FiM – Mniszki walczące

Miały 3 mln zł i taką pasję, że nawet żona pana prezydenta chciała się z nimi fotografować. Oddały wszystko na chorych i ubogich. Kościół surowo je ukarał…

Franciszkanki Maryi Nieustającej Pomocy to bardzo – jak na firmę działającą pod szyldem kat. Kościoła – pożyteczne niewiasty, które zajmują się ludźmi ciężko upośledzonymi, nieuleczalnie chorymi i starcami. Wszystkich panien należących do owej gałęzi wyrosłej z pnia franciszkanek jest na świecie ok. 70 (w zdecydowanej większości Polki), zaś swoją centralę mają w Krzyżanowicach koło Raciborza (diecezja opolska), gdzie rezyduje przełożona generalna zgromadzenia s. Maria Kornelia Kramny.

Siostry prowadzą dwa domy pomocy społecznej (we Wrocławiu oraz Krzyżanowicach), w których opiekują się ponad setką pensjonariuszek. W końcu lat 90. postanowiły (sprężyną przedsięwzięcia była s. MonikaAlina Rusek, ówczesna dyrektorka DPS we Wrocławiu) wybudować nowoczesne centrum dla 120 osób niepełnosprawnych i przewlekle chorych wymagających stacjonarnej opieki oraz rehabilitacji. Miało się zwać Domem Maleńkiej Miłości i dawać wakacyjne schronienie również dzieciom, a pracę – ok. 100 osobom świeckim.

Znalazły odpowiedni teren w Kobylnicy nieopodal Słupska i w styczniu 2000 r. dostały od władz gminy za symboliczną opłatę (99 proc. bonifikaty) dwie działki o łącznej powierzchni prawie 1,5 hektara. Po typowych ceregielach religijnych polegających na poświęceniu terenu i zakopaniu kamienia węgielnego przez ordynariusza koszalińsko-kołobrzeskiego (był nim dzisiejszy metropolita wrocławski abp Marian Gołębiewski) rozpoczęto wstępne prace. Najpierw – z funduszy własnych zgromadzenia oraz środków holenderskiej fundacji – wzniesiono budynek, w którym zamieszkały dwie zakonnice, zaś kilka tygodni później także ich osiem podopiecznych (kobiety w wieku od 70 do 92 lat). Zasadnicza inwestycja ruszyła dopiero w październiku 2002 r., gdy starosta słupski podpisał pozwolenie na budowę zespołu budynków DPS w Kobylnicy (osiem pawilonów połączonych ze sobą w kształcie pierścienia z wewnętrznym ogrodem w środku), a watykański Sekretariat Stanu dał s. Rusek do ręki oficjalny papier, że papież Jan Paweł II jest osobiście zainteresowany sprawą i bardzo sobie „życzy, aby ten ośrodek mógł jak najszybciej rozpocząć swoją działalność i podjąć gorliwą posługę na rzecz bliźnich”.

###

Według wstępnych szacunków, całość miała kosztować ok. 28 mln zł. Zakon takich pieniędzy nie posiadał, więc panny kwestowały. Początkowo tylko w kościołach i na cmentarzach oraz przy okazji parafialnych festynów. Mocno rozkręciły akcję od jesieni 2003 r., kiedy to do Kobylnicy przyjechała s. Józefa Teresa Szada-Borzyszkowska, która wraz z s. Moniką zorganizowała dziesiątki imprez charytatywnych (m.in. mecz piłkarski weteranów ze słynnego klubu FC Barcelona z polskimi emerytowanymi kopaczami), kołatały do serc zamożnych sponsorów, namawiały do współpracy samorządy okolicznych gmin. Dzięki pomocy grupy entuzjastów skupionych w zarejestrowanym w sierpniu 2005 r. Stowarzyszeniu „Dom Maleńkiej Miłości” z s. Józefą w charakterze prezesa mniszki zebrały w sumie ok. 3 mln zł, co wystarczyło na wylanie fundamentów całego obiektu i wzniesienie dwóch pawilonów w stanie surowym.
– Na ciąg dalszy kasy już zabrakło. Kobitki wpędziły się w poważne długi u Bronisława B. – jednego z najbogatszych w Słupsku biznesmenów, oraz proces sądowy z Markiem W. – inspektorem nadzoru, któremu nie zapłaciły należnego wynagrodzenia. Ja też mam u nich parę złotych, ale już zaliczyłem je na straty – mówi „FiM” inny wierzyciel franciszkanek.
– Idea była piękna i zakonnice stawały na głowie, żeby ją zrealizować, ale porwały się z motyką na słońce, bo zebranie kilkunastu milionów złotych całkowicie przerosło ich możliwości, a biskupi nie kiwnęli nawet palcem w bucie, aby pomóc mało dochodowej inwestycji. Siostra Józefa żaliła mi się kiedyś, że na Kościół i Caritas w ogóle nie może liczyć – dodaje słupski radny.
– Gdy pan Lech Kaczyński został prezydentem, Pierwsza Dama bardzo chętnie objęła długoterminowy patronat nad naszym Domem Maleńkiej Miłości. Niestety, tylko honorowy… Obawiam się, że pani Marii Kaczyńskiej chodziło przede wszystkim o efekt medialny, bowiem zarówno od niej, jak i od Kancelarii Prezydenta nie uzyskaliśmy najmniejszego choćby wsparcia materialnego – zauważa jedna z franciszkanek.

###

Inwestycja w Kobylnicy (na zdjęciu) padła na pysk. S. Józefa stanowczo odmówiła nam rozmowy na ten temat, ale zdołaliśmy poznać okoliczności katastrofy z innych źródeł.
– Gdy przełożoną generalną naszego zgromadzenia była matka JoannaIrena Grobelna, zakon wspierał tę inicjatywę wszystkimi siłami i wolnymi środkami. W kwietniu 2006 r. nową szefową została matka Kornelia Kramny, dotychczasowa przeorysza klasztoru we wsi Hat nieopodal czeskiej Ostrawy. Po kilku tygodniach zaczęła torpedować budowę, a gdzieś tak od połowy 2006 r. miałyśmy już ostro pod górkę – żali się panna od Maryi Nieustającej Pomocy.
– Wkrótce siostry Józefa i Monika dostały pierwsze polecenie natychmiastowego powrotu do Krzyżanowic na „rekolekcje”. To był niemalże wyrok śmierci na ich podopieczne, staruszki niezdolne do samodzielnej egzystencji – twierdzi wolontariuszka ze Stowarzyszenia „Dom Maleńkiej Miłości”.
– Teresa miała ukończone studium medyczne i podjęła w tym czasie studia pielęgniarskie. Zrobiła licencjat, choć przełożona kazała jej przerwać naukę. Postanowiła zostać w Kobylnicy, łudząc się nadzieją, że ordynariusz opolski abp Alfons Nossol sprawujący kanoniczny nadzór nad zgromadzeniem, a także abp Gołębiewski mający Kobylnicę na sumieniu, coś z tym fantem zrobią. Żywiła się niestety iluzją – dodaje koleżanka s. Józefy.
– Jesienią 2008 r. przełożona generalna zgromadzenia zaproponowała nam, żeby gmina przejęła rozpoczętą inwestycję z dobrodziejstwem inwentarza, czyli samą ideę, nieruchomość z posadowionymi już na niej budynkami oraz zadłużenie. Nie chcąc dopuścić do marnotrawstwa dotychczasowych starań sióstr oraz dalszej degradacji niszczejącego od ponad roku obiektu, pan wójt Leszek Kuliński zaaprobował tę ofertę i zainicjowaliśmy procedurę wykupienia nieruchomości. Po-stawiliśmy wszakże warunek, że nie zapłacimy za nią więcej niż symboliczną złotówkę – podkreśla w rozmowie z „FiM” Jan Plutowski, sekretarz gminy Kobylnica.

„Przejmuje się nieruchomości położone w Kobylnicy oznaczone działkami nr 901/5 i 901/6 o łącznej powierzchni 1,4994 ha, których właścicielem jest Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek MNP w Krzyżanowicach z przeznaczeniem na cel publiczny. Przejęcie zostanie dokonane w drodze umowy sprzedaży” – czytamy w podpisanym przez wójta Kulińskiego zarządzeniu z 14 listopada 2008 r.

Cenę negocjował z s. Kramny i watykańską nuncjaturą w Warszawie, bowiem przepisy kościelne stanowią, że do wyzbycia się dóbr o wartości przekraczającej pół miliona dolarów „potrzebne jest zezwolenie Stolicy Świętej”. Papieskiego nuncjusza abp. Józefa Kowalczyka skręcało z żalu, ale ostatecznie stanęło na tej jednej złotówce (faktycznie gmina zapłaci ok. 300 tys. zł w ramach rozliczeń z Państwowym Funduszem Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, który też zainwestował w budowę).
– Brakowało nam tylko trochę oddechu i 600–800 tys. zł, żeby te dwa pawilony ruszyły i zaczęły się samofinansować, ale nikt w Kościele nie chciał nam pomóc. Dzisiaj biskupi przyjęli postawę Poncjusza Piłata. Mówią, że to Watykan zadecydował. A przecież w nuncjaturze wiedzieli tylko tyle, ile biskupi im powiedzieli – żali się „FiM” panna franciszkanka.
– W maju podpisaliśmy akt notarialny i niedoszły Dom Maleńkiej Miłości jest już własnością gminy. Żeby całkiem nie zaprzepaścić zbożnego celu oraz intencji darczyńców, częściowo dokończymy budowę. Tylko dwóch pawilonów, które wydzierżawimy później niepublicznemu zakładowi opieki zdrowotnej – zapewnia sekretarz Plutowski.

###

S. Józefa konsekwentnie odmawiała szefowej wyjazdu z Kobylnicy, bowiem było to równoznaczne z pozostawieniem na pastwę losu podopiecznych – ośmiu schorowanych i bezradnych staruszek, z którymi nie było co począć. S. Monika po trzech monitach pękła. Przed kilkunastoma dniami zapadł na obie niewiasty wyrok:
# s. Monika zainkasowała pisemne upomnienie i pokutę;
# s. Józefa została dyscyplinarnie usunięta z drużyny Franciszkanek Maryi Nieustającej Pomocy za „zaniedbywanie obowiązków życia konsekrowanego i uporczywe nieposłuszeństwo prawnym nakazom przełożonych w poważnej materii”.

[2009] FaktyiMity.pl Nr 27(487)/2009

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: