FiM – Niemoralne (pro)pozycje

Jest znakomita wiadomość dla księży ze skłonnościami do dzieci: zalegalizowano umiejętne dotykanie, ściąganie majtek bez natarczywego gmerania w miejscach intymnych i kąpiele na plebanii.

Prokuratura Rejonowa w Kętrzynie umorzyła śledztwo w sprawie, czyli bez przedstawienia komukolwiek zarzutów, „dopuszczenia się w okresie od 2010 r. do 20 kwietnia 2012 roku innych czynności seksualnych wobec 12 małoletnich dziewczynek poniżej 15 lat” (ściślej rzecz ujmując, w wieku z przedziału 11–15 lat) przez księdza Jarosława M., proboszcza parafii w G. (diec. warmińska). Jolanta Rzepko, zastępca prokuratora rejonowego, napisała w uzasadnieniu: „Stwierdzić należy, że zachowanie księdza polegające na zaproponowaniu skorzystania w jego obecności z prysznica czy zdjęcia majtek w sytuacji, gdy dziewczynki miały na sobie spódniczki, było nieetyczne, niestosowne i przekraczające przyjęte normy moralne, jednakże nie wyczerpało znamion czynu zabronionego przewidzianego w art. 200 par. 1 kk” („Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej (…), podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12” – dop. red.).

– Z ustaleń śledztwa wynika, że zachowanie księdza wobec pokrzywdzonych polegało na proponowaniu przebrania się w jego obecności w związku z kąpielą w morzu lub skorzystania z prysznica na plebanii, dotykaniu podczas nauki pływania oraz wycierania ręcznikiem po kąpieli. Dokonując oceny zebranego materiału dowodowego, w tym wymienionych zachowań księdza, prokurator uznał, że nie zostały wyczerpane znamiona „innych czynności seksualnych”. Umorzenie dotyczy również czynów tej samej natury popełnionych w miejscowości B. w okresie od 1997 do 1999 roku (ks. Jarosław M. był tam proboszczem, zanim przeniesiono go do G. – dop. red.). Decyzja jest prawomocna, bo nikt nie złożył zażalenia – wyjaśnia „FiM” Mieczysław Orzechowski, rzecznik prasowy nadrzędnej nad kętrzyńską Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.

Przesłuchano 31 świadków, w tym – przed obliczem sądu z udziałem biegłego psychologa – 12 pokrzywdzonych dziewczynek, które nie przekroczyły jeszcze 15 roku życia. Biegły uznał ich relacje za spójne, konsekwentne i wiarygodne, czego nie kwestionował nawet ks. Jarosław M. Z zeznań wyłoniły się takie oto obrazki obyczajowe:

~„Nie wstydźcie się przy mnie przebierać, ja znam te damskie części ciała – mówił ksiądz… Gdy już byłyśmy bez majtek, uczył nas kłaść się na wodzie i pływać, ale podczas tego też tam właśnie nas dotykał. On nas zakopywał w piasku i za każdym razem też tak było. Też tak dotykał w okolicach biustu i dolnych części intymnych”;

~„Zabrał dzieci własnym samochodem do sanktuarium w Stoczku. Po zakończeniu zwiedzania zaproponował, żeby podjechać jeszcze nad jezioro. Stanęli w jakimś odludnym miejscu. Miał przygotowane minispódniczki kąpielowe i majtki. Woził te ciuszki w bagażniku. Wzywał każdą indywidualnie do auta, usiadł rozkładając nogi, tak aby mieć dziewczynkę jak najbliżej i »pomagał« w przebieraniu dotykając miejsc intymnych”;

~„Zdjęłam legginsy i założyłam tę spódniczkę, a on mi każe jeszcze majtki zdejmować. Ja mówię: – Nie, bo się wstydzę. A on, że nie mam czego: – Mnie się wstydzisz?! Przecież jestem księdzem. Koleżankę kładł sobie na kolanach” – opowiedziała w sądzie uczestniczka wycieczki do Stoczka, której kapłan proponował po powrocie dodatkową atrakcję w postaci kąpieli na plebanii;

~„Przed wyjazdem na kolonie Caritasu oglądałyśmy z koleżanką u księdza na komputerze zdjęcia z innych kolonii. Gdy przeszliśmy do zdjęć z prysznicem, poprosił, żebym poszła z nim do łazienki. Ksiądz pokazywał mi, jaka będzie odległość między wieszaczkami a prysznicami na tej kolonii. Powiedział, żebym się na próbę rozebrała, bo jeżeli nie będę się wstydzić na kolonii, to i tutaj przy księdzu nie muszę się wstydzić”;

~„Z lekcji religii, indywidualnie, brał dziewczyny na plebanię celem omówienia testów »na odwagę« przeprowadzanych wśród wybranych kandydatek do chóru. Badał, jak zachowają się w upalny dzień, przechodząc obok jeziora i nie mając ze sobą stroju kąpielowego. Dziewczyny przychodziły z płaczem, były zszokowane” – to wersja byłej katechetki ze szkoły podstawowej w B., która bezskutecznie alarmowała kurię biskupią.

Prokuratura nie powołała do sprawy biegłego seksuologa, zadowalając się doręczonym przez ks. Jarosława M. zaświadczeniem, że ma „właściwie ukształtowane poczucie tożsamości w roli męskiej” i nie wykazuje „skłonności ani fantazji pedofilskich”. Papier podpisała mgr Ewa Maciocha, seksuolog kliniczny z Warszawy, członek władz Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich, która chlubi się m.in. usługami dla Zgromadzenia Księży Marianów i pracą dydaktyczną w seminarium duchownym.

– Jest to opinia zupełnie prywatna. Została przedłożona przez księdza na potrzeby postępowania. Prokurator co prawda powołuje się w uzasadnieniu na jej treść, ale nie może ona stanowić dowodu. Mogła mieć charakter pomocniczy, bez żadnego wpływu na rozstrzygnięcie – tłumaczy koleżankę prokurator Orzechowski.

Żadnego wpływu nie mogła też mieć, niestety, zawartość komputera ks. Jarosława, bowiem dwa dni po złożeniu przez dyrektorkę szkoły w G., zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa (por. „Garderobiany” – „FiM” 20/2012), proboszcz wszystko w nim wykasował i zainstalował nowy system operacyjny. „Biegły stwierdził, że po tej operacji były nanoszone na twardy dysk kolejne zapisy i odtworzenie poprzednich jest praktycznie niemożliwe” – orzekła kętrzyńska prokuratura.

– Niemożliwe? Gówno prawda! – wyraził się o tym twierdzeniu informatyk z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji.

– Ksiądz dopuścił się namawiania dzieci do rozbierania na plebanii w celu instruktażu prysznicowego, przebierania dziewczynek w kuse stroje (również osobistego w dwuznacznych pozycjach), skłonienia ich do zdjęcia spod tych strojów majteczek i z takimi półnagimi dziećmi plażowania, kąpania się, nauki pływania, wycierania ręcznikiem, zasypywania piaskiem i oklepywania podczas tego zasypywania, a także fotografowania. To są fakty. I jeśli takie czyny nie są przestępstwem, to umorzenie śledztwa daje przyzwolenie innym na podobne zachowania – zauważa dyrektorka.

[2013] FaktyiMity.pl Nr 6(675)/2013

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: