FiM – Ponad prawem

Parafią św. Mikołaja w Szczebrzeszynie włada ksiądz Andrzej Pikula. To, że niewiele robi sobie z parafian, nie dziwi. Na dodatek jednak bezkarnie drwi z prawa.

Plebanowi, który swoje owieczki karmi na przykład takimi teoriami, że człowiek żyjący w grzechu jest człowiekiem śmierdzącym, zamarzył się parking obok kościoła. Niewiele myśląc, zorganizował robotników i swoje marzenie spełnił. Nie pytał o zdanie ani sąsiadów parafii, ani chociażby nadzoru budowlanego.

Z dnia na dzień pod oknami zdziwionych ludzi wyrósł więc parking. Gdy robotnicy uwinęli się z robotą, a na msze zjechali wierni, parkując swoje auta tuż pod nosem najbliższych mieszkańców parafii, ci zrozumieli, że właśnie skończyło się ich spokojne życie.

Poszperali więc w przepisach i stali się bogatsi o wiedzę, że tego typu „obiekty” powinny się znajdować co najmniej dziesięć metrów od zabudowań. Jeden z „wywrotowców” to Cezary Otłowski. Człowiek wierzący, były ministrant i kościelny aktywista. Ostatnia rzecz, jaką można mu zarzucić, to chęć zrobienia na złość plebanowi.

– Działka księdza jest wielka, więc może parking wybudować w innym miejscu, w odpowiedniej odległości od naszych okien – argumentowali ci mieszkający najbliżej kościoła.

Ponieważ proboszcz jakoś nie okazywał zrozumienia, wierni o całej sprawie powiadomili Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Zamościu, informując, że w środku miasta, w niedozwolonym miejscu dokonano samowoli budowlanej.

To był maj roku 2006…

Dość szybko odnieśli sukces: „Nakazuję parafii rzymskokatolickiej św. Mikołaja dokonanie rozbiórki parkingu na samochody osobowe na działce nr geod. 596”– zawyrokował inspektor Ireneusz Rączka.

Proboszcz Pikula skorzystał z przysługującego mu prawa do odwołania, ale wojewódzki inspektor budowlany – Urszula Sieteska– decyzję swojego zamojskiego kolegi utrzymała w mocy.

Wobec tego plebanowi nie pozostało nic innego, jak odwołać się do sądu. Jakież musiało być jego zdziwienie, gdy 19 stycznia 2007 roku sędzia Grażyna Pawlos-Janusz oświadczyła, że proboszczową skargę oddala.

Niedługo miną dwa lata od czasu, gdy załamani parafianie postanowili postawić się księdzu. Parking jak był, tak jest, zdemontowano jedynie kostkę brukową, którą był wyłożony. „Po zdjęciu kostki brukowej na powierzchni parkingu nie zlikwidowano wszystkich składników zrealizowanej samowoli budowlanej – nie zostały zdemontowane krawężniki (…), jak też nie dokonano przesunięcia ogrodzenia” – zauważył po inspekcji Ireneusz Rączka.

Zdesperowany Cezary Otłowski, który do dziś nie może zrozumieć, że dla kaprysu jednego proboszcza można bezkarnie łamać prawo, a przy tym poniżać starych, schorowanych ludzi, wysłał do biskupa pięć listów. „Ksiądz kłamca codziennie chodzi pod moimi oknami i ostudza moją wiarę w Kościół. Uprzejmie proszę księdza biskupa o spowodowanie, żeby proboszcz Pikula dostosował się do wyroku sądu”– napisał w jednym z nich.

W odpowiedzi przyszło zapewnienie o modlitwie i kilka zdawkowych słów: „Szanowny Pa-nie!– pisze elegancko biskup Wacław Depo. – Dziękuję za kolejny list, który wyraża osobistą troskę o ważne sprawy Kościoła. Polecam wszystkie te problemy Miłosierdziu Bożemu”. Koń by się uśmiał…

Ksiądz Pikula przetrwał postępowanie egzekucyjne, uiścił 5 tysięcy złotych grzywny, którą za nie-stosowanie się do nakazów nałożył na niego Powiatowy Inspektorat Budowlany, ale parkingu w całości nie rozebrał. I rozebrać nie zamierza.

[2008] FaktyiMity.pl Nr 11(419)/2008

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: