Ksiądz poseł z dzieckiem

Wybraniec narodu wybrańcem Boga.

Z badań księdza Józefa Baniaka dotyczących kryzysu tożsamości kapłańskiej wynika, że 47 proc. polskich księży chce życia rodzinnego, a 42 proc. odrzuca celibat w obecnej formie. Kościół kat. mówi „nie”, chętnych na sutanny jest więc coraz mniej, a odejść ze stanu duchownego coraz więcej.

Ratunek znalazł biskup Stanisław Stefanek z Łomży, ale z wrodzonej skromności utrzymuje go w tajemnicy.

Od żony…

Przez dziesięciolecia Jan Majewski nie wyróżniał się z grona rówieśników. Kochał Boga, ale bratał się z komuchami. W PRL stworzył wzorcową spółdzielnię ogrodniczą koło Sandomierza i został sekretarzem wojewódzkim ZSL, co nie mogło się stać bez aprobaty jedynie słusznej partii. Tylko naiwni twierdzą, że wynieśli go na fotel wdzięczni prości ludzie. W pierwszych wolnych wyborach parlamentarnych w 1991 r. Jan Majewski został posłem PSL z okręgu rzeszowsko-tarnowskiego.

– Prawnik po aplikacji radcowskiej i sędziowskiej. Przy tym brat łata. Łagodził wszystkie spory. Z nałogów miał jeden. Uwielbiał hazard. Pasjami grał w totka – wspominają koledzy.

W życiu prywatnym Majewskiemu układało się gorzej. Małżeństwo się rozpadło. Podobno najważniejszym powodem był zły charakter mamusi jego wybranki. Dobrze rozumiem zięciów, którzy mają problemy z teściowymi – mawia dzisiaj. Po tamtej miłości został syn, który obdarzył Majewskiego dwojgiem wnucząt.

… do sutanny…

Gdy w 1992 r. biskup Stefanek odprawiał rekolekcje dla parlamentarzystów, Majewski nie wyróżniał się z parlamentarnego tłumu. Ale właśnie wtedy pomyślał pierwszy raz: Może zostałbym księdzem? Nie podzielił się tą ideą z kolegami. Wiedział, że nawet pobożni posłowie zabiją go śmiechem. Równie trudno było wyartykułować ten pomysł spowiednikowi, bo najpewniej kazałby na pokutę zwiększyć liczbę modlitw domowych.

Pozostawał biskup, który przyjął pragnienia 50-latka z wielką powagą. Wtedy Stefanek nie mógł zbyt wiele, ale sprawy ruszyły, gdy w 1996 r. objął biskupstwo w Łomży. Jako ordynariusz bez trudu zapewnił Majewskiemu celę w tamtejszym klasztorze i miejsce w seminarium. Choć podstarzały poseł wyglądał śmiesznie w tłumie kleryków, to jednak w odróżnieniu od nich w indeksie miał piątki, w głowie postanowienie godnego służenia Bogu, a duszę wolną od pokus.

Stefanek wyświęcił go w 1999 r. Świeżo upieczony kapłan skończył właśnie 57 wiosen. Z plotek wiem, że w uroczystościach uczestniczył syn z przychówkiem. Żona nie. Zresztą w oczach Boga kobieta, która obdarowała go potomkiem, nie miała do niego żadnych praw. Watykan unieważnił małżeństwo i ten sakrament okazał się niebyły.

… i biskupa

Pod koniec 2007 r. oskarżono biskupa Stefanka o współpracę z bezpieką.

– Do moich obowiązków należały kontakty z SB. Miałem nawet stałego stróża z SB, był kapitanem. Ja te rozmowy traktowałem z humorem. Nie przypuszczałem, by mój rozmówca brał je na poważnie – wyjaśniał ordynariusz, ale ataki nasilały się. Przełożeni skazali go na chwilowe odosobnienie.

Najżarliwszym obrońcą okazał się mocno schorowany Majewski. Ponieważ jako wikary z Kaliningradu nie ma w Łomży swojej ambony, z płomienną mową obrończą zwrócił się do pań internautek i panów internautów. W jego oczach Stefanek powtarza los Chrystusa. Tego też najpierw radośnie witano, patrzono, jak rozmnaża chleb, a gdy już dokonał dzieła, zafundowano mu krzyż. Bo każdy uczciwy katolik kończy na Golgocie. Majewski nie radził mistrzowi szukać sprawiedliwości w sądach, bo adwokaci wydoją go z pieniędzy. Zapewnił, że jako była papuga wie, co mówi. Prorokował, że w efekcie całego skandalu choinka kościoła łomżyńskiego zostanie odczyszczona, a spinające ją łańcuchy odnowione.

Czas pokazał, że miał rację.

Opowiadam tę historię na dowód, że Majewski w chwili próby nie wyparł się protektora, co jest w powszechnym zwyczaju. Zresztą nie słyszałam o kimś, komu zrobienie Majewskiego księdzem sprawiłoby ból. Ucieszonych jest wielu. Oprócz Stefanka wierni z parafii św. Wojciecha w Kaliningradzie, sam zainteresowany i najpewniej Jezus. Wiadomo przecież z Biblii, że choć jedni robotnicy pracowali od rana, drudzy od południa, a inni rozpoczęli na godzinę przed końcem, to Syn Boży dał wszystkim takie samo wynagrodzenie – jednego denara.

Z punktu widzenia interesów Kościoła kat. najistotniejsze jest upowszechnienie losu księdza Majewskiego. Ja mam powołanie, chcę zakosztować życia kleryka, powiedzcie, jak przeprowadzić unieważnienie małżeństwa. Żona nic nie wnosi do mojego życia, ciągle kwęka i narzeka… – apeluje w internecie wierny, który poznał los Majewskiego. Ze wszystkich wpisów wynika, że w Polsce nie zabraknie chętnych do zamienienia starej żony na nową sutannę.

[2008] Tygodnik NIE Nr 07/2008

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: