Spowiedź w prokuraturze

Ksiądz Bolesław J., proboszcz z Połczyna Zdroju, jest podejrzany o wyłudzenie około 700 tysięcy złotych dotacji do skupowanego przez siebie zboża. W piątek przyznał się do tego w Prokuraturze Rejonowej w Koszalinie. Duchowny pozostaje na wolności po wpłaceniu 50 tysięcy złotych kaucji.

Proboszcza zatrzymano w czwartek; od tego czasu był przesłuchiwany. – Ksiądz potwierdził stawiane mu zarzuty – mówi prokurator Jacek Antoniewicz. – Sprawa dotyczy wyłudzania dopłat od Agencji Rynku Rolnego (ARR) w ramach prowadzonego przez tę instytucję interwencyjnego skupu zbóż.

Proboszcz z Połczyna słynął z przedsiębiorczości. Prowadził m.in. ośrodek wypoczynkowy w Gąskach i wielohektarowe gospodarstwo rolne pod Połczynem. Dzięki temu drugiemu interesowi zawierał umowy z rolnikami, od których skupował zboże i następnie je przechowywał. Za każdą tonę magazynowanego ziarna otrzymywał dopłatę z ARR.

– Mamy dowody, że proceder zaczął się w 2000 roku – precyzuje prokurator Antoniewicz. Ksiądz fałszował dokumenty i dzięki temu wykazywał przed ARR o wiele więcej zmagazynowanego zboża, niż miał w rzeczywistości. (Taki sam mechanizm wyłudzeń stosowali wielokrotnie także inni oszuści). Wciągnął w to także kilku rolników. Według naszych ustaleń, możliwe, że śledztwem objęci zostaną także inni duchowni. Prokurator Antoniewicz nie potwierdził jednak tej informacji. Przyznał jedynie, że sprawa ma charakter rozwojowy. – Na razie podejrzanych jest kilka osób. Ksiądz J. bez wątpienia był organizatorem tego procederu – podkreślił.

Prokuratura po przesłuchaniu księdza uznała, że nie ma potrzeby występować o jego tymczasowe aresztowanie. – Zwolniliśmy go do domu, bo przyznał się. Złożył szczere i obszerne wyjaśnienia – dopowiada prokurator.

Ksiądz okupił wolność 50 tysiącami złotych poręczenia majątkowego, nie może też opuszczać kraju i pozostaje pod dozorem policyjnym. Prokuratura zabezpieczyła dwa samochody należące do księdza (warte są ok. 60 tys. zł). Wystąpiła także o ustanowienie przymusowej hipoteki na należących do niego nieruchomościach: m.in. ośrodku w Gąskach, gospodarstwie rolnym i innych obiektach. – To jego prywatny majątek. Wedle naszych szacunków, wystarczy na pokrycie szkód i ewentualną grzywnę – podkreślił prokurator.

Ksiądz Andrzej Żołyniak, rzecznik prasowy diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, dopiero wczoraj dowiedział się o kłopotach księdza J. – Żadna oficjalna informacja z prokuratury do nas jeszcze nie dotarła – podkreślił. Jednak Ks. Żołyniak spotkał się już w tej sprawie z księdzem biskupem. Kościół zajmie stanowisko, gdy zapozna się z zarzutami postawionymi proboszczowi.

– Chcę jednoznacznie stwierdzić, że ksiądz J. nie prowadził działalności gospodarczej w imieniu diecezji. Jeżeli udowodni się mu nadużycia gospodarcze, to ksiądz biskup ma prawo – dla dobra Kościoła i wspólnoty parafialnej – zawiesić duchownego w sprawowaniu funkcji – podkreślił.

Do sprawy wrócimy.

[2005] GP24.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: