Rychnowy, gm. Człuchów. Proboszcz obrażał zmarłego z ambony. Żałobnicy piszą skargę do biskupa

Pod skargą do biskupa diecezji pelplińskiej Jana Bernarda Szlagi podpisało się około 90 uczestników pogrzebu Ryszarda Jelonka, tragicznie zmarłego mieszkańca Rychnów. Wszyscy są zbulwersowani słowami, jakie z ambony podczas mszy pogrzebowej wygłosił ksiądz Franciszek Sowiźrał, proboszcz parafii pw. Świętej Trójcy w Rychnowach (gmina Człuchów).

Jak relacjonują żałobnicy, ksiądz miał nazwać zmarłego ubekiem, czy prześladowcą kościoła. A to tylko niektóre epitety.

– Gdy słuchałam tych oszczerstw, miałam ochotę wstać, zabrać księdzu mikrofon i wykrzyczeć, że to wszystko nieprawda – mówi Agnieszka Jelonek, córka zmarłego. – To były ostatnie chwile, w których ojciec był blisko nas pod względem fizycznym, a ja obok żalu i smutku, czułam wściekłość.

– Ludzie wychodzili z kościoła oburzeni, a w oczach członków najbliższej rodziny zmarłego widać było łzy – mówi Radosław Popławski, jeden z uczestników pogrzebu. – Ksiądz proboszcz mówił o zmarłym jako o prześladowcy Kościoła, ubeku, a on leżał przed nim i nie mógł się bronić przed oszczerstwami.

Gdy poprosiliśmy księdza o komentarz, powiedział jedynie, że nie ma obowiązku rozmawiania z prasą i rzucił słuchawką. Do momentu oddania tego wydania „Dziennika Człuchowskiego” do druku nie udało nam się dowiedzieć, jakie kroki w sprawie podejmie diecezja pelplińska.

Ryszard Jelonek z Rychnów 9 lipca spadł z drabiny i złamał kark. Cztery dni później został pochowany. Smutek najbliższych zmarłego spotęgowało to, co stało się na pogrzebie. Teraz piszą do biskupa Szlagi skargę na księdza Franciszka Sowiźrała.

– Nasze skupienie zostało brutalnie zburzone, a przecież powinniśmy w nim trwać, aby godnie pożegnać naszego ojca, który był dla nas dobrym człowiekiem i bardzo nas kochał – czytamy w piśmie.

Homilia wygłoszona przez księdza zszokowała żałobników. Takich słów z ambony nigdzie bowiem jeszcze nie słyszeli. – Praktyka jest taka, że w homilii podczas pogrzebu mówi się o życiu, śmierci, przemijaniu, celach i roli człowieka – przyznaje ks. Ireneusz Smagliński, rzecznik prasowy Diecezji Pelplińskiej. – Można też nawiązać do osoby zmarłej. Jeżeli ksiądz ma o niej coś do powiedzenia, zwyczajowo mówi te dobre rzeczy, przemilczając te gorsze, jeśli takowe są. Jak było w przypadku tego konkretnego pogrzebu, nie wiem. Muszę porozmawiać z księdzem biskupem – powiedział nam ksiądz, zastrzegając, że z powodu jego urlopu nie będzie to możliwe przed zamknięciem tego numeru „Dziennika Człuchowskiego”.

Rodzina, z której pochodził zmarły, nie żyła z zgodzie w księdzem proboszczem.

– Konflikt to jednak za duże słowo. Po prostu nie przepadamy za sobą – mówią bliscy zmarłego. – Na którejś z kolęd ojciec powiedział, co myśli o księdzu i to wszystko.

Parafianie, których zapytaliśmy o księdza, twierdzą, że jego kazania często są dość ostre. Mówi w nich nierzadko o polityce, czasach komunizmu w Polsce, czy pieniądzach. Zaznaczają jednak, że ksiądz wiele zrobił dla parafii i, że głównie dzięki niemu kościół w Rychnowach jest dziś wizytówką wsi.

Fragmenty listu do biskupa

(…) Proboszcz Franciszek Sowiźrał zamiast okazać wsparcie nam, jako rodzinie zmarłego, podczas wygłoszonego kazania (które notabene trwało 1 godz.) rzucał oszczerstwa pod adresem całej rodziny a przede wszystkim osoby zmarłej. Podawał konkretne przykłady rzekomego prześladowania Kościoła z naszej strony, np. próba włamania się do kościoła w Rychnowach, próba podpalenia samochodu należącego do księdza oraz, co najbardziej nas dotknęło, współpraca z UB (donosy, nagrywanie Mszy Św., fotografowanie dekoracji kościelnych).

(…) Ponadto podczas kazania poruszane były problemy nie mające żadnego związku z pogrzebem, np. ile pieniędzy zaoszczędził Proboszcz podczas swojego kapłaństwa (cyt. „250 zł!”) oraz iż tu na ziemiach odzyskanych królowałaby komuna gdyby nie księża z południa. Wszystko zastało spuentowane tym, że w świadomości społecznej pokutuje przekonanie iż każdy ochrzczony powinien mieć pogrzeb, a przecież cyt. „Adolf Hitler również był ochrzczony”. (…)

Nasz tata nadużywał alkoholu oraz nie bywał systematycznie w Kościele, a u spowiedzi ostatnio był 2,5 roku temu. Gdyby Ksiądz o tym powiedział, nie mielibyśmy pretensji, natomiast to co powyżej opisaliśmy (a to tylko główne punkty kazania) sprawiło, że nie możemy pozostać obojętni. (…) Licznie zgromadzeni w świątyni ludzie przybyli aby oddać zmarłemu ostatnią posługę uczestnicząc we Mszy Św. opuszczali kościół zbulwersowani, zdegustowani oraz zszokowani zachowaniem Proboszcza. My jako rodzina natomiast czujemy się poniżeni, mówiąc kolokwialnie – dobici jeszcze bardziej oraz obrzuceni oszczerstwami i to my czujemy się prześladowani. (…)

[2009] NaszeMiasto.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: