FiM – Jak czarny z czarnym

Co dzień rano otwieram pocztę e-mailową, a dokładniej swoją skrzynkę marek@faktyimity.pl i tam, pomiędzy nadzwyczaj interesującą korespondencją na rozmaite tematy, pojawia się wracające jak bumerang pytanie: „Co dalej z pedofilem Pawłowiczem?”.

Nie tak dawno napisałem, że po namierzeniu zboczeńca na Ukrainie został on aresztowany. Na tym rola dziennikarzy „FiM” się skończyła i do sprawy wrócimy już tylko po to, aby zrelacjonować proces.

A jednak pytanie PT Czytelników powraca, co oznacza, że zainteresowanie jedynym skutecznym śledztwem dziennikarskim w Polsce, które zakończyło się zapuszkowaniem księdza pedofila – nie gaśnie. Cóż… „vox czytelnikos, vox Dei” – jak mawiali starożytni redaktorzy.

Aby sprostać zadaniu, odwiedziłem kilka dni temu Łęczycę, gdzie Pawłowicz żyje dostatnio na państwowym wikcie. My w „FiM” mamy swoje sposoby na zdobywanie informacji. Przyłożenie ucha do murów łęczyckiego więzienia nic nie dało, bo mury te mają 6 metrów grubości (sic!), więc trzeba było znaleźć odpowiednie ucho (i oko) i przerzucić je przez te mury…

Nasz pupil ma farta, bo siedzi w celi trzyosobowej, co w porównaniu z innymi więźniami – zameldowanymi w przepełnionych, kilkunastoosobowych celach łęczyckiego pierdla – jest oznaką luksusu. Jego współwięźniem jest… najprawdziwszy Murzyn z Afryki równikowej – czarny jak heban i wielki jak baobab. Murzyn jest na ogół grzeczny, jednak Pawłowicz wkurzyłby nawet świętego. Negr święty nie jest. Otóż księżulo zapowiedział, że czego jak czego, ale kibla to on akurat myć (kiedy przyjdzie jego kolej) nie będzie. Jakżeby białe rączki nawykłe do liczenia tacy i kolędy oraz do głaskania młodych chłopców mogłyby się paprać w g…?! Na to potomek Zulusów wściekł się okrutnie i „wytłumaczył” ręcznie księżulowi, że niewolnictwo już się dawno skończyło. Nasz wikary pokazał siniaki władzom więziennym, a te musiały wyjaśnić doniesienie. Kiedy przyszło jednak co do czego, nagle Pawłowiczowi odeszła ochota na rolę donosiciela i oświadczył zdumionym klawiszom, że towarzysz z celi to bardzo dobry i miły Murzynek. Przypuszczamy, że wcześniej musiało dojść do kolejnej rozmowy czarnego z czarnym „na szczycie”, w której Murzynek musiał księdzu coś obiecać…

Wkrótce wikary z nudów wpadł na kolejny pomysł: – Będę odprawiał msze dla więźniów. Naczelnikowi więzienia szczena opadła: – Jakże ty możesz odprawiać msze, skoro nawet do kąpieli chodzisz z ochroniarzem, bo inni więźniowie uparli się, że „chcą cię poznać zdecydowanie bliżej”. (Podczas spaceru więźniowie krzyczeli do Pawłowicza: „Chodź tu do nas, ty… Już my cię wyspowiadamy”).

– No to ja będę odprawiał msze w samotności – obwieścił pedofil. – To sobie odprawiaj w zamkniętej kaplicy – ucieszył się szef ciupy, myśląc, że ma kłopot z głowy. Mylił się.

– Świetnie – uradował się Pawłowicz i dodał, że do mszy potrzebne mu jest wino mszalne i to w dużych ilościach. Naczelnik oniemiał i podobno już mu tak zostało.

Oczywiście z wina wyszły nici, ale załoga więzienia w Łęczycy zachodzi w głowę, z jakimi to nowymi roszczeniami jaśnie pan ksiądz teraz wystąpi. Jak wystąpi, to znów je opiszemy. A tak na co dzień życie toczy się normalnie. Pawłowicza odwiedzają wysocy przedstawiciele kurii i o czymś z nim rozmawiają. Przyjechał też brat z Ukrainy. Aresztant dostaje smaczne paczki żywnościowe i czeka na początek procesu, który nastąpi najpewniej w połowie marca.

I co? Czy mam Was uszczypnąć? Tak, tak – właśnie przeczytaliście o prześladowaniu katolickiego księdza w Polsce!!!

[2003] FaktyiMity.pl Nr 3(150)/2003

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: