FiM – Rachunek krzywd

Katoliccy pasterze nie mają za wiele szacunku dla swoich owiec. A owieczki patrzą, myślą i… odchodzą.

Państwo Kraszewscy, emeryci, mieli konfrontację z księdzem Janem Chachulskim z Przerośli. Poszło o pogrzeb seniorki rodu. Kraszewscy prosili pięknie, aby ksiądz dobrodziej zszedł ze stawki, bo nie stać ich było na to, żeby naraz wyłożyć aż 1400 zł (wyłącznie dla księdza, bo za grabarza i organistę musieli zapłacić dodatkowo). – Gdy prosiliśmy go, by choć trochę obniżył kwotę, stwierdził, że kościół to nie targowica i wypchnął nas z zakrystii – relacjonują rozżaleni.

Dla nich sytuacja była o tyle przykra, że już w dniu pogrzebu, kiedy trumna matki stała w kościele, a krewni i znajomi zmarłej zebrali się, by towarzyszyć jej w ostatniej ziemskiej drodze, ksiądz oświadczył, że z zakrystii nie wyjdzie, dopóki nie zobaczy pełnej kwoty. W końcu uzbierali, pogrzeb się odbył, choć z tego zamieszania dobrodziej zapomniał, że do ceremonii potrzebna mu woda święcona. Kraszewscy jakoś te gorzkie doświadczenia przełknęli, ale postanowili o wszystkim powiedzieć biskupowi. Ten wysłuchał, głową pokiwał, obiecał, że sprawę u źródła wyjaśni, no i spróbuje przekonać swojego podwładnego, żeby na przyszłość więcej z ludźmi rozmawiał.

# Jeszcze większego szoku musieli doznać rodzice 25-latka, który tragicznie zmarł po wypadku samochodowym. Ci usłyszeli od swojego proboszcza Romana Skarżyńskiego ze Starego Kurowa, że mszy za ich syna podczas pogrzebu nie odprawi. Bo – zgodnie z tym, co wyczytał w swej parafialnej księdze – rodzina zmarłego nigdy kościoła nie sprzątała i nie płaciła dziesięciny na seminarium duchowne. „Księża musieli przez was zdychać z głodu” – miał im powiedzieć duszpasterz. Nie płacili, rzeczywiście, bo woleli te pieniądze przeznaczyć na potrzeby siedmiorga swoich dzieci. Nie są bogaci. Mimo to pieniądze na pogrzeb syna proboszczowi zostawili. Ten przysłał wikarego, który pomodlił się chwilę przy trumnie i… wyszedł. Rodzinę z osłupienia wyrwali grabarze.

# Z kolei w powiecie ostródzkim ksiądz spóźnił się na pogrzeb. Kiedy wysiadł ze swojej skody, żałobnicy zorientowali się, że chód ma niepewny. Policja ustaliła, że duchowny miał we krwi ponad 0,7 promila alkoholu. Ksiądz prawo jazdy już stracił. O tym, co jeszcze czeka go za jazdę po pijaku, zdecyduje sąd. W pracy po pijaku, rzecz jasna, mógł być.

# W jednej z parafii w gminie Kąkolewnica (powiat radzyński) proboszcz „zbiera” datki na remont parafii. Wyliczył, że będzie usatysfakcjonowany, jeśli dostanie po 1000 zł od rodziny. Sposób na egzekucję znalazł tyleż w Kościele powszechny, co niewybredny – w każdą niedzielę wyczytuje z ambony nazwiska i adresy osób oraz rodzin, które jeszcze nie wpłaciły ustalonej przez niego kwoty bądź dały tylko część.

# W parafii Marii Magdaleny w Rudzie Śląskiej nastał nowy proboszcz. Ksiądz Piotr Kurzela postanowił zacząć urzędowanie od porządkowania nieruchomości. No i dopatrzył się, że w jednym z parafialnych budynków – domu katechetycznym – mieści się publiczne przedszkole. I to od 20 lat! Jest to oddział przedszkola nr 30. Konkretnie dwie grupy, do których uczęszcza 50 dzieci. Poprzedni proboszcz zapewniał, że rodzice nie muszą się martwić o losy placówki. Wobec takich zapowiedzi zrobili zrzutkę, zakasali rękawy i zabrali się do remontu. Pomalowali sale, kupili meble. A tuż po inauguracji roku dowiedzieli się – już od nowego proboszcza – że mają zwijać manatki. Mają czas do stycznia 2013 roku. Delegacja rodziców poszła prosić o łaskę – jeśli nie odwołania decyzji, to przynajmniej wstrzymania jej do końca roku szkolnego. Wyszli bogatsi o wiedzę, że zamiast tracić czas, powinni się pakować, bo w każdej chwili może do budynku wejść ekipa budowlana. Władze miasta na biegu musiały znaleźć kąt dla przedszkolaków w lokalnym gimnazjum.

# Na spokojne święta liczyć nie mogą zakonnicy ze Zgromadzenia Braci Szkół Chrześcijańskich. Głośno ostatnio o prowadzonej przez nich w Gdańsku szkole podstawowej im. św. Jana de La Salle. I to wcale nie z uwagi na panujący w niej wysoki poziom nauczania, ale z powodu niskiego poziomu samych braciszków. Materiał obnażający ów poziom miał się ukazać na antenie Telewizji Publicznej. Zakazał tego jednak Sąd Okręgowy w Gdańsku i to bez obejrzenia materiału. Zrobił to na wniosek zgromadzenia, które nie chciało stawić czoła adwersarzom wobec migawek z libacji alkoholowych. Prezes sądu swą decyzję motywuje ochroną dóbr… zakonników. Ci ostatni w prowadzonej przez siebie szkole zatrudnili ochronę.

###

Na poczynania swoich duchowych przywódców ludzie już nie patrzą z rezerwą. Na lokalnych forach internetowych oceniają ich działania, i to srogo:

# Wiecznie czarnym mało. Muszą za coś utrzymać rodziny, kochanki i dzieci i jeździć superbrykami, do tego wczasy w ciepłych krajach, a rozpusta dużo kosztuje. A ludzie niosą kasę, ostatnie pieniądze oddają naiwni, wierząc w to, że będą zbawieni. Szkoda słów („paranoja”);

# Jeżeli Kościół ma odrodzić się na nowo i powrócić do korzeni, to znaczy służby, pomocy ubogim, integracji wspólnoty itd., musi najpierw upaść. I wszystko wskazuje na to, że jest na właściwej drodze. Odchodzenie, zwłaszcza młodych, od Kościoła jest już masowym zjawiskiem(„lokalny patriota”);

# Parafia Świętego Karola Boromeusza w Białymstoku: nawołują do niegromadzenia dóbr, bo to niemoralne. Ksiądz jeździ nowym audi, ledwo chodzi, taki gruby. Plebania jak pałac u Carringtonów, a kościół w budowie jeszcze z 10 lat („yournonyvery”).

[2012] FaktyiMity.pl Nr 50(667)/2012

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: