FiM – Byle nie po świecku

Proboszcz z Kocka na Lubelszczyźnie, ks. kanonik Jan K., przyjął w kancelarii parafialnej wiernych, którzy chcieli załatwić pogrzeb członka swojej rodziny. Ksiądz zgodnie z własnym sumieniem i prawem kanonicznym wysyczał: „Nigdy!”.

Nic dziwnego! Przecież denat popełnił samobójstwo, do kościoła za życia nie chodził, a co najgorsze – proboszcz twierdził, że zmarły podniósł kiedyś świętokradczą rękę na osobę kapłana, wysyłając go poza kolejnością przed oblicze Stwórcy. Gdy sprawa wydawała się już zamknięta, rodzina zmarłego zająknęła się, że będzie musiała skorzystać z usług mistrza świeckich ceremonii pogrzebowych. Ta informacja podziałała na rozjuszonego dotąd proboszcza jak kubeł zimnej wody. Żeby nie wpuścić „ateistycznej” konkurencji na własne ranczo, zapomniał o pomówieniu o zabójstwo, o kościółkowym prawie, o ofierze za pogrzeb nawet! Zgodził się na odprawienie egzekwii w świątyni, a rodzinę zaprosił do uregulowania należnej opłaty dopiero po zakończeniu pogrzebu.

[2012] FaktyiMity.pl Nr 48(665)/2012

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: