Dwa groby dla ojca

Czarny tydzień przeżyła rodzina z podlęborskiego Wilkowa. Ksiądz odmówił pochówku ich ojca. Przez dwa dni na własną rękę szukali innego cmentarza i innego księdza. Gdy znaleźli, okazało się, że grób wykopano na cmentarzu w Wilkowie.

– Ogarnęła nas rozpacz, gdy się dowiedzieliśmy, że ksiądz nie pochowa naszego taty – mówi Ewa z Gdyni, która przyjechała do Wilkowa na pogrzeb. Według niej kapłan powiedział, że ojciec nie chodził do kościoła, nie dawał na tacę, więc go nie pochowa. Gdy to usłyszała, była w szoku, nie wiedziała co robić. – Tato nie mógł chodzić, ponieważ miał miażdżycę nóg, a kościół jest w sąsiednim Garczegorzu – wyjaśnia Ewa. – Zresztą ksiądz dobrze o tym wiedział, bo czasem bywał u ojca i go spowiadał.

Dwa dni szukali dla ojca nowego miejsca pochówku. – Byłam w Gdańsku w katedrze, dzwoniłam do Pelplina, byłam w Łebie u proboszcza – opowiada Ewa. W końcu dowiedziała, że jej ojciec może być pochowany w Łebieniu, tam gdzie jego matka. Warunkiem była jednak pisemna zgoda księdza Krzysztofa Stopy – tego, który odmówił pogrzebu. – Na dokumencie napisał, że mój tata nie łożył na kościół, lekceważył księdza i że nie dostał ode mnie za to zaświadczenie ani grosza – skarży się kobieta.

Kto rozkopał grób?

Wtedy stało się coś, co wstrząsnęło i tak już zdruzgotaną rodziną. Ewa podczas wizyty u księdza zapłaciła też za przedłużenie grobu swojego dziadka. Drugiego dnia okazało się, że nagrobek jest zniszczony, a mogiła rozkopana. – Grabarz nam powiedział, że sami kazaliśmy to zrobić! – mówi Ewa. Elementy lastrikowego nagrobka są porozrzucane po cmentarzu. O tym, że ktoś jest w tym miejscu pochowany, informuje jedynie krzyż, który leży na świeżo zakopanej mogile. – Grabarz powiedział, że to miejsce jest przygotowane dla mojego ojca, ale przecież on i ksiądz już wiedzieli o pogrzebie w Łebieniu – mówi Ewa. – Dwa groby czekały na jednego człowieka. Rodzina nie wie, kto i dlaczego to zrobił. Sprawę zgłosili policji. Grób dziadka jest zniszczony i nikt nie ma zamiaru naprawić szkód.
Ksiądz Stopa nie wpuścił nas do plebani, nie chciał z nami rozmawiać. Twierdził, że musimy zdobyć zgodę biskupa. – Nic nie powiem i tak niech pan napisze – oświadczył, po czym trzasnął nam drzwiami przed nosem.

Pokropek zamiast pochówku

Prawo kanoniczne pozwala księdzu odmówić pochówku. – Jeśli osoba nie była u spowiedzi podczas Wielkanocy, była jawnogrzesznikiem, odstępcą od wiary, wrogiem Kościoła, ale nie księdza – to stosuje się tzw. pokropek – wyjaśnia proboszcz jednej z podsłupskich parafii (dane do wiad. red.). Pokropek to forma skróconego pogrzebu, ciała nie wystawia się w kościele, ale na cmentarzu, gdzie są odprawiane modły i pochówek. Proboszcz przyznaje, że korzystał już z przywileju pokropku, jednak nigdy nie odmówił pochówku.

Twierdzi też, że w takich przypadkach pozwala rodzinom wprowadzać ciało do kościoła. – Mówię wtedy, że jak chcą, to sami mogą wprowadzić, ale mszę odprawiam bez trumny – mówi ksiądz. – Kiedyś podczas kolędowania jeden z parafian, który był obłożnie chory powiedział, że nie chce księdza na pogrzebie i może spoczywać nawet w rowie. Powiedziałem wtedy rodzinie, żeby nie przychodzili do mnie, gdy umrze. Chodziło o to, że to była jego wola i nie mogłem się sprzeciwiać. Rodzina nie protestowała i pochowała go w Słupsku.

Ochrzczonego pochowa

Według ks. Mariana Subocza z parafii pod wezwaniem św. Maksymiliana Kolbego w Słupsku każdy przypadek odmowy pochówku jest rozpatrywany indywidualnie. – Nie wiem dokładnie, o co tam chodziło, jednak jeśli osoba jest ochrzczona, to należy ją pochować – mówi kapłan, zastrzega jednak, że musiałby najpierw poznać wyjaśnienia obu stron.

[2004] GP24.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: