Ksiądz kradnie co popadnie

Barokową, drewnianą rzeźbę Matki Boskiej z Dzieciątkiem niedawno można było nabyć na internetowej aukcji na portalu Allegro za 15 tys. zł.

Oferta zwróciła uwagę policji, ponieważ rzeźba mogła być kradziona. Okazało się, że figurka pochodziła z kościoła w miejscowości Witoszów Dolny. Sprzedającym był ksiądz, były wikary z tamtejszej parafii. Dziś padre pełni duchową posługę w innej miejscowości województwa dolnośląskiego. Policja zrobiła nalot na plebanię. Rzeźbę odzyskano, ale ksiądz nawet nie trafił na dołek, czyli policyjną izbę zatrzymań. Na razie nie postawiono mu żadnego zarzutu. Fakt, że osoba duchowna zajumała świętą, a przy tym zabytkową figurkę, oburzył jedynie parafian z Witoszowa, którzy monitowali w tej sprawie w kurii, gdzie panuje świątobliwy biskup Dec. Nikt nie chciał z nimi gadać, więc pocałowali świętą klamkę i wrócili do siebie.

Fakt, że ksiądz kradł, nas akurat nie dziwi, a tylko to, że braku cennej rzeźby nie zauważyli trzej kolejni proboszczowie (wikary podprowadził ją w 2004 r.). Okazało się, że z kościoła zginęło więcej zabytkowych przedmiotów. Cztery lata temu ówczesny proboszcz obejmując parafię sporządził spis ruchomości na potrzeby władz kościelnych. Odnotował wówczas, że zaginęła srebrna, pozłacana monstrancja z XVIII wieku. Niedawno została odnaleziona pod stosem węgla w piwnicy budynku gospodarczego obok plebanii. Nikt nie wierzy w cud samoistnego przemieszczenia się monstrancji. Nikt też cztery lata temu nie zgłosił policji zaginięcia tego przedmiotu. Nikt również, poza złodziejem, nie wie dokładnie, co i kiedy zginęło z kościoła.

###

Kilka lat temu („NIE” nr 29/2003) w artykule pt. „Święta juma” opisaliśmy bezkarny proceder okradania zabytków sakralnych przez duchownych. Wszystkie obiekty zabytkowe, w tym kościoły i ich wyposażenie, są częścią kulturowego dziedzictwa. Tak głoszą ustawy o: zabytkach i opiece nad zabytkami oraz o ochronie dóbr kultury. Parafie, które w imieniu Kościoła kat. i innych związków wyznaniowych są właścicielami tych zabytków, mają obowiązek sprawowania nad nimi opieki. Wszelkie przemieszczanie ruchomych obiektów, jak np. obrazy czy rzeźby, jest zabronione, a prace konserwatorskie muszą odbywać się pod nadzorem Państwowej Służby Ochrony Zabytków. Taka jest wynikająca z przepisów teoria. W praktyce funkcjonariusze Kościoła kat. robią, co chcą. W wielu zabytkowych kościołach, klasztorach i budynkach plebanii znajduje się znaczna liczba niezinwentaryzowanych rzeźb, obrazów, naczyń liturgicznych, epitafiów, starych szat liturgicznych i kościelnych chorągwi. Te przedmioty powinny zostać opisane na specjalnych kartach i wpisane do rejestru zabytków przez pracowników Państwowej Służby Ochrony Zabytków, podległej Ministerstwu Kultury. Brak takiej inwentaryzacji ułatwia kradzieże i handel sakralnymi dziełami sztuki. Proboszczowie niechętnie udostępniają wnętrza, a pracownicy PSOZ nie mają żadnej możliwości wyegzekwowania ustawowych nakazów.

Po niektóre zabytkowe ruchomości sięgają świątobliwe rąsie w sutannach. Skalę tego procederu trudno określić, bo udaje się wykryć tylko nieliczne przypadki kościelnej jumy. Zastanawiający jest także fakt, iż prokuratorzy bardzo opieszale w takich przypadkach ścigają sługi boże. We wspomnianym artykule opisaliśmy m.in. ewidentną kradzież cennych obrazów z kaplic kalwaryjnych opactwa w Krzeszowie. Były to dzieła wybitnego malarza baroku Michaela Willmanna. Jeden z byłych proboszczów zabrał je pod pretekstem konserwacji. Nigdy nie wróciły na miejsce. Mimo że miejscowi parafianie zgłosili kradzież policji, nie podjęto żadnych działań w tej sprawie. Można oczywiście czekać na Sąd Ostateczny, ale jest jeszcze kodeks karny i wynikający z niego obowiązek ścigania przestępców, także tych w czarnych i fioletowych sukienkach.

Proceder okradania kościołów i nielegalnego handlu sakralnymi dziełami sztuki kilka lat temu UNESCO uznała za jedno z istotnych zagrożeń kulturowych. Polska zajmuje jedno z czołowych miejsc na liście państw, w których ten proceder ma miejsce.

Pomroczna zawsze była przedmurzem.

[2008] Tygodnik NIE Nr 29/2008

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: