek, powiedział, że uregulowanie praw własności gruntów nad Maltą jest w trakek negocjacji pomiędzy miastem, kościołem a prywatnymi właścicielami. Ustalono. że kwestia gruntów pod jeziorem będzie ostatnim tematem rozmów.

Znany w Poznaniu antyklerykał, radny Stanisław Maćkowiak, ma swoje zdanie na ten temat: „Władze miasta mają nauczkę. Kościół jeszcze nikomu nie dał nic za darmo, dlatego jemu nie należy również nic dawać. Miasto wyasygnowało 5 milionów – złotych na remont placu przed katedrą, a w zamian kler zafundował proces o grunty, na których Niemcy podczas okupacji postanowili urządzić jezioro — przecież to oni zagrabili kościelną ziemię. Pobierając ogromne pieniądze z budżetu miasta na remonty kościołów i dotacje na różne instytucje katolickie, kuria sama powinna zrzec się praw do tych gruntów”.

Dlaczego proboszcz wnosi sprawę do sądu? Ksiądz Królak argumentuje swoje postępowanie trudną sytuacją majątkową parafii, która prowadzi „darmową” (co łaska jest oczywiście przyjmowane) poradnię onkologiczną. Zapomniał przy tym dodać, że poradnia należy do „Pomocy Maltańskiej” — czyli sieci placówek sponsorowanych przez najbogatszy zakon świecki na świecie.

Według zaprzyjaźnionych gołębi z poznańskiego rynku, proces ma być straszakiem dla władz miasta, które na rok przed wyborami samorządowymi niezbyt chętnie chcą wymienić bezwartościowe grunty kościelne nad Maltą na działki, którymi interesuje się Kościół. Gułąbki gruchają, że uficjalnk kuria interesuje się działkami pud buduwę nowych kościołów, ak tak naprawdę coraz bardziej łakomym wzrokiem spogląda na grunty z przeznaczeniem na działalność gospodarczą.

Wniosek z tej historii jest jeden. Jak Kali ma dać, to źle, ale jak dać Kalemu, to dobrze. Kościół nie odpuści i jak nie da się po dobroci, to i tak znajdzie inny sposób, aby dopiąć swego. Kościelny rozbiór Polski trwa.

[2001] FaktyiMity.pl Nr 39(82)/2001

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: