Tomek zginął w wypadku. Nie zasługiwał na mszę?

– Nie płaciliście na seminarium duchowne, księża musieli przez was zdychać z głodu – takie słowa mieli usłyszeć rodzice Tomka, który zginął tragicznie 12 września. Mszy na pogrzebie nie było. – Poczuliśmy się upokorzeni – mówi rodzina.

– Pisaliście o tragicznym wypadku w Gościmcu. Historia ma ciąg dalszy. Przyszedłem wam ją opowiedzieć, bo sprawę trzeba nagłośnić – nie ma wątpliwości Stanisław Okińczyc, członek rodziny Tomka.

25-latek zginął 12 września w zderzeniu dwóch aut na łuku drogi. Pogrążeni w bólu rodzice, po załatwieniu zagmatwanych formalności związanych z wystawieniem aktu zgonu, poszli do proboszcza, żeby zorganizować pochówek.

– Proboszcz zajrzał do ksiąg parafialnych. Usłyszeliśmy, że nie będzie mszy na pogrzebie, bo nie sprzątaliśmy kościoła i nie płaciliśmy na seminarium duchowne i przez to księża musieli zdychać z głodu. A przecież syn miał wszystkie sakramenty. Był ochrzczony, miał bierzmowanie. Prosiliśmy księdza o mszę, daliśmy na nią pieniądze. Liczyliśmy, że jednak zostanie odprawiona na pogrzebie – relacjonuje pan Krzysztof, ojciec Tomka.

Rodzinie się nie przelewa

W dniu pogrzebu w cmentarnej kaplicy pojawił się parafialny wikary. – Poprowadził modlitwę nad trumną i wyszedł jakby nigdy nic. Rodzina i goście nie wiedzieli, jak się zachować, czy wyjść z kaplicy, czy jeszcze będzie msza. Dopiero gdy pracownicy cmentarza podnieśli trumnę i zaczęli ją wynosić, zorientowaliśmy się, że to już koniec. Że mszy nie będzie – wspomina pan Stanisław. – Podobnie było przy grobie. Trumnę złożono w ziemi, była modlitwa, i to wszystko. Poczuliśmy się strasznie upokorzeni. Cała rodzina, wszyscy goście na pogrzebie byli oburzeni. W sumie około stu osób. Rozmawiano tylko o tym. Dlaczego Tomek nie zasługiwał na mszę? – pyta mężczyzna.

Po pogrzebie razem z innym członkiem rodziny podszedł do wikarego i zapytał, dlaczego nie było mszy. Usłyszał, że takie było polecenie proboszcza. W trakcie pogrzebu nie zbierano też na tacę na późniejszą mszę w intencji Tomka. Dlaczego? – Wikary przyznał, że nie wie, i że to był błąd – dodaje pan Stanisław.

Rodzinie Tomka się nie przelewa. Rodzice mają jeszcze sześcioro dzieci. – Oni się do tego nie przyznają, ale płacenie na seminarium to byłby dla nich naprawdę duży wydatek. Dlatego tak mnie ta cała sprawa zabolała i powiedziałem, że tak tego nie zostawię – dodaje pan Stanisław.

– Nie mam sobie nic do zarzucenia – stwierdza Roman Skarżyński, proboszcz parafii Stare Kurowo. – Powiedziałem tylko rodzicom, jaki był ich stosunek do Kościoła. Ja bliżej nawet nie znałem tego chłopaka, nie bywał w kościele. To, jaki będzie pogrzeb, zależy od proboszcza i tradycji parafii. Mszy wcale nie musi być. Zresztą rodzina wcale o nią nie prosiła.

Proboszcz wyjaśnia, że najskromniejszy pochówek to taki, gdy jest tylko modlitwa nad grobem. Nieco bardziej godny, gdy modlitwa jest w kaplicy i później przejście do mogiły. Trzeci to ten z mszą świętą. Zdaniem księdza rodzina i tak powinna się cieszyć, że Tomek został pochowany z modlitwą w kaplicy.

– Wiemy, że tragedii, która nas spotkała, już nie cofniemy. Ale dlaczego proboszcz tak się zachował? Dlaczego nas tak potraktowano? Dlaczego nie zasługiwaliśmy na mszę? Przy tak wielkim dramacie pogrzeb spowodował, że poczuliśmy się jeszcze gorzej. Może ta historia sprawi, że następnym razem ksiądz zastanowi się, zanim tak potraktuje swoich parafian – mówi ojciec świętej pamięci Tomka.

W tym wypadku 12 września zginął 25-letni Tomek. Rodzina ma żal do proboszcza parafii w Starym Kurowie, że na pogrzebie nie została odprawiona msza święta.

[2012] GazetaLubuska.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: