Kochany ksiądz sadysta

Jeszcze czegoś takiego Polska nie widziała!

Na sali sądowej w Sądzie Rejonowym w Strzelcach Opolskich o mało nie doszło do rozlewu krwi! Adriana, 10-letniego chłopca i jego rodziców, ukatrupić chciała kilkudziesięcioosobowa grupa parafian, która przybyła wspierać swojego wielebnego oskarżonego o naruszenie nietykalności cielesnej małolata!

W styczniu 2008 r. w artykule „Bijący i praktykujący” („NIE” nr 3/2008) opisaliśmy oryginalne metody dydaktyczne stosowane przez księdza proboszcza Krzysztofa Wojnarowskiego, który uczył religii w Zespole Szkół Sportowych nr 1 w Krapkowicach na Opolszczyźnie. Padre stosował metody wychowawcze zgodne ze sportowym profilem szkoły wykorzystując elementy kung-fu, dżudo, kick-boxingu oraz niedozwolone w sportowej rywalizacji chwyty stosowane przez kiboli.

Jeden z niesfornych uczniów dostał dziennikiem w głowę tak celnie, że stracił przytomność. Ocknął się w szpitalu, gdzie przeleżał kilkanaście dni. Dwóch innych gnojków księżulo chwycił za karki i walnął o siebie głowami, aż zobaczyli gwiazdki. Jeszcze inny pechowiec dostał z zaskoczenia w tył głowy, która zatrzymała się na blacie ławki. Specjalnością wielebnego był jednak „taniec Jezioro Łabędzie”, jak ją nazywał. Brał szczyli za kudły i podciągał w górę, aż przebierali nogami w powietrzu wyjąc niemiłosiernie z bólu! Wszystko to uchodziło księżulowi na sucho, do momentu gdy spuścił pasem od spodni ojcowski łomot Adrianowi. Tego już było za dużo! Matka małolata powiadomiła policję, która wszczęła dochodzenie zakończone aktem oskarżenia. Za wymierzanie sprawiedliwości wedle zaleceń Marka Jurka proboszczowi grozi do roku więzienia. W tym wypadku ściganie odbywa się zazwyczaj z oskarżenia prywatnego, ale ze względu na ważny interes społeczny prokuratura postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce!

25 lipca w Sądzie Rejonowym w Strzelcach Opolskich odbyła się pierwsza rozprawa przeciwko księżulowi. Niespodziewanie oprócz niego w świątyni Temidy pojawiła się rozwścieczona kilkudziesięcioosobowa tłuszcza parafian, której przewodził organista i matka wielebnego.

– To najgorszy chuligan, należało mu się! – krzyczeli.
Dostało się też dziennikarce „Nowej Trybuny Opolskiej”.
– Pożałujecie, jeśli relacja z sądu będzie opublikowana! – próbowali ją zastraszyć.

Na sali sądowej matka księdza zaczęła szarpać reporterkę. Była tak agresywna, że ochrona musiała ją wyprowadzić siłą. Mamusia rzuciła się wtedy na Adriana i jego matkę, a jej wściekli towarzysze broni otoczyli kobietę z dzieckiem wykrzykując pod ich adresem niewybredne słowa. Skończyło się tylko na zadrapaniach i strachu, gdyż czujni ochroniarze w porę zareagowali i wypieprzyli całe parafialne towarzystwo z budynku sądu grożąc, że wezwą policję.

Adrian musiał być wtedy bardziej przerażony niż gdy dostawał łomot od proboszcza, gdyż przez ponad godzinę uspokajał go psycholog sądowy! Następnie został przesłuchany w pokoju dla ofiar przestępstw. W tym samym czasie padre Wojnarowski składał wyjaśnienia na sali sądowej. Przyznał, że bił chłopca, ale stwierdził, iż były to tylko żarty!

Po zakończeniu rozprawy wezwani na pomoc policjanci musieli eskortować Adriana i jego rodziców do samochodu, gdyż przed budynkiem sądu stał rozwścieczony nie na żarty tłum pobożnych parafian.

Rodzice chłopca czują się zaszczuci. Otrzymują anonimowe pogróżki i wyzwiska. Spodziewają się wszystkiego najgorszego, w obawie przed ewentualną napaścią chcą więc wywieźć chłopca z Krapkowic. Następną rozprawę przewidziano na wrzesień. Zapowiada się równie gorąco. Jeśli wcześniej katolicy nie dopadną szczyla.

[2008] Tygodnik NIE Nr 32/2008

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: