Jak ksiądz księdza bronił

Dziekan dukielski ks. Stanisław S. odkłada słuchawkę, gdy słyszy, że dzwonię z „Gazety”. Kilka miesięcy temu z jego plebanii nękano telefonami kobietę, która oskarżyła o molestowanie małych dziewczynek innego księdza – proboszcza parafii Tylawa. Prokuratura zarzuca księdzu S., że to on groził Lucyny Krawieckiej i ją straszył

Sprawa proboszcza posądzanego o molestowanie dzieci

Na początku czerwca ubiegłego roku ujawniliśmy, że część parafian zarzuca proboszczowi Tylawy (woj. podkarpackie), ks. Michałowi M., że od lat molestuje seksualnie dziewczynki. Mieszkająca w parafii Lucyna Krawiecka złożyła w tej sprawie doniesienie do prokuratury. Po kilku dniach dostaliśmy oświadczenie podpisane przez 11 księży dekanatu: „Informacje podane w >Gazecie Wyborczej< są oszczerstwem” – czytamy m.in. w oświadczeniu. Pierwszy widnieje pod nim podpis księdza Stanisława S., zwierzchnika dekanatu dukielskiego, do którego należy parafia Tylawa.

Ale broniąc proboszcza, dziekan prawdopodobnie nie ograniczył się do pisania oświadczeń.

Dzień po ukazaniu się pierwszego tekstu jakiś mężczyzna zadzwonił do Krawieckiej. Krzyczał: – Niech się pani wycofa, a jak nie, to my przyjedziemy do was i zrobimy z wami porządek. Ujawnimy wszystkie wasze grzechy!

Krawiecka poskarżyła się policji.

Ten sam człowiek zadzwonił z pogróżkami akurat wtedy, gdy policjanci nazajutrz przyjechali do Krawieckich. Odebrał mąż Lucyny. Wydawało mu się, że rozpoznał głos dziekana S. Powiedział o tym policjantom.

Sprawą zajęła się najpierw Prokuratura Rejonowa w Krośnie. Billing potwierdził, że telefon był z plebanii w Dukli. Jej gospodarz, ks. Stanisław S. twierdzi jednak, że to nie on dzwonił. „Gazecie” mówił: – Telefon jest do dyspozycji
wielu ludzi.

Prokuratura umorzyła śledztwo.

Krawiecka złożyła zażalenie na to postanowienie, sprawą zajęła się brzozowska prokuratura. Teraz podjęła decyzję: – Postawiliśmy księdzu Stanisławowi S. zarzut o wywieranie wpływu na świadka przy użyciu groźby bezprawnej – informuje Zbigniew Pankowski, prokurator rejonowy w Brzozowie.

– Dowiedliśmy, że do Lucyny Krawieckiej dzwoniono z plebanii w Dukli. Świadkami są m.in. funkcjonariusze policji, którzy byli w jej domu podczas jednego z tych telefonów. Na podstawie tych zeznań uznaliśmy, że dzwonił ksiądz dziekan. Sam podejrzany zaprzecza, by to on osobiście telefonował do pani Krawieckiej – dodaje prokurator.

Dziekan S. nie chce komentować decyzji prokuratury: – Ja na ten temat nie rozmawiam – powiedział nam i odłożył słuchawkę.

Tymczasem główne postępowanie w sprawie księdza M. prowadzi Prokuratura Rejonowa w Jaśle. Do maja chce przesłuchać 140 świadków, w tym 90 nieletnich. Jednak Andrzej Gadzała, prokurator rejonowy w Jaśle, już zapowiada, że śledztwo potrwa dłużej.

Dzieci są słuchane w poradni psychologicznej. Towarzyszy im biegła psycholog Maria Sroka, która zapewnia: – Robimy wszystko, by dziecko podczas przesłuchania czuło się bezpiecznie.

Mimo to niektórzy rodzice są niezadowoleni. Uważają, że przesłuchania są niepotrzebnie filmowane, bo to dodatkowo stresuje ich dzieci. – Moje dziecko wyszło blade, roztrzęsione, po chwili zwymiotowało – opowiada nam jeden z rodziców. Prokuratura tłumaczy, że przesłuchania są rejestrowane, bo cały materiał dowodowy będzie na końcu analizowany przez ekspertów. O ich powołanie upominała się od początku Lucyna Krawiecka. Teraz już wiadomo, że prokuratura poprosi o pomoc Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie.

Ksiądz M. nadal jest w tylawskiej parafii. Od dłuższego czasu przebywa na zwolnieniu lekarskim. Nie ma już bezpośredniego kontaktu z dziećmi – pod koniec ubiegłego roku przestał uczyć katechezy.

[2002.03.12] Gazeta.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: