FiM – Śmierć w cieniu proboszcza… Wyroki w imieniu Boga

Coraz częściej docierają do nas sygnały o kłopotach, jakie napotykają rodziny grzebiące zmarłych. Księża odmawiają wprowadzenia trumny do kościoła, a także udziału w katolickim pochówku. W ten sposób wydają wyroki w imieniu Boga, skazując ludzi nawet po śmierci.

Grzeszki ks. Kich

Ksiądz Franciszek Kida z Manasterza k. Jarosławia odmówił udziału w katolickim pogrzebie jednego z mieszkańców tej miejscowości, o czym pisaliśmy w „FiM” nr 34. Okazuje się, iż kapłan ten ma na sumieniu więcej tego typu numerów. W sierpniu 1993 roku ksiądz z Manasterza nie poszedł za trumną Władysława Meszki, starszego, samotnego mężczyzny. Kilka miesięcy później to samo stało się w przypadku Ludwika Kęciorka. znanego wcześniej z wielkiej ofiarności dla ludzi i parafii. W ostatnich latach lubił on, co prawda, zajrzeć do kielicha i nie leżał plackiem w kościele, ale nie był przecież wyjątkiem wśród mieszkańców wsi.

W styczniu 1996 r. Kazimierz Pszoniak powiesił się. Sutannowy stwierdził, iż nie będzie uczestniczył w pochówku samobójcy. Trzy lata później pryncypialny sutannowy odmówił udziału w pogrzebie Michała Maciny, słynnego w okolicy stolarza, którego fachowość wcześniej potrafił docenić nawet Kościół. Jak wspomina jego rodzina, w latach 60. wykonywał specjalne drzwi dla KUL-u. Zamówienie to było tak pilne, że kazano stolarzowi pracować nawet w niedzielę. W ostatnich latach życia, Macina nadużywał alkoholu — i to właśnie stało się powodem surowych restrykcji ze strony proboszcza.

W tym roku ks. Kida nie pojawił się na pogrzebie Eugeniusza Maciny, człowieka porządnego i szanowanego we wsi, któremu z wielkim trudem i poświęceniem udało się wykształcić dzieci. W ostatnich latach ciężko chorował, więc do kościoła nie mógł chodzić regularnie. Prawdopodobnie dlatego Katon w sutannie odmówił mu katolickiego pochówku. Gdy kilka miesięcy temu ks. Kida nie poszedł za trumną Stanisława Czado, który utopił się w rzece, mieszkańcy wsi postanowili jednak zmarłemu urządzić pogrzeb katolicki. Zgodnie z tutejszym zwyczajem, w kondukcie szły dziewczęta w białych strojach. Ksiądz, obserwując kondukt, nazwał widowisko… kabaretem Olgi Lipińskiej.

Mieszkańcy Manasterza pamiętają doskonale wszystkie grzeszki swojego kapłana i potrafią należycie ocenić jego postawę. Z ulgą odetchnęli, gdy kilka tygodni temu ksiądz wyjechał na urlop. Wtedy właśnie zmarł 70-lctni mieszkaniec wsi, w którego pogrzebie ks. Kida zapewne też by nie uczestniczył. Na szczęście proboszcza nie było i nie było też problemu z katolickim pochówkiem…

O urlopach proboszcza krążą zresztą legendy wśród mieszkańców wsi, podobnie jak i o jego miłości do pięknych samochodów i kobiet. W ciągu kilku lat pasterzowania w biednym Manasterzu zdążył już zmienić parę pojazdów, a ostatnio przed plebanią można zobaczyć nowego opla tigrę, który zastąpił nissana. A kobiety? Cóż, sutannowy z Manasterza ma dobry gust i wie, gdzie lokować swoje uczucia. Miłość do samochodów i płci nadobnej tłumaczy słabością człowieka. Szkoda, że nie jest tak samo wyrozumiały dla swoich parafian, którym odmawia katolickiego pogrzebu.

Szlaban przed kościołem

O miłości, szacunku i wyrozumiałości wobec bliźniego zapomniał także proboszcz z Wyganowa w Leszczyńskiem, ks. Bogdan Strzyżeniewski. Nie przyjął on do świątyni zwłok jednego z parafian, zmarłego w połowie sierpnia br., uzasadniając to tym, że nie widywał go wcześniej w kościele. Jak twierdzi rodzina i znajomi zmarłego, przez ostatnie lata swojego życia był on niewidomy. Nie chodził więc do kościoła, ale nadal modlił się i nawet przekazywał pieniądze dla swojej parafii. Krewni nieboszczyka usiłowali przekonać proboszcza, by przyjął zmarłego do świątyni, ale niewiele wskórali. Udało im się jedynie uzyskać to, że sutannowy odprowadził zmarłego od bramy cmentarnej do mogiły, a nabożeństwo odprawił dopiero po pochówku. Mieszkańcy wsi długo komentowali to zdarzenie, ale nikt nic śmiał publicznie wyrazić swojego zdania. Sprawa ta zbulwersowała mieszkańców, bo wiedzą oni doskonale o licznych grzeszkach swojego proboszcza, w tym także o jego pazerności na pieniądze.

Do podobnego zdarzenia doszło niedawno w Kraśniku Dolnym, gm. Bolesławiec. Ksiądz Marian Osiecki odmówił wprowadzenia trumny ze zwłokami tragicznie zmarłego 46-letniego Kazimierza Solskiego. Stwierdził, że zmarły „żył nie po Bożemu” i od pewnego czasu nie był widywany w świątyni. Na nic zdały się prośby rodziny i interwencje u dziekana i w kurii. Proboszcz potęgą jest i basta!

[2001] FaktyiMity.pl Nr 39(82)/2001

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: