Ksiądz wyrzucił trumnę z kościoła

Proboszcz z Gardny Wielkiej kazał wynieść z kościoła przed mszą pogrzebową trumnę ze zmarłym. – Nasz bliski został pochowany gorzej od psa – rozpacza rodzina. Ksiądz tłumaczy, że zmarły nie zasłużył na mszę.

– Jak można było odmówić człowiekowi godnego pochówku – mówi Janina Olszewska z Gąbina, córka zmarłego. – W kościele nie zdążyliśmy nawet pożegnać ojca. Trumna z jego ciałem wyniesiona została po pięciu minutach. To był dla nas szok. Znajomi nie dowierzali własnym oczom. Pod adresem księdza leciały wyzwiska.

Proboszcz nie zgodził się na obecność trumny podczas mszy.

– Mówił tylko, że pan Andrzej był niewierzący – mówi Bożena Czech, mieszkanka Gąbina. – To nieprawda. Człowiek miał chrzest, bierzmowanie, ślub kościelny. Był katolikiem, a ksiądz patrzył tylko na to czy chodził do kościoła czy nie. Po co było urządzać te ceregiele. Trumna nawet przez tę chwilę stała z boku kościoła przy konfesjonale. Tak się przecież nie postępuje. Jak się miała czuć pogrążona w żalu rodzina.

Bliscy zmarłego twierdzą, że nie mógł on uczestniczyć w mszach ze względu na poważne problemy zdrowotne. – Mój ojciec miał pierwszą grupę inwalidzką, chorował ciężko od kilku lat – tłumaczy córka. – Dla księdza to się nie liczyło. Patrzał tylko na obecność podczas mszy. Nie chciał go godnie pochować, twierdząc, że mój ojciec nie wyspowiadał się przed śmiercią i nie przyjął namaszczenia. Nie mógł go przyjąć, bo zmarł nagle. Przewrócił się przed domem i już się nie podniósł. Nie było czasu na spowiedź.

Tymczasem proboszcz utrzymuje, że przeprowadził taki pogrzeb na jaki zasłużył sobie zmarły. – Każdy ma to na co sobie zasłużył – mówi ksiądz Mieczysław Roduchoński. – Ten mężczyzna nie przyjmował żadnych sakramentów. Jeśli człowiek żyje godnie i ma w sercu Boga ma też szczęśliwą śmierć i zdąży się wyspowiadać oraz przyjąć namaszczenie. Jeśli odrzucił Boga to ma właśnie taką śmierć a nie inną.

Ksiądz twierdzi nawet, że jego parafianin pochowany został godnie.

– Miał więcej niż na to zasłużył – podkreśla proboszcz. – Zezwoliłem na wniesienie trumny do kościoła, żeby rodzina mogła się z nim pożegnać, a reszta pogrzebu prowadzona była przy grobie. To był w końcu mój parafianin. Rodzinę uprzedziłem jak będzie wyglądał pogrzeb.

Mieszkańcy Gąbina od dwóch lat bezskutecznie starają się o zmianę proboszcza. – Jeszcze nigdy nie spotkałam takiego księdza – mówi Barbara Eder. – Pisaliśmy do kurii, ale to nic nie dało. Ten ksiądz nie zezwolił mojemu dziecku na uczestnictwo we mszy, tylko dlatego że jest niepełnosprawne. Usłyszałam że moja córka to nie człowiek tylko zwierzę.

Rzecznik prasowy kurii w Pelplinie, pod którą podlega parafia w Gardnie Wielkiej, podkreśla, że w takich sprawach trzeba zachować ostrożność, by nikogo nie skrzywdzić. – Poza tym nie można oczekiwać, że rozwiązaniem każdego problemu będzie tylko zmiana proboszcza – tłumaczy ksiądz Ireneusz Smagliński. – Nie tędy droga.

Według prawa kanonicznego nie można odmówić pogrzebu ochrzczonej osobie. – Są jednak trzy formy pogrzebu – wyjaśnia Andrzej Żołyniak, rzecznik prasowy kurii koszalińsko-kołobrzeskiej. – Zmarłego pochować można w domu, w kościele lub na cmentarzu. To proboszcz decyduje czy wybrać wszystkie formy czy tylko jedną z nich. Wszystko zależy od sumienia i rozeznania proboszcza.

Nie pierwszy raz obraża wiernych

W 2002 roku ten sam ksiądz odmówił 9-letniej Andżelice udzielenia komunii świętej. Jedynym powodem odmowy było upośledzenie dziecka. Dziewczynka cierpi na zespół downa i autyzm. Ksiądz nie chciał nawet wpuszczać jej do kościoła, ponieważ twierdził, że jest… jak zwierzę. Zrozpaczona matka poprosiła nas o pomoc. Udało się, po naszych publikacjach komunii udzielił Andżelice ksiądz z sąsiedniej parafii.

[2005] GP24.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: