Ponad pięćset osób opowiedziało się za tym, by ksiądz Doniec został w Markowicach

Ksiądz Aleksander Doniec miał się już żegnać z parafianami. Ale na razie zostaje w Markowicach.

Nie ma dekretu, ksiądz zostaje…

Kilka tygodni temu pojawiła się informacja, że ojciec Doniec odchodzi do innej parafii na Śląsku. Parafianie mieli go pożegnać pod koniec lipca. Informacja o planach przeniesiona proboszcza oburzyła nie tylko mieszkańców Markowic. Zwolennicy proboszcza „parafianie oraz pielgrzymi i przyjaciele Sanktuarium Królowej Miłości i Pokoju w Markowicach”, wystosowali petycję do arcybiskupa Henryka Muszyńskiego.

Petycję zmieszczono w internecie. Czytamy w niej: „Proboszcza znamy już wiele lat, darzymy go ogromnym szacunkiem i sympatią. Z dumą spoglądamy na piękny kompleks religijny, doceniając także niezwykły wkład duchowy naszego Proboszcza. Jego starania znajdują odzwierciedlenie w postaci pielgrzymów, którzy coraz chętniej i liczniej nawiedzają markowickie sanktuarium”.

Pół tysiąca podpisów pod petycją

Ponad pięćset osób opowiedziało się za tym, by ksiądz Doniec został w Markowicach, przeciwne zdanie wyraziło dziesięć osób. Nie jest tajemnicą, że na decyzji hierarchii kościelnej o pozostawieniu ojca Dońca mogły zaważyć głosy ludzi – sygnatariuszy petycji, ale też Rady Parafialnej i Rady Sponsorów markowickiego Sanktuarium.

Bez dekretu nie ma sprawy

Sam ksiądz Doniec mówi, że zostaje w Markowicach, bo nie ma decyzji o jego przeniesieniu.
– Nie mam żadnego dekretu arcybiskupa o moim przeniesieniu. To oznacza, że sprawa mojego odejścia nie istnieje – mówi ksiądz Doniec.

Choć ksiądz jest jednocześnie Oblatem o tym czy będzie poboczem decyduje, nie prowincjał zakonu, ale metropolita gnieźnieński.

[2009] Pomorska.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: