FiM – Karna parafia

Tatuś, kochanek, alkoholik – to księża, którzy za niecne występki byli zsyłani na karną parafię do Brenna w Wielkopolsce. Do dzisiaj nie chce tam dobrowolnie przyjść żaden wikariusz. Taki epizod mógłby zaszkodzić ich dalszej karierze. Dlatego biedny proboszcz Brenna został zmuszony do handlu wymiennego; jeśli przyśle do seminarium pięciu chłopaków, biskup przydzieli mu pomocnika.

Najgłośniej w Brennie było o młodym i przystojnym wikarym Krzysztofie. Długo nie zagrzał tu miejsca. Skandal wybuchł na wieczornym nabożeństwie. Młoda, atrakcyjna dama, ze swoim czteroletnim synkiem, przybyła do kościoła na mszę. Gdy wikary bił się w pierś i wołał „moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina”, chłopiec wybiegł z pierwszej ławki i zawołał: „Tatusiu, daj nam pieniążki na jedzenie”. Ludzie do dzisiaj chwytają się za głowę na wspomnienie tamtej chwili. Kobieta doskoczyła do duchownego i donośnym głosem zaczęła się domagać opieki, zainteresowania przyszłością ich dziecka, a przede wszystkim alimentów. Ksiądz po krótkiej gonitwie wokół głównego ołtarza uciekł do zakrystii i zatrzasnął drzwi. Wreszcie, pod osłoną nocy, został wywieziony do innej parafii.

Nieco dłużej w karnej plebanii został ksiądz Bartosz. Starszy mężczyzna z czerwonymi policzkami i silną pięścią miał mocne wejścia… szczególnie na lekcje religii. Wpadał do klasy jak burza i – jak był szum – strzelał z otwartej dłoni siedzącemu najbliżej chłopakowi. Uczniowie musieli znosić jego alkoholowy oddech.

– Zionęło od niego już od rana – wspomina dawna uczennica. – Wieczorne kazania w kościele mało kto rozumiał, bełkotał, powtarzał w kółko to samo. Wszyscy wiedzieli, że jest alkoholikiem i przyjechał do Brenna za karę. Ponoć w poprzedniej parafii pomylił mszę weselną z żałobną.

Kilka lat na służbie wysiedział proboszcz Stanisław. Ludzi trzymał krótko, rozgrzeszenia rzadko dawał, natomiast pieniądze wyciskał jak mało kto. Wreszcie wieś się zbuntowała. Parafianie zażądali zmiany proboszcza. Grozili, że tego wywiozą na taczkach. Biskup żądania wsi spełnił. Przysłał następnego grzesznika na pokutę, potem jeszcze kilku na wymianę. Obecny proboszcz Pachciarz trzyma się już ponad 10 lat, co jest rekordem Brenna.

Teraz ma jednak poważny problem. Latka mu lecą, czas odejścia w stan spoczynku jest coraz bliższy, a następcy, choćby pomocnika, jak nie ma, tak nie ma. Biskup postawił ultimatum: „Przyjdzie z parafii pięciu chłopaków do seminarium – dam wikarego”. A tu chętnych na księży brakuje, młodzież odsuwa się od kościoła. Pachciarz z utęsknieniem wspomina więc czasy, gdy wysłał do seminarium dziewięciu chłopaków, a do zakonu sześć dziewcząt. Kiedyś zahukani chłopcy ze wsi dominowali w seminariach. Teraz jest cienko, mimo iż w duchownym stanie przyszłość zapewniona. No, chyba że się trafi do karnej parafii.

[2003] FaktyiMity.pl Nr 10(157)/2003

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: