Rzecz gustu

Konserwator zabytków z kurii w Koszalinie nakazał proboszczowi parafii św. Jacka w Słupsku zdjęcie współczesnych malowideł powieszonych na balustradzie chóru. – Tylko biskup może mi kazać je zdjąć – sprzeciwia się ksiądz Jan Giriatowicz.

Kościół św. Jacka jest jedną z najstarszych świątyń w mieście i najcenniejszą historycznie, bo zachowały się w nim oryginalne elementy wyposażenia. Barokowy wystrój uzupełniły niedawno malowidła na balustradzie chóru, w intensywnych barwach czerwieni, zieleni i błękitu. Przedstawiają sceny biblijne: przejście Żydów przez Morze Czerwone, Jezusa uciszającego burzę czy zmartwychwstanie. Autorem malunków jest najprawdopodobniej amator.

– Kościół jest do modlenia, a nie do zabytków – odpowiada ksiądz Giriatowicz na pytanie, czy zdejmie malowidła. – Ludzie przychodzą się modlić, nie chcą tego robić w gołych ścianach. Sami się na te obrazy złożyli. Jak im teraz powiem, że ich wysiłek poszedł na marne?

Słupski konserwator zabytków Zdzisław Daczkowski rozmawiał z proboszczem o zdjęciu malunków. – Kiedy wyczerpałem wszelkie możliwości perswazji, powiadomiłem o sprawie kurialnego konserwatora – mówi. – Rozumiem stanowisko proboszcza, jednak w kościele tej klasy musimy dbać o ogólny wygląd i nie upiększać go czymś, co tam nie pasuje.

Ksiądz doktor Dominik Kubicki, historyk sztuki i konserwator zabytków w kurii biskupiej w Koszalinie potwierdza, że ozdoby muszą być usunięte. – Ustaliliśmy to protokolarnie – mówi ksiądz Kubicki. – Zresztą chodzi nie tylko o te ozdoby, to kwestia całości wyposażenia wnętrza.

Daczkowski dodaje, że ksiądz Giriatowicz również podpisał protokół. – W piątek jest posiedzenie konserwatorów w koszalińskiej kurii – mówi Daczkowski. – Będzie biskup i ksiądz Kubicki. Poruszymy między innymi sprawę tych malowideł.

Daczkowski już zapobiegł kolejnej zmianie – postawieniu 70-centymetrowego żelaznego ogrodzenia wzdłuż ulicy Dominikańskiej. – Ksiądz oczywiście nie powiadomił mnie tym o zamiarze – mówi konserwator. Proboszcz tłumaczy, że chciał ochronić posesję przed wandalami, którzy niszczą zieleń. – Sikali też pod murem, a to nie przystoi, dlatego chciałem grodzić – dodaje. Słupski konserwator wymógł na księdzu, że ten nie postawi ogrodzenia, które i tak nie rozwiązałoby problemu. – Teraz muszę spróbować sprzedać gotowy płotek – martwi się ksiądz.

Ustawa o ochronie zabytków i dóbr kultury jednoznacznie mówi, że wszelkie zdobienia czy przeróbki w obiektach zabytkowych wymagają zgody konserwatora.

[2003] GP24.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: