FiM – Sacropolo

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź postawił władze Gdańska pod ścianą, a obywateli, którzy sprzeciwiają się stawianiu im za oknami gigantycznej świątyni, spuścił do rynsztoka…

Do Rady Miasta Gdańska wpłynęła zbiorowa petycja ponad 200 mieszkańców dzielnicy Łostowice, którzy domagają się konsultacji społecznych „w związku z planowaną budową Sanktuarium pod wezwaniem bł. Jana Pawła II” tuż obok zamieszkiwanych przez nich domów. „Na projekcie widnieje informacja, że Sanktuarium ma mieć ponad 40 m wysokości oraz niewiele miejsc parkingowych. Wysokość ta jest nieproporcjonalna do najbliższych budynków – prawie trzykrotnie wyższa” – skarżą się obywatele, żądając przedstawienia im symulacji wpływu budowli sakralnej na osiedle (chodzi o poziom zaciemnienia lokali mieszkalnych, konsekwencje wzmożonego natężenia ruchu pielgrzymek i hałasu dzwonów) oraz propozycji miasta dotyczących rozwiązania nieuchronnych utrudnień. Zwracają ponadto uwagę na fakt, że po raz kolejny zostali pominięci w podejmowaniu ważnej decyzji, mającej wpływ na ich życie. „(…) począwszy od przekazania niezabudowanej nieruchomości gruntowej na cele działalności sakralnej, poprzez pierwotne przystąpienie do zmiany planu zagospodarowania przestrzennego, aż po informację o powstaniu nowego projektu Sanktuarium, który pojawił się w Urzędzie Miasta już w sierpniu 2012 r., a my dowiadujemy się o wszystkim ze strony parafii, i to w formie dokonanej” – skarżą się mieszkańcy Łostowic.

Ostry konflikt wokół kościoła na Łostowicach wybuchł przed dwoma laty. W styczniu 2011 r. prezydent Gdańska Paweł Adamowicz podarował kurii (tzn. sprzedał z 99-procentową bonifikatą) działkę o powierzchni 12 139 mkw. w obrębie ulic Ofiar Grudnia ’70, Jana Michonia i Wielkopolskiej, wartą 2 mln 836 tys. 900 zł. Arcybiskup Głódź zapłacił za nią 28 tys. 369 zł. Zapowiedział, że wkrótce postawi tam kościół ku czci oraz imienia JPII, więc gabaryty budowli muszą być wielkie. Doprowadzeni do rozpaczy mieszkańcy okolicznych bloków zaczęli pisać listy protestacyjne do władz miasta, przypominając, że w okolicy jest już sześć kościołów, zaś obowiązujący plan zagospodarowania przestrzennego zakazuje jakichkolwiek budowli wyższych niż 14 m i z tego m.in. powodu kupowali mieszkania w tym, a nie innym miejscu. „Wiele rodzin posiada małe dzieci. Wracając do domu, chcemy odpocząć. Nie potrzebujemy do tego kościoła sanktuarium z wieżą i dzwonem” – tłumaczyli.

Wkrótce potem na działce wyrósł krzyż, w którego pokropieniu uczestniczyli gdańscy hierarchowie, robiący za ministranta Adamowicz (na zdjęciu za Głódziem) i grupka wiernych, a mieszkańcy okolicznych domów uświetnili imprezę, dekorując balkony transparentami z napisami: „Chcemy usług, nie parafii”; „Szkoły likwidują, parafie budują”; „Żądamy konsultacji społecznych” itp. Rozwścieczony Głódź wykrzykiwał, że wichrzyciele „powinni się wstydzić”, zaś ich „bałamuctwa spłyną do rynsztoka jak wiosenny śnieg”, bo nie ma takiej siły, która powstrzymałaby go od wzniesienia świątyni. „Najpóźniej za 5 lat będzie gotowa” – zagwarantował metropolita.

Za namową Adamowicza, który pragnął złagodzić nastroje, kuria zgodziła się przeprowadzić konkurs na projekt architektoniczny kościoła, a radni wstrzymali się na ten czas z rozstrzygnięciem, czy i jak dostosować plan zagospodarowania przestrzennego terenu. Komisja (w jej siedmioosobowym składzie zasiadali m.in.: proboszcz łostowickiej parafii ks. Ryszard Grosi szef Komisji Kurialnej ds. Budownictwa Sakralnego ks. Tomasz Czapiewski) wybrała jednogłośnie dzieło, które doprowadziło Głódzia do kolejnego ataku furii. – Gdybyście się państwo pomodlili, to wprowadzilibyście sacrum do tego projektu. Kościół to nie jest Lidl czy Biedronka. Ja płacę i ja będę decydował – rugał publicznie roztrzęsionego prof. Szczepana Bauma, nestora gdańskich architektów (budował kościoły jeszcze za PRL-u), mówiąc mu, żeby się tak nie puszył, bo nie odniósł żadnych sukcesów. – Kilka dni później ks. prałat Czapiewski został zmieciony ze stanowiska Archidiecezjalnego Konserwatora Zabytków, a na jego miejsce Głódź wprowadził swojego człowieka, ks. Adama Kołkiewicza – mówi gdański proboszcz.

Po oficjalnym odrzuceniu przez kurię wybranego projektu radni definitywnie odłożyli prace nad planem zagospodarowania, zaś Głódź w grudniu 2011 r. poświęcił nowo wybudowaną kaplicę, która tymczasowo miała pełnić rolę świątyni. I znowu przypomniał mu się rynsztok: – To, co towarzyszy tej budowie, to jest folklor i spłynie jak wiosenny śnieg do rynsztoka. Sanktuarium powstanie i będą tłumy, niezależnie od wszystkiego – stwierdził arcybiskup. Kropiąc jeden z zaplanowanych do powieszenia dzwonów, dodał: – Mogą się pojawiać głosy, że dzwony przeszkadzają. Oczywiście, przeszkadzają, bo budzą sumienia.

Później nieco spuścił z tonu, wystosowując do przewodniczącego Rady Miasta Bogdana Oleszka specjalny list z pojednawczym zapewnieniem: „(…) dalecy jesteśmy od łamania prawa w jakimkolwiek wymiarze” oraz:„nie wykluczam, że jeden z projektów konkursowych może zostać zrealizowany, jednak z pewnością nie ten, który zajął pierwsze miejsce”. Radni nie dali się ogłupić mirażom i czekali na konkrety. Wkrótce wyszło na jaw, że Głódź odzyskał tupet: wybrał rujnujący estetykę okolicy hangar o wysokości 40,5 m i zażądał, żeby pod ten właśnie projekt zmienić plan zagospodarowania.

„Gdy plan zostanie zatwierdzony, wiosną będziemy się przymierzać do budowy. To projekt do przyjęcia, bardzo logiczny i odpowiadający wszystkim wymogom. Radni mają prawo go krytykować, żyjemy w wolnym świecie. Albo przemówi ich rozsądek, albo ideologia – zobaczymy, co weźmie górę. Jeśli nie uchwalą zmian w planie, to będzie nowa rada i je uchwali… Nam się nie spieszy. Sprzeciwiając się tej budowie, radni ośmieszą się na całą Polskę i odwrócą plecami do papieża” – ostrzegł arcybiskup.

Ewentualna uchwała dotycząca wznowienia procedowania nad zmianą planu poprzez zwiększenie dozwolonej wysokości zabudowy ma wkrótce stanąć na sesji Rady Miasta. Z buntowniczych nastrojów radnych oraz twardej postawy mieszkańców Łostowic wynika, że Głódź chyba jednak będzie musiał pójść po rozum do głowy lub faktycznie zaczekać na kolejne wybory…

[2013] FaktyiMity.pl Nr 7(676)/2013

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: