FiM – Starsi panowie dwaj

Nie trzeba być małą, śliczną dziewczynką, ani małym ślicznym chłopczykiem, by paść ofiarą żądz księdza z Tomaszowa Lubelskiego. Wystarczy nieco alkoholu w księżym czubie i… nawet 60-letnie, męskie wdzięki są już w poważnym niebezpieczeństwie.

Pewnego ładnego lutowego wieczoru, korzystając z wizyty duszpasterskiej, ów 60-latek podjął nieopatrznie wódeczką miejscowego kapłana – też niemłodego. Ksiądz za kołnierz nie wylewał, więc obaj panowie odrobinę dali sobie w szyję. Ku zaskoczeniu leciwego gospodarza okazało się niebawem, że napicie się wódki nie jest jedyną męską przyjemnością, której pożądał kapłan. Duszpasterz, podochociwszy sobie, ni mniej ni więcej tylko zgwałcił… gospodarza. Tak przynajmniej stwierdził poszkodowany Józef K., zgłaszając to policji.

O dziwo, zamojska kuria biskupia nie próbowała udawać, że o niczym nie wie, a jej kanclerz. ksiądz Franciszek Greniuk wyraził nawet publiczne ubolewanie z powodu czynu księdza. Nie ujawnił natomiast żadnych dodatkowych szczegółów sprawy. Jednak nieporównywalnie bardziej enigmatyczne niż kuria okazały się: miejscowa policja, która zgłoszenie przyjęła, oraz prokuratura, która sprawę prowadzi. Jedni i drudzy odmawiają odpowiedzi na jakiekolwiek pytania w tej sprawie, nawet o to, czy ksiądz został już w ogółc przesłuchany. Nic w tym zresztą dziwnego. Nad sprawami, w które zamieszani są duchowni – policjanci i prokuratorzy trzęsą się jak nad jajkiem.

Tomaszowianie też specjalnie sprawą się nie interesują. W każdym razie nie do tego stopnia, by poszturchać księdza łasego na powaby 60-letnich panów.

Mimo tego niedostatku wiedzy o szczegółach zajścia, z tomaszowskiej sprawy wypływa pewna nauka ogólna. Po licznych doniesieniach o seksualnym molestowaniu przez księży dzieciarni płci obojga, na problem wyczulili się mocno rodzice. Cóż, większość dzieci chodzi na religię, a część z nich katechizują księża. Ofiarą księżych chuci padały też kobiety, spod sutanny zapłodnione i pozostawione z przychówkiem. Jednak wydawało się, żc leciwi panowie nic tworzą grupy ryzyka. Okazuje się jednak, iż dzięki witalności swoich ludzi Kościół na zna granic. Są bowiem księża, którzy polecą nawet na pana po sześćdziesiątce. Nie ubliżając starszym panom, można podążać dalej tokiem księżowskiego myślenia, a raczej pragnienia. Na wiejskich parafiach od wiosny chłopi zwykli wypasać przecież swoje bydło, kozy, owce… A trzymanie na wsi młodej gosposi to jawna podpadziocha. Tymczasem jednak samotni starsi panowie, miejcie się na baczności, zwłaszcza podczas wieczornych wizyt duszpasterskich. A wódkę lepiej schowajcie.

[2002] FaktyiMity.pl Nr 10(105)/2002

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: