FiM – Handlarze żywym towarem

Zakonnica usiłowała dyskretnie sprzedać domy razem z lokatorami…

Krakowskie biuro pośrednictwa w handlu nieruchomościami zamieściło 28 listopada ofertę sprzedaży za 4,5 mln zł bliżej nieokreślonej liczby „domków z lat 50. i 60. o zabudowie bliźniaczej” i kamienicy, wraz z działką (1,93 ha), na której budynki posadowiono. „Nieruchomości z lokatorami. W dwóch przypadkach zameldowanymi na czas określony, pozostali na czas nieokreślony” – uprzedził pośrednik. Reporterzy Radia TOK FM jako pierwsi ujawnili, że zleceniodawcą sprzedaży był Klasztor Sióstr Norbertanek, właściciel terytorium z infrastrukturą (16 segmentów i budynek z 12 mieszkaniami) przy ul. Marglowej. Sprawę szybko nagłośniły inne media, zaś wspólnym i powtarzanym niczym echo motywem przewijającym się w tytułach licznych publikacji było stwierdzenie, że „zakonnice chcą sprzedać osiedle z lokatorami”. Używanie w odniesieniu do mniszek liczby mnogiej jest rażącą niesprawiedliwością, bowiem całą operację wymyśliła dokładnie jedna niewiasta w białym habicie, wspierana przez patrona w purpurze…

Norbertanki posiadają kościelny status tzw. klasztoru niezależnego, co oznacza, że rządzą się jedynie prawem kanonicznym i własną konstytucją, a poza przeoryszą nie mają żadnej wyższej przełożonej w rodzaju matki generalnej czy prowincjalnej. Taka formuła wynika z (teoretycznie) kontemplacyjnego sposobu życia zakonnic, klauzury oraz ślubu stałości miejsca (przywiązanie do konkretnego klasztoru). Podlegają one natomiast „szczególnemu nadzorowi biskupa diecezjalnego”, w tym przypadku metropolity krakowskiego kard. Stanisława Dziwisza. Ów nadzór realizowany jest poprzez: zatwierdzanie konstytucji i wprowadzonych w nich zmian, obowiązkowe wizytacje, zatwierdzanie rocznych sprawozdań z zarządu dobrami klasztoru oraz – co chyba najważniejsze – przewodniczenie demokratycznym wyborom nowej szefowej po upływie kadencji, żeby w dotychczasową nie wstąpił jakiś diabeł z przyzwyczajenia do władzy.

Tymczasem krakowskimi norbertankami dowodzi nieprzerwanie od 1989 r.65-letnia dziś przeorysza s. Paula (na zdjęciu), w „cywilu” Zofia Torczyńska, sprawująca również funkcję prokuratorki (klasztorny „minister finansów”), czym drastycznie narusza prawo kościelne („w każdym instytucie życia konsekrowanego powinien być ekonom, różny od wyższego przełożonego”). Siostra Paula samodzielnie decyduje o losie pozostałych sióstr i trzyma w garści majątek szacowany na około 140 mln zł (w gotówce i nieruchomościach przekazanych decyzjami Komisji Majątkowej), a działka przy ul. Marglowej jest zaledwie cząstką tychże dóbr. Klasztor dostał ją od komisji w styczniu 1992 r. mocą „Ugody o przywróceniu własności 50 ha gruntów rolnych w Luboczy”, obecnej dzielnicy Krakowa. W ten sposób zakon „kontemplacyjny” i „żebraczy” jest jedną z najbogatszych instytucji Krakowa.

Podczas dokonanego przez nas w 2009 r. przeglądu kadrowego w klasztorze mieszkało 25 sióstr (por. „Dziewczyna kardynała” – „FiM” 23/2009). Średnia ich wieku przekraczała 65 lat, a połowę załogi stanowiły zniedołężniałe staruszki (dwanaście zakonnic miało więcej niż 70 lat, z czego pięć – ponad 80 lat). Nie sprawdzaliśmy, ile od tego czasu zmarło, ale wiemy, że przybyła zaledwie jedna kandydatka: s. Benedykta (27-letnia Ewelina D.) cierpiąca na poważne dolegliwości, których naturę pomińmy. Wbrew wymogom konstytucji norbertanek („Niech przeorysza i prokuratorka będą wspomagane przez komisję finansową składającą się z tych, które biorą udział w administrowaniu dobrami zakonu”) w klasztorze nie istnieje żaden organ kolegialny mogący kontrolować głównodowodzącą. Nikt się nie liczy poza kard. Dziwiszem ma się rozumieć…

– Paula nie wykona żadnego poważnego ruchu majątkowego bez wiedzy i zgody Dziwisza, bo przecież tylko od niego zależy, jak długo ona utrzyma się przy władzy. Księża w kurii żartują, że te 4,5 mln zł (za domki z lokatorami) miały być załącznikiem dla Dziwisza do „sprawozdania za 2012 r.” – mówi zaprzyjaźniony z „FiM” duchowny.

26 listopada do wspomnianego na wstępie biura zgłosił się znany redakcji obywatel (nie jest nim słynny Marek P., były funkcjonariusz SB, obsługujący wcześniej s. Paulę) i przedłożył pełnomocnictwo, w którym klasztor „reprezentowany przez Przeoryszę Siostrę Paulę Zofię Torczyńską” upoważnił go „do podpisania umowy pośrednictwa sprzedaży nieruchomości przy ul. Marglowej”. Z owego dokumentu dowiadujemy się, że sprawa jest niecierpiąca zwłoki, więc w przypadku jakichkolwiek wątpliwości należy traktować plenipotencję „w sposób rozszerzający, aby umożliwić zrealizowanie wszystkich czynności” związanych ze sprzedażą domów z lokatorami w środku.

Po wybuchu medialnej burzy oferta nr 34972 zniknęła ze strony internetowej biura, ale zabezpieczyliśmy kopię. – Nie wiem, czy temat jest jeszcze aktualny. Pełnomocnik prosił jedynie, żeby na jakiś czas zdjąć ten anons – wyjaśnił nam właściciel biura.

Kilkakrotnie telefonowaliśmy do s. Pauli na jej prywatną komórkę, ale odrzucała połączenia, zaś mniszka urzędująca na centrali tłumaczy, że przeorysza nie rozmawia z dziennikarzami. Zadaliśmy rzecznikowi prasowemu archidiecezji bardzo proste pytanie, czy kard. Dziwisz wiedział o zamiarze sprzedaży przez klasztor nieruchomości przy ul. Marglowej, zanim ta informacja ukazała się po raz pierwszy w mediach. Chyba też nie umie odpowiedzieć, bo milczy, jak zaklęty…

[2012] FaktyiMity.pl Nr 50(667)/2012

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: