Pedofilia w polskim Kościele: jakie zapadają wyroki? Co się dzieje ze skazanymi?

Ich ofiarami bywali ministranci, ale też kilkuletnie dzieci na lekcjach religii. Ilu księży zostało w ostatnich latach oskarżonych i skazanych za pedofilię? Co dziwne, wiarygodnych statystyk nie ma – nie posiada ich ani Episkopat, ani sądy. Prześledziliśmy kilka procesów księży-pedofilów w Polsce – sprawdziliśmy, jakie wyroki zapadały i co się działo ze skazanymi.

Pedofilia jest przestępstwem, które bardzo trudno wykryć, udowodnić przed sądem, doprowadzić do skazania sprawcy. Ofiary często milczą, nie wiedzą, gdzie szukać pomocy, nie mają świadków. I decydują się mówić dopiero po latach – po latach cierpienia, duszenia w sobie traumatycznych przeżyć, bolesnej terapii. W wielu przypadkach jest już za późno, by dochodzić sprawiedliwości – według kodeksu karnego przestępstwo tego rodzaju ulega przedawnieniu po 10 latach, jednak nie wcześniej niż 5 lat po tym, jak ofiara osiągnie pełnoletniość (Art. 199 § 2). Czyli molestowane 8-letnie dziecko może dochodzić sprawiedliwości do momentu ukończenia 23 lat. Wiele ofiar nie ma więc szans na dochodzenie sprawiedliwości.

I choć pedofile są w każdej grupie zawodowej, to w Kościele przez lata istniał problem systemowego ukrywania sprawców. – Opowiedziałem o tym, że proboszcz mnie molestował. Wiedziała dyrektorka, pedagog, wiedzieli rodzice. Nikt nic nie zrobił. Świadkowie zeznawali, że informowali o pedofilii kurię. Też nic nie zrobiła – opowiadał w rozmowie z TOK FM Marcin K., ofiara księdza Zbigniewa R.

Statystyki? Brak

– Skoro episkopat nie mówi, szukałem. Przeglądając lokalne media znalazłem informację o 27 księżach katolickich skazanych za pedofilię w ciągu ostatnich 10 lat, do 2011 roku. Poza tym, kilka spraw było w toku, kilka zostało przerwanych ze względu na śmierć oskarżonego. Wielu nie stanęło w ogóle przed sądem – twierdzi Ekke Overbeek autor książki „Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele mówią”.

O wiarygodne statystyki jest jednak bardzo trudno. Rzecznik Episkopatu Polski ksiądz Józef Kloch na nasze pytanie, ile było przypadków od 2000 roku księży skazanych za molestowanie dzieci czy za posiadanie pornografii z udziałem nieletnich, odpowiedział nam, że takich danych nie ma. – Sam chciałbym je poznać… Kontaktowałem się z rzecznikami prasowymi więziennictwa, prokuratury oraz Ministerstwa Sprawiedliwości. Wiadomo jedynie, jakie jest wykształcenie skazanych i uwięzionych, nie ma natomiast rozróżnień na zawody – podkreśla Kloch. My postanowiliśmy przyjrzeć się kilku takim historiom. Sprawdzić w sądach, jakie zapadały wyroki. A w diecezjach, co działo się później ze skazanymi.

Część z nich już dawno zakończyła się wyrokami, inne wciąż trwają. jednak – jak podkreśla prof. Płatek – w tych sprawach zwykle zapadają „śmiesznie niskie” wyroki.

1. Zbigniew Z. Miał trafić za kratki, ale wniósł o odroczenie kary

Przypadek księdza Zbigniewa R. opisała w rozmowie z nami jego ofiara. Był on proboszczem jednej z parafii w Kołobrzegu. W latach 2000-2001 miał wielokrotnie molestować 12-letniego wówczas chłopca, a w 1999 roku – innego nastolatka, który przystępował do egzaminu przed bierzmowaniem. W grudniu 2012 sąd skazał go za to prawomocnie na dwa lata bezwzględnego więzienia.

20 marca Zbigniew R. miał się stawić w areszcie śledczym w Koszalinie, ale dzień wcześniej – jak poinformował nas sędzia Sławomir Przykucki, rzecznik Sądu Okręgowego w Koszalinie – złożył wniosek o odroczenie kary. Ze względu na zły stan zdrowia. Jak ustaliliśmy, Zbigniew R. jest w trakcie badań diagnostycznych i chciałby dokończyć je na wolności. Jak sąd odniesie się do jego wniosku? Teoretycznie mógłby podjąć decyzję o doprowadzeniu skazanego do zakładu karnego przez policję, ale przy pierwszych tego typu wnioskach (a tak jest w tym przypadku) sąd raczej takiego rozwiązania nie praktykuje – tłumaczy sędzia Przykucki.

Na decyzję poczekamy zapewne 2-3 tygodnie. Po pierwsze bowiem, wniosek nie został opłacony, dlatego sąd wezwał wnioskodawcę do uiszczenia takiej sądowej opłaty. Po drugie, takie wnioski są rozpatrywane na posiedzeniu, w którym mają prawo uczestniczyć strony – strony trzeba powiadomić, a to trwa.

Co na to kuria? Zbigniew R. został suspendowany (zawieszony w obowiązkach kapłańskich) w 2009 roku. Jednak powodem tej decyzji były nie zachowania pedofilskie, lecz kontakty homoseksualne duchownego.

2. Paweł K. Dwa zarzuty: pedofilia i pornografia

W areszcie jest natomiast 40-letni Paweł K., duchowny pełniący obowiązki duszpasterskie m.in. w parafiach w Oławie i Miliczu. Wpadł w grudniu ubiegłego roku pod dwoma zarzutami: pedofilii oraz posiadania pornografii z udziałem nieletnich chłopców. Z informacji podawanych przez wrocławskie media wynika, że mężczyzna miał być widywany w jednym z hoteli z kilkunastoletnimi chłopcami. Jednak – jak się okazuje – to nie pierwszy wyrok na tego księdza. Jednak za pierwszym razem uniknął on bezwzględnej kary.

Wcześniej już raz był skazany prawomocnym wyrokiem za posiadanie dziecięcej pornografii. Wtedy, ponad dwa lata temu, dostał rok więzienia, ale w zawieszeniu na pięć lat. Zgodnie z decyzją władz kościelnych, trafił do Domu Księży Emerytów, nie pełnił żadnej roli, był zawieszony w posłudze kapłańskiej.

3. Zbigniew Sz. Zakaz uczenia dzieci na 10 lat

Zbigniew Sz. był przed laty proboszczem parafii w Połoskach w Diecezji Siedleckiej. Jak ustaliła prokuratura, molestował dziewczynki, które dopiero rozpoczęły naukę w szkole (m.in. siedmio- i ośmioletnie). Ksiądz katecheta odpowiadał za sześć zarzutów molestowania – ostatecznie sąd skazał go na dwa lata więzienia bez zawieszenia i zakaz wykonywania zawodu nauczyciela i pedagoga szkolnego na okres 10 lat.

W wyroku, do którego zajrzeliśmy, jest mowa m.in. o tym, że głaskał dzieci po udach, brzuchu, kroczu. Sąd uznał to za ciąg przestępstw kwalifikowanych (do molestowania dochodziło w latach 2001-2003). Dzieci trafiły pod opiekę specjalistów z powodu stresu pourazowego: niektóre dziewczynki (dziś część z ofiar to już dorosłe kobiety) nie mogły się uwolnić od tych wspomnień, uporczywie do nich wracały, wpadały w nerwice, depresje i lęki.

Ksiądz Zbigniew Sz. po wyjściu na wolność trafił do małej parafii w Diecezji Siedleckiej, gdzie był rezydentem: nie pełnił ani funkcji proboszcza, ani wikariusza, mógł jedynie dorywczo pomagać w pracy parafialnej. Dziś jednak, jak powiedział nam rzecznik prasowy Kurii w Siedlcach, Zbigniew Sz. mieszka poza diecezją siedlecką.

4. Michał M. Dziś opiekunem wspólnoty „Cenacolo”

Ksiądz Michał M., były proboszcz parafii w Piasku koło Pszczyny, jest rezydentem parafii w Krzyżowicach i opiekunem duchowym Wspólnoty „Cenacolo”. To wspólnota , która pomaga młodym ludziom wychodzić z uzależnienia m.in. od narkotyków.

Kilka lat temu ksiądz M. został skazany przez Sąd Rejonowy w Pszczynie na dwa lata więzienia w zawieszeniu za molestowanie nieletnich. Dostał też 5-letni zakaz pracy z dziećmi i młodzieżą. Sprawa wyszła na jaw po tym, jak jedna z dziewczynek opowiedziała o wszystkim matce. Napisała do niej list, bo wstydziła się opowiedzieć wprost. 13-latka w Lany Poniedziałek bawiła się przy domu parafialnym. Gdy chłopcy polewali dziewczynki wodą, te uciekły do parafii. Do pomieszczenia, w którym ukryła się jedna z nich, wszedł ksiądz, zamknął drzwi i zaczął ją dotykać. Potem okazało się, że nie była jedyna, którą coś podobnego spotkało. W sumie zarzuty dotyczyły trzech nastolatek, m.in. dotykania i głaskania po piersiach.

Jak poinformował nas rzecznik Archidiecezji Katowickiej, ksiądz Łukasz Gaweł, skazany ksiądz Michał M. pracuje dziś w Krzyżowicach. – Upłynął okres próby przewidziany wyrokiem sądowym. Jego obecna praca duszpasterska polegająca wyłącznie na celebracji Mszy Świętej we wspólnocie „Cenacolo” jest na bieżąco monitorowana – napisał nam ksiądz Gaweł. Nie wyjaśnił jednak, kto i w jaki sposób to monitoruje.

5. Michał M. z Tylawy. Dziś na emeryturze

Przed laty bardzo głośna była sprawa proboszcza z Tylawy, księdza Michała M. Jak ustalili śledczy, 65-letni ksiądz molestował sześć dziewczynek, m.in. wkładał ręce pod ich bluzki, dotykał ich krocza, całował, wkładał palec do pochwy. Prokuratura Rejonowa w Jaśle oskarżyła go o molestowanie seksualne nieletnich. Ale ksiądz za kratki nie trafił. W połowie 2004 roku Sąd Rejonowy w Krośnie skazał go na karę dwóch lat więzienia, ale w zawieszeniu. Ksiądz dostał też 8-letni zakaz wykonywania zawodu nauczyciela.

Zanim jednak doszło do wyroku, minęło trochę czasu. Zawiadomienie w prokuraturze złożyła pani Lucyna, żona greckokatolickiego księdza, która od kilku lat mieszkała w parafii w Tylawie. Słyszała od miejscowych dziewczynek, że ksiądz całuje je w usta, dotyka, wkłada ręce do majtek. Tyle, że ksiądz miał wielu obrońców. Po jego stronie stanęli nie tylko mieszkańcy Tylawy, ale też miejscowy arcybiskup. Prokuratura w Krośnie sprawę umorzyła. Dopiero po nagłośnieniu tej historii, śledztwo wznowiono i przeniesiono gdzie indziej. I ostatecznie ksiądz został oskarżony, a potem skazany.

Co robi dziś? Jak poinformował nas rzecznik Kurii Metropolitalnej w Przemyślu, ks. prałat Bartosz Rajnowski, duchowny od kilku lat jest na emeryturze, mieszka poza diecezją przemyską. Kuria nie ujawnia, gdzie. – Od kiedy przeszedł na emeryturę, nie pełni żadnych funkcji zleconych – mówi rzecznik kurii. Jak wyjaśnia, ksiądz na emeryturze może odprawiać msze święte, jeśli pozwala mu na to stan zdrowia.

6. Roman J. „Na ulicy nie będzie leżał”

W czerwcu 2012 roku Sąd Apelacyjny w Rzeszowie skazał prawomocnym wyrokiem byłego proboszcza z parafii w Małej koło Ropczyc. 52-letni ksiądz Roman J. został skazany na dwa lata więzienia za molestowanie seksualne nastolatki. Do więzienia nie trafił. Sąd apelacyjny złagodził bowiem rozstrzygnięcie z pierwszej instancji – 2,5 roku bezwzględnego więzienia. W efekcie ksiądz otrzymał wyrok w zawieszeniu.

Śledczy z Rzeszowa ustalili, że ofiarami księdza były cztery nastolatki. Ksiądz Roman uczył je religii. Do molestowania doszło w latach 2003-2008 (chodziło m.in. o dotykanie, całowanie i obcowanie płciowe). Tak wynikało z aktu oskarżenia. Ostatecznie jednak sąd umorzył zarzuty o molestowanie trzech pokrzywdzonych. Zrobił to, bo zmienił kwalifikację przestępstw – z molestowania na naruszenie nietykalności cielesnej. A za to duchowny nie mógł być skazany, bo te przestępstwa już się przedawniły.

Dziś, jak poinformował nas ksiądz Marek Dyło z Diecezji Rzeszowskiej, skazany duchowny nie sprawuje już ani obowiązków proboszcza, ani wikariusza. Mieszka w Domu Księży Emerytów, ale nie jest na emeryturze (bo nie ma wieku emerytalnego). – Jest rezydentem tego domu, bo przecież na ulicy nie będzie leżał! – napisał nam w mailu ksiądz Dyło. Jak wyjaśnił, ks. Roman J. nie zajmuje się duszpasterstwem młodzieży.

7. Wojciech C. Gdzie jest ksiądz z Gdyni? Tajemnica

W 2001 roku zapadł prawomocny wyrok ws. księdza Wojciecha C. z jednej z gdyńskich parafii. Odpowiadał on przed sądem za molestowanie dwóch 12-letnich chłopców. Jak ustalono, częstował ich alkoholem i dotykał w miejsca intymne. Został aresztowany, jednak wyszedł na wolność po osobistym poręczeniu arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Ostatecznie dostał wyrok trzech i pół roku więzienia , bez „zawiasów” . Odwołał się, ale rozstrzygnięcie sądu pierwszej instancji zostało utrzymane w mocy.

Chcieliśmy ustalić, co dziś dzieje się z księdzem Wojciechem C. W Archidiecezji Gdańskiej najpierw podano nam namiary na rzecznika archidiecezji, księdza Filipa Krauze. Wysłaliśmy maila z pytaniami, ale mail pozostał bez odpowiedzi. Po ponownym telefonie do siedziby władz kościelnych w Gdańsku, dostaliśmy informację, że w tej chwili Archidiecezja nie ma rzecznika prasowego. I nikt nam informacji nie udzielił.

8. Władysław Ł. Molestowanie dziewczynek przygotowywanych do Komunii Świętej

Ksiądz Władysław Ł. był proboszczem w Lututowie pod Łodzią. Odpowiadał za molestowanie seksualne dzieci, które przygotowywał do Pierwszej Komunii i znęcanie się nad nimi na lekcjach religii. Jednego z chłopców miał ugryźć w szyję. Podczas przesłuchania proboszcz przyznał się tylko do znęcania. Nazwał to „dyscyplinowaniem młodzieży”.

„Sprawa zakończyła się prawomocnym wyrokiem skazującym” – potwierdził nam w przesłanym piśmie prezes Sądu Rejonowego w Wieluniu, sędzia Marcin Stokowski. Zaznaczył również, że skazanie w tej sprawie (2005 rok – przyp. red.) już uległo zatarciu z mocy prawa. To oznacza, że ksiądz nie figuruje już nigdzie jako osoba karana.

9. Noga pod sutanną – dobrowolnie poddał się karze

Kolejny ksiądz, którego historię prześledziliśmy, to 45-letni dziś Mirosław W. , przed laty duchowny w Trawnikach na Lubelszczyźnie. Odpowiadał przed sądem za wielokrotne molestowanie na plebanii 12-letniej dziewczynki. Ksiądz miał m.in. wkładać jej stopę pod swoją sutannę, by – jak czytamy w wyroku – „zaspokoić swój popęd seksualny”. Sam dobrowolnie poddał się karze. Uzgodnił z prokuratorem wyrok w wymiarze pięciu lat bezwzględnego więzienia.

Dziś, jak potwierdził nam rzecznik Archidiecezji Lubelskiej ksiądz Krzysztof Podstawka, skazany Mirosław W. po odbyciu zasądzonej prawomocnym wyrokiem kary, został przywrócony do wypełniania obowiązków duszpasterskich. – Jest rezydentem w Parafii Matki Bożej Różańcowej w Lublinie, nie ma żadnego kontaktu z dziećmi, jeśli chodzi o posługę duszpasterską – napisał nam rzecznik Archidiecezji w Lublinie. Z informacji zawartych na stronie parafii wynika, że ksiądz W. jest kapelanem w dwóch domach pomocy społecznej.

Za zgodą Watykanu księdza, który dopuszcza się czynów pedofilskich, można przenosić do stanu świeckiego.

W marcu 2012 roku Konferencja Episkopatu Polski przyjęła dokument zawierający wytyczne związane z postępowaniem z księżmi, którzy dopuścili się pedofilii. Główne założenie tego dokumentu to brak tolerancji dla tego typu zachowań. Przewodniczący Episkopatu arcybiskup Józef Michalik mówił wtedy, że biskup, jeśli jest prawdopodobieństwo, że doszło do czynów pedofilskich, ma obowiązek odsunąć księdza od kontaktu z nieletnimi. Za zgodą Watykanu , taki ksiądz może też zostać przeniesiony do stanu świeckiego.

Kościół odniósł się też wtedy do odszkodowań dla ofiar księży-pedofilów. Arcybiskup Józef Michalik pytany o ewentualne odszkodowania, odpowiedział, że Kościół nie może poczuwać się do zobowiązań materialnych. – Odsyłamy do winowajcy – powiedział.

Zapytaliśmy rzecznika Episkopatu, czy w ciągu ostatnich lat wpłynęły do Episkopatu czy bezpośrednio do Prymasa Polski wnioski od ofiar pedofilii w Kościele o pomoc materialną czy odszkodowanie. – Nie znam takich przypadków. Poza tym Episkopat nie jest władzą zwierzchnią dla diecezji w Polsce – poinformował TOK FM ksiądz Józef Kloch.

[2013.03.26] TokFM.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: