FiM – S…aj ze szkoły!

„To nie było pobicie, to taka mocniejsza rozmowa…” – stwierdza Sylwia O., pedagog szkolny z Dobropola Pyrzyckiego, gdy reporter naszego tygodnika prosi ją o ocenę postępowania księdza podczas lekcji religii.

Do incydentu doszło 28 października bieżącego roku. W pewnej chwili podczas lekcji religii ksiądz Jacek S. chwycił szóstoklasistę Marka za bluzę i z wielką siłą cisnął nim o drzwi. Chłopak niczym wystrzelony z procy wypadł na korytarz. Drugiemu uczniowi – Krzysztofowi – po szarpaninie – powiedział bez ogródek: „S…aj z klasy”.

Mimo że o zdarzeniu poinformowano dyrektorkę szkoły, ta od początku usiłowała zbagatelizować incydent. Co prawda rozmawiała z księdzem i niektórymi rodzicami, ale o rękoczynie nie poinformowała zwierzchników, czyli kuratorium w Szczecinie, co należało do jej obowiązków. O tym, co wydarzyło się w szkole w Dobropolu, władze oświatowe dowiedziały się dopiero po kilku dniach od dziennikarza naszej redakcji.

Poproszona o komentarz do zdarzenia dyrektorka szkoły Barbara C. wysłała nas na drzewo, ograniczając się jedynie do stwierdzenia, że zrobiła wszystko, co do niej należało. Jak się jednak okazało, szefowa placówki o przepisach i dobru dziecka raczej zapomniała. A wszystko, by zatuszować sprawę i chronić kapłana. Dopiero pod presją zaniepokojonych rodziców uczniów wszczęła postępowanie dyscyplinarne w stosunku do księdza. Niestety, do końca ubiegłego tygodnia nie zawiesiła go w obowiązkach katechety.

– My także rozpoczęliśmy wyjaśnianie tej przykrej sprawy – mówi Iwona Rydzkowska, rzecznik prasowy kuratorium oświaty w Szczecinie. – Wiemy już, że dyrekcja szkoły nie postępowała w tej sprawie zgodnie  z przepisami, naruszając między innymi prawa dziecka. Po szczegółowym ustaleniu wszystkich okoliczności wydarzeń ostateczną decyzję wyda komisja dyscyplinarna.

Ksiądz Jacek S. (lat 47) jest proboszczem w parafii Brzezina, której podlega także Dobropole Pyrzyckie. Nie cieszy się najlepszą opinią. Wielu parafian boi się wypowiadać na jego temat, inni twierdzą, że księdzu już niejednokrotnie puszczały nerwy i dlatego nie powinien uczyć dzieci – mówi jedna z mieszkanek Brzezin.

– Najgorsze jest to, że nauczyciele z dyrektorką, zamiast bronić dzieci, stanęli murem za księdzem i robili wszystko, by ukręcić sprawie łeb. Nie mogliśmy na to patrzeć, dlatego zawiadomiliśmy waszą redakcję – mówi pan Krzysztof. Proboszcz z Brzeziny przyznaje się do pobicia uczniów. Początkowo myślał, że na przeproszeniu rodziców wszystko się skończy i będzie mógł nadal uczyć religii. Teraz czeka na decyzję swoich władz zwierzchnich. Dziwnie chętnie godzi się z myślą, że incydent na lekcji zakończy jego nauczanie w szkole. Może o to mu właśnie chodziło?

###

W ostatnich latach coraz częściej dochodzi do bicia uczniów podczas lekcji religii, o czym pisaliśmy na łamach „FiM”. Wielu księży dopuszczało się także molestowania seksualnego w stosunku do dzieci, jak choćby kapłan z Lututowa koło Wielunia czy ostatnio ks. Tomasz G. z Wysokiej k. Łańcuta. Najdrastyczniejszy przykład znęcania się nad dziećmi dotyczy Bartka O., trzynastolatka z Hłudna, który na skutek dręczenia i fałszywych oskarżeń kapłana popełnił samobójstwo. W tym przypadku nauczyciele i dyrektor szkoły także nie stanęli w obronie chłopca…

PS Ze zrozumiałych powodów zmieniono niektóre dane osobowe

[2008] FaktyiMity.pl Nr 46(454)/2008

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: