Ksiądz pedofil na wolności, prokuratura bezradna

Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz – Południe nie może sporządzić aktu oskarżenia przeciwko księdzu, który miał dopuścić się molestowania seksualnego niespełna jedenastoletniego chłopca. Sprawa jest zawieszona od 2008 r. Mężczyzna przebywa obecnie w swoim domu rodzinnym na terenie Wielkopolski.

Waldemar B. w latach 2003- 2006 miał dopuścić się tzw. czynności seksualnych wobec osoby nieletniej. Był wtedy wikarym w parafii Matki Bożej Fatimskiej w Bydgoszczy.

Ksiądz zaprzyjaźnił się z rodziną małoletniego chłopca na tyle, że ten czasami nocował w jego mieszkaniu, zabierał go na wakacje.

Wtedy dopuścił się molestowania nieletniego, jednocześnie fotografując swoje czyny.

Sprawa wyszła na jaw w roku 2008, kiedy Waldemar B. był już wikarym w parafii Matki Boskiej Różańcowej w Wysokiej koło Piły, gdzie nauczał religii w miejscowej szkole. Dopiero wtedy pokrzywdzony o wszystkim opowiedział ojcu, ten zaś złożył doniesienie do prokuratury.

Księdza aresztowano, a na terenie plebanii znaleziono kompromitujące go materiały. Prokuratura w Bydgoszczy postawiła Waldemarowi B. zarzut wykorzystywania seksualnego nieletniego i rejestrowania treści pornograficznych.

– W toku postępowania podejrzany potwierdził niektóre zarzuty, nie przyznał się jednak do winy – mówi prokurator Włodzimierz Marszałkowski, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz – Południe. Sąd postanowił o jego tymczasowym aresztowaniu.

W październiku 2008 roku sąd zmienił postanowienie o tymczasowym areszcie i wypuścił Waldemara B. – Sąd wziął pod uwagę zły stan zdrowia podejrzanego i postanowił zastosować wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości 40 tys. zł – wyjaśnia prokurator Marszałkowski.

Waldemar B. w bydgoskim areszcie przebywał 6 miesięcy. W tym czasie stwierdzono u niego głęboką depresję, która w efekcie miała doprowadzić do zespołu Gansera.

– Zespół Gansera to zjawisko niejako z pogranicza symulacji i rzeczywistych zaburzeń psychicznych. Pacjent sprawia wrażenie człowieka, który w bardzo naiwny sposób udaje chorobę, usiłując na przykład otworzyć drzwi niewłaściwym końcem klucza czy pisać odwrotną stroną długopisu. Zespół Gansera nie jest jednak przykładem rzeczywistej symulacji, nie jest bowiem jednoznacznie celowy ani zamierzony – mówi Wojciech Imielski, psycholog prowadzący badania nad zagadnieniem symulowania zaburzeń psychicznych. – Należy również zdawać sobie sprawę, że także zespół Gansera można symulować, pozostaje więc sprawa rzetelności i trafności ewentualnego rozpoznania – dodaje.

Waldemar B. areszt opuścił w 2008 r. i od tego czasu Prokuratura w Bydgoszczy nie jest w stanie postawić go przed sądem.

– Wszystko przez zły stan zdrowia podejrzanego. Ostatnie orzeczenie lekarskie z maja br. pozwala nam wierzyć, że jego stan psychiczny polepszy się i będzie można dokończyć postępowanie. Kolejne badanie przewidziane jest na kwiecień 2012 r. – mówi prokurator Marszałkowski. – Sam podejrzany również jest zainteresowany wyjaśnieniem tej sprawy, jego obrońca złożył formalny wniosek o podjęcie postępowania – dodaje.

[2011] GlosWielkopolski.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: