Zniknięcie księdza Zygmunta

Proboszcz w Kowalach Pańskich nie chciał opuścić parafii – aż nagle wyjechał w nieznane, zabierając ze sobą wszystkie klucze do kościoła.

Ks. Mirosław Dereszewski objął w sobotę parafię w Kowalach Pańskich (gm. Kawęczyn). Niestety, nie ma gdzie mieszkać, bo plebania jest zamknięta. By wejść do kościoła, ślusarze musieli wymienić zamki. A wszystko dlatego, że poprzedni ksiądz nie chciał opuścić parafii i wyjeżdżając zabrał ze sobą wszystkie klucze.

Poprzedni ksiądz, Zygmunt G., w Kowalach Pańskich był proboszczem zaledwie trzy lata. Miał odnowić kościół i wybudować plebanię. Kiedy okazało się, że prawie nic nie zrobił, ks. bp Roman Andrzejewski zaproponował mu objęcie innej parafii.

Nieposłuszny ksiądz

Ksiądz Zygmunt nie zgodził się na wyjazd. 25 czerwcu, za nieposłuszeństwo, ks. Zygmunt został suspendowany przez biskupa (zakaz wykonywania posługi kapłańskiej). Formalnie przestał być proboszczem. Jednak ksiądz nadal mieszkał na plebanii w Kowalach i nikogo tam nie wpuszczał. Nawet próbujących z nim rozmawiać księży z Włocławka. – Kiedyś przyjechało do księdza dwóch innych księży i chcieli go zabrać ze sobą. Ksiądz wybiegł na podwórze przed plebanię i zaczął krzyczeć ,,Ratunku’’. Wieś się zbiegła i księża odjechali. Ks. Zygmunt został – opowiada jedna z mieszkanka wsi.

Msza św. na schodach

Kościelnemu ks. Zygmunt odebrał klucze od kościoła i zamknął świątynię na cztery spusty. Kiedy 4 sierpnia do Kowali przyjechał ks. infułat Antoni Łassa z Konina, żeby odprawić mszę, ks. Zygmunt nie dał mu kluczy od świątyni. Liturgia odbyła się na schodach kościoła. Po mszy parafianom został przedstawiony nowy proboszcz.

Petycja do Kurii

Parafia Kowale Pańskie liczy 1800 dusz. Wsie podzieliły się na te za pozostawieniem księdza w Kowalach i na te, których mieszkańcy twierdzą, że nic dobrego tutaj nie zrobił i czas na zmianę. Ci, którzy byli za księdzem, napisali nawet petycję, w której domagali się pozostawienia go w Kowalach. – To dobry człowiek. Za pogrzeby, śluby i chrzty brał co łaska – mówią.

Okupowanie kościoła

5 sierpnia o 20.00 ks. Mirosław Dereszewski, nowy proboszcz, przy pomocy ślusarzy i w obecności policji, otworzył zamknięte drzwi kościoła, żeby w nim odprawić mszę św. – Wtedy pod kościół zbiegła się prawie cała wieś. Zaczęły się przepychanki. Ci co nie chcieli żebym wszedł do kościoła użyli siły. Uderzyli ślusarza i policjanta. Zacząłem się w duchu modlić i przemawiać do tłumu. Zaprosiłem ludzi do wspólnej modlitwy o spokój i ks. Zygmunta. Stał się cud. Ci, co krzyczeli ustąpili, a ci, którzy mnie wspierali, czuwali ze mną w kościele całą noc – opowiadał ks. Mirosław Dereszewski.

Zniknął ksiądz

Tymczasem ks. Zygmunt w czwartek po południu spakował swoje rzeczy, zamknął plebanię i odjechał. Nowy ksiądz nie ma gdzie mieszkać. Przyrzekł sobie, że na plebanię nie wejdzie siłą, a kluczy nie ma. Miał mieszkać w remizie strażackiej, ale przygarnęła go do siebie jedna z rodzin mieszkająca w sąsiedniej wsi.

Ks. Zygmunt zniknął. Jak plotkują parafianie, zabrał księgi parafialne i pieniądze. Ks. bp Bronisław Dembowski, ordynariusz diecezji włocławskiej: – Bardzo się wszyscy o niego troszczymy. On zbłądził. Czekamy na niego, a wszystkich zatroskanych o dobro Kościoła i chrześcijaństwa prosimy o modlitwę.

[2002] NaszeMiasto.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: