FiM – Ojczulek i ojciec

Lubelski dziennikarz Jacek S. badał tuszowaną sprawę molestowania seksualnego młodych chłopców przez zakonnika z Włodawy. Dopiero pod koniec swojego dziennikarskiego śledztwa skonstatował z przerażeniem, że jedną z ofiar jest… jego syn.

Połowa października, brzeg Bugu obok Włodawy, godzina 1.00 w nocy. Straży granicznej patrolującej ten teren podejrzana wydaje się toyota stojąca ze zgaszonymi światłami niemal w szczerym polu. Kiedy patrol zapala latarki, z samochodu ucieka nastoletni chłopiec. Ale wewnątrz są nadal dwie osoby. Po wylegitymowaniu okazuje się, że jest to zakonnik – paulin Paweł – oraz uczeń gimnazjum – Sławomir S. Z wnętrza samochodu wydobywają się opary alkoholu. Straż graniczna powiadamia policję, a ta wkrótce ustala, że zarówno ojczulek Paweł, jak i dziecko są pijani.

Tyle oficjalne ustalenia, ale od czego nasze dziennikarskie śledztwo, dzięki któremu wiemy znacznie więcej…

Dwie godziny wcześniej niż opisywane przez nas wypadki miały miejsce następujące wydarzenia:

Zakonnik podjeżdża swoją toyotą pod dom Sławka. Chłopiec wie, że o tak późnej porze rodzice nie pozwolą mu wyjść z domu – nawet na spotkanie z księdzem. Ucieka więc przez okno swojego pokoju, wsiada do auta, a to szybko odjeżdża. To zresztą nie pierwszy taki scenariusz realizowany przez ojca Pawła.

W samochodzie jest już drugi chłopiec, też uczeń gimnazjum – Czesio D. Cała trójka podjeżdża pod sklep „Żabka”, w którym paulin kupuje pół litra wódki wyborowej. Alkohol ten zostanie wypity nad brzegiem rzeki. To jedna z wie-lu eskapad ojca Pawła. Wcześniej, w podobnych alkoholowo-seksualnych celach zabierał tych i innych chłopców na przykład nad jezioro Białe. Zawsze późno w nocy.

Oczywiście rodzi się pytanie: skąd wiemy, że poza pojeniem alkoholem nieletnich, zakonnik do-puszczał się aktów pedofilii? Odpowiedzi dostarcza wspomniane wcześniej prywatne śledztwo lubelskiego żurnalisty. Jacek S. o całej sprawie dowiedział się przypadkowo i powziął mocne postanowienie, że tym razem draństwo klechy wyjdzie na światło dzienne. Zaczął z mozołem zbierać tuszowane fakty, a tymczasem jego żona opowiedziała mu o dziwnym ostatnio zachowaniu syna. Według jej relacji, Sławek pewnej nocy wszedł do jej pokoju, cały drżał i prosił, aby pozwoliła mu położyć się choćby na podłodze, bo nie chce być sam. Od tego czasu zachowywał się dziwnie, był niespokojny, nie chciał odbierać telefonów. Po kilku serdecznych, spokojnych, rodzinnych rozmowach straszna prawda wyszła na jaw. Owa noc, podczas której Sławek chciał spać w pokoju mamy, to była właśnie TA NOC, kiedy chłopak był pasażerem toyoty paulina…

Oczywiście żaden nastolatek nie przyzna się do stosunków homoseksualnych, bo byłaby to dla niego śmierć cywilna w środowisku, ale tata Sławka – dziennikarz – jest człowiekiem nie w ciemię bitym; wziął do ręki telefon komórkowy syna i znalazł w nim wiele niewykasowanych jeszcze SMS-ów od paulina. Takiej np. treści: „Cześć, tęsknię za tobą, chce mi się do Włodawy”. Albo takiej: „Jesteś ślicznym chłopaczkiem. Kiedyś znajdziemy swój czas i zagospodarujemy go tak, jak będziemy chcieli”.

Chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że takie treści zjeżą włos na głowie każdego ojca, więc redaktor Jacek złapał za słuchawkę telefonu i zadzwonił do naszej redakcji.

Niestety, było już nieco za późno, bo cwani paulini wyekspediowali zboczeńca do Francji. Ale skoro znaleźliśmy księdza Pawłowicza, pedofila ukrytego przez biskupa Orszulika na głębokiej Ukrainie, i doprowadziliśmy do jego uwięzienia, to ojczulka Pawełka w cywilizowanej Francji znajdziemy tym łatwiej.

A tymczasem z radością dochodzimy do wniosku, że coś się pomału w naszym kraju zmienia. Otóż, jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, prokuratura włodawska wszczęła w tej sprawie śledztwo z artykułu 200 kodeksu karnego, który mówi właśnie o molestowaniu nieletnich. Dowiedzieliśmy się ze źródeł dobrze poinformowanych, że ojcowie paulini dostali wezwanie dla o. Pawła na przesłuchanie (gdziekolwiek by był). Jeśli się nie stawi w wyznaczonym terminie, zostanie za nim rozesłany międzynarodowy list gończy.

[2004] FaktyiMity.pl Nr 47(246)/2004

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: