Wysocko Wielkie – Kontrowersje nad trumną

Parafianka twierdzi, że proboszcz odmówił godnego pochówku jej zmarłego ojca. Ksiądz zapewnia, że to nieprawda a wszystkiemu winna jest nienawiść.

Mieszkanka Wysocka Wielkiego jest oburzona postępowaniem miejscowego proboszcza, który stwarzał przeszkody przy pogrzebie jej ojca. W efekcie mszę żałobną odprawiono w innej parafii, a do Kurii Diecezjalnej w Kaliszu wpłynęła skarga. Ksiądz odpiera wszystkie zarzuty pod swoim adresem.

– Jestem wierzącą i praktykującą katoliczką, ale nie mogę pogodzić się z tym, co robi nasz proboszcz. On nie uznaje, że to my jesteśmy Kościołem. On uznaje swoją wyższość nad nami. Wyznaje zasadę, że kto nie jest z nim, jest przeciwko niemu – mówi Danuta Torzewska, która od 3 lat nie chodzi do swojego macierzystego kościoła. Woli jeździć na msze do Ostrowa Wielkopolskiego. Twierdzi, że nie jest jedyną, która tak robi.

Bezpośrednią przyczyną takiego kroku było zamieszanie związane z chrztem wnuczki. Ponieważ jej rodzice nie mają ślubu kościelnego, tylko cywilny, musieli napisać specjalne oświadczenie, w którym ,,świadomi pewnych trudności z tytułu ich osobistej sytuacji związku cywilnego” poprosili o sakrament chrztu i zadeklarowali, że wychowają dziecko w katolickiej wierze.

Dopiero po otrzymaniu wszystkich dokumentów proboszcz Jan Witkowski poinformował, że dziecko zostanie ochrzczone po mszy, a nie tak jak inne dzieci – w jej trakcie. Powodem był właśnie brak związku sakramentalnego. Zdegustowani takim obrotem sprawy rodzice dziecka postanowili ochrzcić córkę w innym kościele. Uzyskali na to zgodę, ale musieli w tym celu załatwić wszystkie formalności i trzy razy odwiedzić wysockiego proboszcza.

Danuta Torzewska po chrzcinach opisała całą sprawę w skardze wysłanej do kurii. W odpowiedzi otrzymała tylko zapytanie, czy treść jej pisma można pokazać księdzu Witkowskiemu, aby zapoznał się z zarzutami. Zgodziła się i na tym cała sprawa ucichła.

W połowie grudnia br. nasza czytelniczka znów napisała do biskupa kaliskiego Stanisława Napierały. Tym razem z powodu okoliczności związanych z pochówkiem swego ojca.

– Gdy z mężem poszłam załatwiać formalności związane z pogrzebem, ksiądz zaczął zadawać pytania dotyczące ojca: gdzie brał ślub kościelny, ile ma rodzeństwa, dzieci, wnuków i prawnuków, jakie funkcje sprawował społecznie, jakie stanowisko miał w partii? Wypomniał, że ojciec nie uczęszczał do kościoła i nie łożył na jego utrzymanie. Tymczasem ojciec każdą daninę uiszczał rokrocznie. Owszem, nie był wzorowym chrześcijaninem, ale jego stosunek do wiary zmienił się pod koniec życia. Regularnie spowiadał się i przyjmował komunię. Z racji swojego sędziwego wieku w domu – od ks. wikariusza Dariusza Brylaka, który odwiedzał go regularnie co miesiąc. Dobrze, że przed wizytą u proboszcza wzięłam tabletkę uspokajającą. Sama jestem trzy miesiące po zawale. Mąż musiał jednak wyjść w trakcie rozmowy – mówi pani Danuta.

Według jej relacji, na skierowane do księdza pytanie, czy pozwoli wprowadzić trumnę ojca do kościoła, nie uzyskała żadnej odpowiedzi. Wtedy poprosiła o pochówek w innej parafii. Msza pogrzebowa została odprawiona w kościele św. Pawła w Ostrowie. Pochówek, na cmentarzu w Wysocku, odprawił także ksiądz z Ostrowa.

Pod wpływem emocji cztery dni po śmierci ojca Danuta Torzewska napisała… wiersz o księdzu. Razem z kolejną skargą trafił do kaliskiej kurii. Odpowiedzi na razie brak.

– Nie pamiętam, aby ta pani zwracała się na piśmie. Musiałbym to sprawdzić. Proszę napisać do nas list w tej sprawie i wysłać go drogą pocztową – powiedział ks. dr Jacek Bąk, kanclerz Kurii Diecezjalnej w Kaliszu.

– Sprawę znam ze słyszenia. Nie znam szczegółów, ale moim zdaniem nie powinno do takich rzeczy dochodzić. Od oceniania ludzkich postępków jest przecież Pan Bóg – mówi sołtys Wysocka Walerian Florczyk.

Ks. Jan Witkowski, proboszcz parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Wysocku Wielkim w krótkiej rozmowie stanowczo odpiera zarzuty. – Msza pogrzebowa odbyła się w Ostrowie, bo takie było życzenie tej pani. Informacje podawane przez nią są wyssane z palca. Nie ma w nich prawdy. Tyle złego może zrobić nienawiść jednej osoby – mówi.

Ks. Jan kieruje wysocką parafią od kilku lat. W tym czasie zdobył sobie wśród wiernych zarówno wielu zwolenników, jak i przeciwników. Ci drudzy podkreślają, że było więcej podobnych przypadków, kiedy proboszcz nie zezwalał na wprowadzanie trumny do kościoła. Krewni złorzeczyli, ale w końcu się zgadzali na takie potraktowanie zmarłego. Natomiast druga strona utrzymuje, że drugiego takiego kapłana próżno ze świeczką szukać.

– Uczciwie realizuje przepisy prawa kanonicznego. To zawsze rodzi zgrzyty, bo nie wszyscy tego prawa przestrzegają. Dziękuję Panu Bogu za takiego księdza. To wielki cierpiętnik. Nikomu nic złego nie zrobił. Jeśli ktoś ma takie odczucia, to powinien mieć pretensje do samego siebie. Inne parafie mogą nam go tylko pozazdrościć takiego księdza – mówi jedna z parafianek z Wysocka, prosząc jednak o zachowanie anonimowości.

[2010.12.31] NaszeMiasto.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: