Zburzą domy żeby zrobić cmentarz. Przez błąd w planie?

Grubo ponad 60 mln zł warte są tereny, które miałby zająć parafialny cmentarz przy ul. Ryżowej w Ursusie. Właściciele działek robią, co mogą, by powstrzymać radnych przed przyjęciem niekorzystnego dla nich planu.

O kontrowersyjnych planach władz Ursusa pisaliśmy ponad rok temu. Aby powiększyć katolicki cmentarz przy ul. Ryżowej, radni dzielnicy i miejscowa parafia chcą zrównać z ziemią część domów, sad i magazyny. Radni głosowali za takim zapisem w planie w 2010 r. pod okiem księdza proboszcza. Zignorowali protesty prywatnych właścicieli nieruchomości, które obejmują w sumie ponad 5,5 ha gruntów i mają być przeznaczone pod nekropolię (miałaby też zająć niewielki teren należący do gminy). Dziś wiadomo, o jaką stawkę toczy się gra: metr kwadratowy gruntu, który ma objąć cmentarz, rzeczoznawca wycenił na ponad 1,3 tys. zł. – To nie jest tak, że kupiliśmy działki kilka lat temu i chcemy się na nich wzbogacić – mówi Artur Wajda, wielokrotny mistrz Polski w jeździe motocyklem i wolontariusz Stowarzyszenia Katolickiego „Parafiady”. Wychował się w domu przy ul. Badylarskiej, do której ma sięgnąć cmentarz. – To dorobek trzech pokoleń – podkreśla. – Nikt z urzędników słowem nie powiadomił nas o tym, co się tu szykuje. Ani nikt z kościoła.

Plan dla okolic ul. Ryżowej utknął w ratuszu. Mieszkańcy boją się, że zostaną przez władze zaskoczeni i radni miasta go przegłosują. W maju byli świadkami takiej próby, ale uchwała nie przeszła. Teraz ujął się za nimi oficjalnie wiceprzewodniczący Rady Warszawy Sebastian Wierzbicki (SLD), który na pomyśle powiększenia parafialnego cmentarza nie zostawia suchej nitki: – Niedopuszczalne jest uchwalanie miejscowych planów bez poszanowania prawa własności. W Warszawie to nagminne, a przykład z Ryżowej jest drastyczny. Miasto podejmuje decyzję o rozbudowie cmentarza parafialnego kosztem prywatnych terenów, a to jest skandal.

Napisał już w tej kwestii interpelację. Wytknął w niej, że w studium zagospodarowania Warszawy, które jest podstawą do uchwalania planów, nie ma mowy o poszerzaniu cmentarza. I że na mapie załączonej do studium symbolami dla cmentarza oznaczono prywatne tereny: domostwa, sady, ogrody. „Na tej błędnej przesłance zaprojektowano na tych prywatnych gruntach całe miasteczko cmentarne z absurdalnym układem komunikacyjnym” – wytyka radny Wierzbicki. I ostrzega, że forsowanie przyjęcia planu skutkować może roszczeniami właścicieli gruntów, a to dlatego, że przeznaczenie prywatnych działek pod cmentarz spowoduje, że wartość rynkowa tych terenów spadnie.

Na jakim etapie jest dziś projekt? Burmistrz Ursusa Wiesław Krzemień zapewnia, że nie wie. – Bardzo nam zależy na powiększeniu cmentarza – nie kryje jednak. – Musi to się odbyć czyimś kosztem, są tam prawie same prywatne działki. To kwestia podjęcia odważnej decyzji.

Wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz, któremu podlega planowanie w mieście, odpowiada radnemu Wierzbickiemu, że urzędnicy chcą przygotować plan przynajmniej dla części obszaru przy ul. Ryżowej. Miejskie biuro architektury i planowania przestrzennego opracowuje projekt. Czy jednak będzie on korzystny dla mieszkańców? W piątek nie udało nam się tego ustalić. – A my próbujemy doprosić się o spotkanie z dyrektorem biura od sierpnia – żalą się mieszkańcy.

I zapowiadają. – Jeśli władze przeforsują rozwiązanie korzystne dla Kościoła, na pewno pójdziemy do sądu. Mamy umowę z kancelarią, której prawnicy uważają, że racja jest po naszej stronie.

[2010] Gazeta.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: