Ciąg dalszy kontrowersyjnej kolędy w Nowogrodzie Bobrzańskim

Lawinę e-maili i telefonów wywołał wydrukowany przed tygodniem artykuł dotyczący tegorocznej kolędy w Nowogrodzie Bobrz. Pod internetowym wydaniem tekstu było ponad 400 wpisów. Kilku mieszkańców miasteczka przyjechało do redakcji.

Czytelnicy odnosili się nie tylko do sytuacji opisanej przez Zofię Kasperczyk. Opowiadali też o osobistych doświadczeniach związanych z posługami religijnymi proboszcza Mirosława Gasa. Większość krytykowała księdza. Podobnie wypowiadali się mieszkańcy Nowogrodu, z którymi rozmawiałam przed napisaniem artykułu. Duchownego bronili nieliczni. Szkoda, że jedynie pani Zofia odważyła się na podanie nazwiska w gazecie.

Kilkanaście lat temu odwiedziłam poprzedniego proboszcza tej parafii, księdza misjonarza, a potem rozmawiałam z mieszkańcami o nowych dzwonach. Było wiele ciepłych opinii o pasterzu i opowieści o tym, że kto tylko mógł, przekazywał, choć parę złotych na ich zakup. Atmosfera w niczym nie przypominała obecnej.

Kuria, którą poprosiłam o ustosunkowanie się do problemu, uznała, że nadaliśmy przesadne znaczenie incydentalnej sprawie. Nie otrzymałam też informacji na temat wpływających tam skarg na proboszcza. Kilku czytelników twierdziło, że takowe wysyłało.

Jeszcze jedno: wygórowane opłaty za pogrzeby. Proboszcz powiedział mi, że jak parafianin pyta, ile powinien dać za pochowanie bliskiej osoby, odpowiada: Pan nie musi nic dać. Proszę przekazać to, co ZUS w zasiłku pogrzebowym przewiduje na posługę religijną, czyli 10 proc..

– W obowiązujących przepisach takich regulacji nie ma – informuje p.o. naczelnika wydziału zasiłków zielonogórskiego oddziału ZUS Violetta Dworzyńska. – Nie istnieją żadne specyfikacje, określające jaką kwotę i na co uprawniony do zasiłku powinien przeznaczyć. Nie ma więc żadnego wskazania, że za posługę religijną należy się duchownemu 10 proc. kwoty zasiłku.

Z tego, co mi wiadomo, ks. Mirosław Gas nie jest jedynym duchownym, który informuje wiernych o nieistniejącym zaleceniu ZUS-u.

I jeszcze kwestia może drobna… E-mail do mnie proboszcz podpisał Mirosław Gass. Na spotkaniu poinformował, że drugi ksiądz to też Gas, ale z jednym „s”. Na stronach internetowych kurii nowogrodzki proboszcz to jednak Mirosław Gas, a nie Gass.

– Dlaczego nie przyznał się, że drugi ksiądz, którego zaprosił na spotkanie z panią, to jego brat? – pytali czytelnicy?

Nie wiem. Może miałam zobaczyć, że wspiera go ważny przedstawiciel dekanatu, a nie po prostu rodzina?

[2009] GazetaLubuska.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: